Trudny temat: jak rozpoznać przemoc psychiczną?

Jesteś tak bardzo do niczego. Wstyd się z tobą gdziekolwiek pokazać, każda inna jest lepsza, ładniejsza, mądrzejsza a mnie trafiła się akurat taka nijaka. Co ty byś beze mnie zrobiła? Nie masz nikogo, niczego, nic nie znaczysz i z niczym sobie nie poradzisz. Powinnaś Bogu dziękować za to, że trafiłaś na mnie! Gdzie byś teraz była, gdyby nie ja? 

To twoja wina. Gdybyś o siebie bardziej dbała, gdybyś zaspokajała moje potrzeby w stu procentach a nie tylko w jakiejś części – byłbym dla ciebie lepszy. Przecież wiesz, że cię kocham i zrobię dla ciebie wszystko. Ty dla mnie też powinnaś robić wszystko. Zawsze. Zawsze wtedy, gdy ja tego chcę i potrzebuję. Rozumiesz? 

***

Powyższe słowa to maleńki ułamek tego, co potrafi oprawca. Tak, oprawca. Tak, powyższe przykłady słów to przemoc. Przemoc psychiczna, czy też psychologiczna. Jak zwał, tak zwał. Słowo klucz to przemoc. Bardzo często – za często! – taka przemoc nie jest rozpoznawana a gdy już jest – bagatelizuje się ją, zamiata pod dywan.

Jak rozpoznać przemoc psychiczną? Jakie zachowanie nią jest?

  • Izolowanie od innych ludzi ➡ oprawca stopniowo, niekiedy niezauważalnie, pozbawia ofiarę kontaktów ze znajomymi, z bliskimi. Zachęca do rezygnacji ze spotkań, rozmów, niekiedy nawet z pracy czy studiów. Próbuje w ten sposób wpłynąć na to, żeby ofiara pozostała sama, nie miała wsparcia innych a dodatkowo z zewnątrz była postrzegana jak osoba nietowarzyska, wycofana.

Przykład: partner kontroluje rozmowy telefoniczne, zabiera telefon, zabrania wyjść, spotkań, kontaktów. Przed znajomymi i bliskimi udaje niezrozumienie dla tego zachowania ofiary. Nierzadko podburza ofiarę przeciw innym, powoduje u niej poczucie zagrożenia z ich strony – na przykład wmawiając, że dana osoba próbuje ich skłócić czy od siebie oddalić. 

  • Groźby ➡ oprawca przekonuje ofiarę, wmawia wręcz jej to, że jest zaradniejszy, lepszy, bardziej wpływowy, ma możliwości i znajomości, dzięki którym może dosłownie wszystko. A pod pojęciem wszystko kryje się oczywiście to, co najgorsze dla ofiary. Ma ona czuć się niepewnie, niezdolna do jakiejkolwiek walki, nie mogąca poradzić sobie z niczym – bo przecież oprawca wszystko jej może odebrać, zniszczyć.

Przykład: partner grozi, że odbierze kobiecie dzieci, jeśli od niego odejdzie. Wmawia jej, że w sądzie udowodni, że jest niepoczytalna (najczęstszy argument przemocowców, który ma “przekonać” ofiarę) czy też złą matką. Grozi, że nikt się za nią nie stawi, nikt nie pomoże, nikt nie uwierzy bo dzięki niemu wszyscy będą uważać ją za osobę niezrównoważoną psychicznie. W wielu przypadkach oprawcy wybierają sobie chorobę psychiczną, studiują objawy i wmawiają otoczeniu, że z niepokojem takowe zaczynają u ofiary obserwować. Otoczenie współczuje, rozumie, w ostateczności ofierze rzeczywiście może nie uwierzyć, przynajmniej będzie o to trudno. Niebywale trudno. 

  • Poniżanie, ośmieszanie, degradacja ➡ to temat rzeka. Przykładów, możliwości i odsłon takiego zachowania są setki, tysiące – co oprawca, to inne sposoby, pomysły, inne przekraczane granice. W skrócie: oprawca obniża wartość ofiary w niemal każdej sferze życia, w każdej jej życiowej roli: jako żony, jako partnerki, jako matki, jako pracownika czy studentki, zależnie od tego, czym na co dzień ofiara się zajmuje. W jaki sposób? Wyśmiewa, poniża, destrukcyjnie krytykuje, porównuje z kimś innym, przedstawianym jako lepszy od niej, itd.

Przykład: mąż każdego dnia powtarza żonie, że jest złą matką, że każda inna zrobiłaby lepiej to, i to, i to. Wypomina jej płacz dziecka, wmawiając że to jej wina: gdyby była dobrą matką, dziecko by nie płakało w nocy, zadbałaby o to. Krytykuje przygotowany obiad, wyśmiewa jej formę po porodzie a to wszystko ubiera w bolesne dla niej, słowa i porównania. Taka kobieta z biegiem czasu zaczyna widzieć w lustrze dokładnie to, co on jej wmawia. Patrzy na siebie przez pryzmat słów oprawcy. 

