Ślub po swojemu: czego nie powinniście usłyszeć od menadżera sali weselnej?

Ślub po swojemu: o co pytać wykonawców? 

W tamtym tekście pisałam o tym, na co zwrócić szczególną uwagę przy wyborze m.in. miejsca, w którym odbędzie się nasze wesele. Nie ma co ukrywać: prawda jest taka, że główną rolę w jakiejkolwiek decyzji odgrywa osoba, z którą mamy do czynienia w danym miejscu. Czy to właściciel, czy to menadżer, czy też inna osoba zajmująca się organizacją imprez tam.

Nierzadko jest tak, że wrażenie wywierane na nas przez tą osobę jest tak niefajne, że nie decydujemy się na organizację wesela mimo argumentów przemawiających za (bo sala nam się szalenie podoba na przykład). Nietrudno jest zrazić do siebie potencjalnych klientów, jak się okazuje.

***

Popytałam przyszłe Panny Młode w ślubnych grupach o to, co zraziło ich w kontaktach z ludźmi zajmującymi się weselami w różnych miejscach, dodałam do tego ociupinkę doświadczeń swoich i znajomych – i w ten sposób powstała całkiem ciekawa (w niezbyt pozytywnym sensie) lista rzeczy, który żaden właściciel sali nie powinien powiedzieć do absolutnie żadnych klientów! Przy niektórych punktach można się… zdziwić!

  • Wybierzcie coś tańszego, na to pewnie was nie stać!

Wyobraźcie sobie, że organizujecie swoje wesele, planujecie każdy szczegół, zastanawiacie się nad każdym detalem a osoba zajmująca się tą organizacją ze strony miejsca imprezy – na każdym kroku sugeruje Wam, że powinniście wybrać coś o wiele mniej kosztownego. Mamy też opcję taką, ale jak dla Was to może wybierzemy coś tańszego? I tak dalej, i dalej. Niekoniecznie subtelnie, niekoniecznie sympatycznie. Często wprost i dosadnie.

Też się zdziwiłam, jednak to dość częste sytuacje, jak się okazuje. Osobiście sobie takowej nie wyobrażam, mimo że kilka ciekawych (i nieprzyjemnych poniekąd) sytuacji nas już spotkało na naszej ślubno-weselnej drodze.

  • Zazwyczaj organizujemy większe wesela, proszę pamiętać: poszliśmy wam na rękę!

Wyobraźcie sobie, że organizujecie swoje wesele, planujecie każdy szczegół, zastanawiacie się nad każdym detalem a osoba zajmująca się tą organizacją ze strony miejsca imprezy – na każdym kroku przypomina Wam, że poszli Wam na ustępstwo i organizują wesele o 10 czy 20 osób mniej liczne niż standardowo. Nasuwa się proste pytanie: po co się więc zgadzali na tą ciut mniejszą ilość osób?

Teoretycznie lepsze wesele na dwadzieścia osób mniejsze niż… żadne. Skoro termin był wolny – zarezerwowali. Ale marudzą i marudzą, przypominają, nie pozwalają zapomnieć. Traktują narzeczonych jak jakiś gorszy sort klientów, tylko dlatego że gości jest odrobinę mniej, na co przecież lokal się w umowie zgodził! Brak profesjonalizmu to zdecydowanie za mało powiedziane…

  • Takie rozwiązanie jest brzydkie!

Tutaj szczerze się zdziwiłam – przeczytałam bowiem, że jedna z par pojechała obejrzeć salę na dzień przed innym weselem i pani oprowadzająca ich, zupełnie jawnie wyśmiewała dekoracje i styl tegoż wesela. Zero szacunku dla klienta za jego plecami, zero profesjonalizmu, zero jakiejkolwiek ogłady. Brak słów!

Bo jaką pewność ma mieć teraz taka para, że ta sama pani nie wyśmiewa przed innymi – w podobny sposób – ich pomysłów? Żadną! Upokorzenie, zawstydzenie, zażenowanie. Tyle w temacie odczuć takich klientów. Przykre, prawda?

  • Wszystko jest w cenie, absolutnie wszystko!

Takie zapewnienia często można usłyszeć ze strony właściciela sali. Pięknie opowiada o tym, że nie pokrywamy żadnych dodatkowych kosztów, wszystko jest w cenie, którą proponuje nam od każdego talerzyka. Zachęceni takimi warunkami umawiamy się na podpisanie umowy a wówczas… przykra niespodzianka!

Bo okazuje się, że dodatkowo musimy pokryć tzw. korkowe i to niemałe (bardzo częsta praktyka), opłatę serwisową (np. za pokrojenie i wystawienie dostarczonych przez nas ciast), opłatę za napoje gazowane czy nawet bufet kawowy! Opłat wszelkiego rodzaju może być naprawdę wiele, często dość wygórowane i ostateczny koszt wesela potrafi wzrosnąć nagle nawet o połowę, w porównaniu z wcześniejszą ofertą. Takie przemilczenie kosztów teoretycznie ma działać w prosty sposób: narzeczeni zachwyceni salą i ofertą, zdecydują się na nią a po usłyszeniu w ostateczności kosztów innych niż pierwotne, mimo to podejmą decyzję pozytywną dla sali.

  • Odpowiem później, oddzwonię jutro, dam znać!

Utrudniony kontakt. Pytania pozostają bez odpowiedzi, nie można się doprosić o potrzebne informacje, trudno wyegzekwować terminy z umowy czy cokolwiek podobnego. Telefon milczy, nie można się dodzwonić, na e-maile nie ma odpowiedzi. I tak w kółko. Ciągła niewiadoma. Bo przyszli Państwo Młodzi nie mogą w prosty sposób otrzymać odpowiedzi na istotne w organizacji wesela, pytania. 

Pierwsze, co przychodzi do głowy – to nierzetelność, nieodpowiedzialność. Owszem! Bo jaką pewność ma mieć taka para, że wszystko przebiegnie zgodnie z planem tuż przed weselem, jeśli od chwili podpisania umowy nic nie idzie tak, jak iść powinno? Jeśli kontakt jest w zasadzie znikomy i wszelkie ich zapytania czy prośby – pozostają bez odpowiedzi? Warto wówczas zastanowić się nad zmianą miejsca, naprawdę. W końcu podstawa to ludzie, którzy je tworzą i z którymi przychodzi nam współpracować.

***

Miejsca tworzą ludzie. Atmosferę tworzą ludzie. Jeśli w naszym wymarzonym miejscu na wesele – coś nie tak jest właśnie tylko z ludźmi, czy też z konkretną osobą – nie warto czasem na siłę wmawiać sobie, że jakoś to będzie. Przede wszystkim warto zaalarmować o notorycznych niedociągnięciach (jeśli takie mają miejsce) przełożonych pracownika, z którym dane nam jest współpracować. Jeśli to nic nie zmieni – rozejrzeć się za innym miejscem. 

Szkoda nerwów! To po pierwsze. Jeśli nikt nie będzie reagował – nigdy nic w danym miejscu się nie zmieni. To po drugie. Zgadzając się na podobne traktowanie – płacimy spore pieniądze za standard obsługi, który jest na poziomie zerowym, poniżej wszelkiej krytyki. To po trzecie. A podsumowując? Nie warto wybierać miejsca, nie zwracając uwagi na sposób, w jaki – jako klienci – jesteśmy traktowani. Mamy prawo do zwrócenia uwagi na to, co nam nie odpowiada. Naprawdę warto wciąż o tym pamiętać! 

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy o ślubach ➡ klik!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top