  • Pogarda ➡ lekceważenie, poniżanie, brak jakiegokolwiek szacunku dla pracy czy zdania ofiary. Wszystko to zarówno w sytuacjach sam na sam, jak i w towarzystwie osób trzecich.

Przykład: przerywanie rozmowy telefonicznej i rozłączanie się. Publiczne lekceważenie, np. gdy ofiara wyraża swoja opinię na jakiś temat a oprawca przerywa jej słowami typu: Co ty możesz wiedzieć? Jesteś zbyt głupiutka na takie sprawy, lepiej zajmij się swoim bzdurnym sprzątaniem albo gotowaniem – chociaż i to nienajlepiej ci wychodzi!

  • Prześladowanie ➡ w czasach, gdy mamy do czynienia z zaawansowaną technologią – jest to (niestety) jeszcze łatwiejsze niż było do niedawna. To jednak przede wszystkim nieustanna weryfikacja, czy ofiara mówi prawdę. Nieustanna kontrola – śledzenie, wypytywanie innych, przeglądanie korespondencji, sprawdzanie telefonu czy komputera.

Przykład: czytanie przychodzącej wiadomości w jej telefonie nim ofiara zdąży po niego sięgnąć. Sprawdzanie wśród znajomych, czy rzeczywiście była tam, gdzie informowała że była. Rozpytywanie o jej przeszłość, czasami zakrawa to na paranoję – bo sprawcy potrafią nawet cofać się do lat podstawówki czy gimnazjum i na podstawie jakiegoś drobiazgu (typu słabsza ocena z jakiegoś przedmiotu czy nielubienie się z jakąś osobą) wygłaszać skrajnie negatywne opinie na temat ofiary. 

  • Presja ➡ zabieranie ofierze telefonu, pieniędzy, karty płatniczej (nawet jeśli to jej własna!), wyłączanie telefonu i nieodzywanie się przez określony czas. To działania, które mają ukarać i dać nauczkę ofierze, żeby nie zapominała, kto ma przewagę i kto jest zdolny do wszystkiego.

Przykład: partnerka w zagrożonej ciąży leży w szpitalu od kilku dni, partner ignoruje jej wiadomości i telefony, w których ta prosi o przywiezienie jej z domu kilku potrzebnych rzeczy. Ofiara spędza ileś dni w szpitalnym łóżku, w dżinsach i swetrze, bez niczyjej uwagi i obecności, pozostawiona sama sobie. Sprawca odbiera ją później, tłumacząc że zasłużyła sobie na takie traktowanie, wmawiając jej winę za sytuację, w której się znalazła. Pozbawiając ją kontaktu i nie odpowiadając na jej potrzeby, wręcz brutalnie je odrzucając – wywarł na niej presję. 

  • Zaprzeczenie ➡ w obecności innych osób zachowywanie się w sposób zupełnie inny, skrajnie pozytywny, szarmancki, sympatyczny i przykładny. To również obwinianie ofiary – oskarżanie, że to ona sprowokowała przemoc, że to jej wina. Nierzadko również prośby o wybaczenie, wzbudzanie litości. Bardzo często praktyką również jest prowokowanie ofiary do odpowiedzenia agresją słowną.

Przykład: podczas spotkania z rodziną czy przyjaciółmi, sprawca zwraca się do ofiary w sposób ciepły, życzliwy, można by rzecz – z miłością. Gdy tylko zostają sami – wraca do swoich przemocowych zwyczajów, znów poniża, znów grozi, znów lekceważy a do tego wszystkiego obwinia za to ofiarę. Wmawia, że mogłoby być tak sympatycznie (jak przy innych) zawsze ale to ofiara jest winna temu, że go prowokuje swoją niezdarnością, byciem niewystarczająco dobrą, ładną, itd. 

To tylko najczęściej spotykane zachowania, które są niezaprzeczalnie elementami przemocy psychicznej. To tylko garść przykładów, co smutniejsze – wszystkie prawdziwe.

Wyczytane w komentarzach, wyniesione ze wspomnień, przekazane w wiadomościach, które niekiedy otrzymuję. W historiach, które przerażająco smucą w trakcie czytania – by z jego zakończeniem uśmiechnąć się z ulgą. Bo czytam o odejściach, o gigantycznej determinacji i wielkiej odwadze. O wyrwaniu się z tego piekła, o rozpoczęciu niekiedy zupełnie od zera, od początku. Ale lepiej – bo w spokoju.

Nie jest trudno odejść. Tak, dobrze czytacie. Naprawdę nie jest trudno spakować się – albo i nie – by wyjść, zamknąć drzwi i uciec, odejść, zostawić oprawcę i życie z nim. Nie to jest trudne. Tak naprawdę największym trudem i wyzwaniem jest… nie wrócić.

Bo wiecie co? Przemoc psychiczna nie kończy się z momentem tego odejścia. Ona trwa sobie później wciąż w najlepsze. Oprawca odgraża się, na zmianę z przepraszaniem i obietnicami poprawy – by po chwili znów wrócić do zaprzeczania, wywierania presji, i tak dalej, i dalej. Wciąż od nowa, wciąż tak samo. Z tą różnicą, że na odległość. Czasami trwa to miesiącami, czasami latami. A gdy oprawca już zniknie z życia ofiary – ta musi znaleźć w sobie jeszcze więcej siły, tym razem dla siebie. Po to, żeby odbudować swoje zrujnowane poczucie własnej wartości, przekonać się o swoim prawie do szczęścia, nauczyć się żyć bez poczucia winy i strachu, tego paraliżującego strachu.

***

W zeszłym miesiącu napisałam tekst Trudny temat: te drzwi są zawsze zamknięte, w którym pisałam m.in. o kampanii Za zamkniętymi drzwiami. Od tamtej pory dostałam sporo wiadomości, sporo historii, niektóre powodowały potok łez – bo trudno było się powstrzymać. Niektóre trafne przemyślenia niosły sporo refleksji. Warto rozmawiać, owszem. Ale w tym przypadku warto przede wszystkim działać. 

Chciałabym – i tego sobie z całego serca życzę – czytać coraz więcej historii z pozytywnym zakończeniem. Historii uwolnienia się, zawalczenia o siebie, nierzadko o dzieci i tak po prostu, tak zwyczajnie – o spokój.  Nigdy, pod żadnym pozorem nie pozwólcie sobie wmówić, że zasługujecie na takie traktowanie. Nigdy, absolutnie nigdy nie gódźcie się na to wszystko, co próbuje Wam zgotować tak naprawdę słaby człowiek. Dlaczego słaby? Bo Waszym kosztem próbuje poczuć się lepszym, silniejszym, władczym. A nie ma do tego najmniejszych praw! 

Chcesz porozmawiać? Napisz! msama.blog@gmail.com 

Potrzebujesz pomocy? Napisz! biuro@fundacja3-4-start.pl

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ➡ klik!

mama-sama

5 Comments

  1. Jak słusznie zauważyłaś największą trudnością jest nie wrócić do tej rekacji.. Mi się udało ale miałam cały sztab ludzi za sobą rodzinę, przyjaciół i fachową opiekę terapeutyczną .. Dlatego wiem, że jest to możliwe ale bardzo trudne gdyż trzeba zmierzyć się z własnymi słabościami i odbudować poczucie własnej wartości które przez lata było miażdżone . Warto było bo spokój jaki nastał w domu jest największą wartością i dla mnie i dla dzieciaków 🙂 Pozdrawiam!

  2. “partnerka w zagrożonej ciąży leży w szpitalu od kilku dni, partner ignoruje jej wiadomości i telefony, w których ta prosi o przywiezienie jej z domu kilku potrzebnych rzeczy. Ofiara spędza ileś dni w szpitalnym łóżku, w dżinsach i swetrze, bez niczyjej uwagi i obecności, pozostawiona sama sobie. Sprawca odbiera ją później, tłumacząc że zasłużyła sobie na takie traktowanie, wmawiając jej winę za sytuację, w której się znalazła. Pozbawiając ją kontaktu i nie odpowiadając na jej potrzeby, wręcz brutalnie je odrzucając – wywarł na niej presję.”

    Autorko, przykro mi straszliwie, czytając ten tekst bo wiem ile z niego jest z czyichś relacji a ile znasz z autopsji… Jesteś wielką, silną kobietą, pisząc o tym wszystkim w sposób, który pomaga, edukuje, motywuje. Nie przestawaj!

  3. Trzeba mieć w sobie siłę i determinacje żeby zerwać taka chorą relacje. Zdarza się że mimo wsparcia otoczenia oprawca tak nas zmanipuluje, że uwierzymy w poprawe i wrócimy. Temat bardzo wazny. Im wiecej bedzie sie o tym mówiło tym rośnie szansa że kolejne ofiary powiedza STOP i zaczna żyć spokojnie bez przemocowca

  4. Straszny temat a Ty po raz kolejny piszesz o nim w sposób tak wyważony. Z Twojej strony tych emocji nie ma ale powodujesz z kolei skrajne. Opowiadasz i piszesz merytorycznie ale nie sposób nie odnieść wrażenia, że to w jakiś sposób Cię dotyczy. Mowic trzeba o tym na pewno ale przede wszystkim myśl o sobie, czy CHCESZ o tym mówić. Pozdrawiam!

  5. Mądra i wrażliwa kobieta z Ciebie. Pamiętaj że najważniejsze, że się nie dałaś i nie wróciłaś. Ty i Mały Człowiek byliście i jesteście bezpieczni i szczęśliwi dzięki Twojej dojrzałej decyzji o nie wracaniu. Temat niezwykle ważny i dziękuję za Twoje teksty, puszczam dalej w świat. Trzymajcie się kochani!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *