Niezbędnik freelancera: jak dbać o swoje narzędzia pracy?

O pracy freelancera powiedziano, napisano już naprawdę wiele, niemal wszystko. W gąszczu informacji, poradników, ciekawostek, trików – trudno wyłapać coś innego, coś naprawdę przydatnego. Rola freelancera, łączona z innymi rolami – to już nieco wyższa szkoła jazdy. Ludzie łączą to ze studiowaniem, z rodzicielstwem, z blogowaniem, z podróżowaniem. Da się? Da się!

Wszystko się da, jeśli tego spróbujemy, jeśli podejmiemy ryzyko. Od narodzin Małego Człowieka praca freelancera była dla mnie wyjściem niemal niezastąpionym. Mogłam pracować z domu, wieczorami, nocami, gdy On spał. Dzięki temu do drugiego roku życia Małego nie miałam potrzeby korzystać ze żłobka a pomoc bliskich w opiece ograniczała się do sporadycznych sytuacji, raz na ileś miesięcy. Inne zalety? Ogromne! Bo przede wszystkim sama decyduję o tym, ile, za ile i dla kogo pracuję.

***

Praca, studia jedne, studia drugie, blog, różne projekty, nad którymi pracuję. Nauka, zlecenia, pisanie, kontakt z partnerami, zleceniodawcami, social-media, itd. To wszystko łączy jedno: zdalny charakter. Bo wszystkim mogę się zająć, nie ruszając się z kanapy we własnym domu, używając do tego laptop, smartfon, ewentualnie jeszcze aparat fotograficzny. Równie dobrze mogę codziennie pracować w innej, urokliwej kawiarni, siedząc w jakimś ustronnym kącie, ze swoim komputerem. Wystarczy Internet i gniazdko elektryczne do podłączenia zasilacza. Tak wiele i tak niewiele, prawda? 🙂

Gdzieś w całym tym zamęcie współdzielenia pracy, nauki, domu, macierzyństwa i wszystkiego innego, łatwo zapomnieć o bezpieczeństwie urządzeń, z których korzystamy.

I tutaj przyznaję się bez bicia – do niedawna sama na podobne kwestie przymykałam oko. Owszem – regularnie oddawałam komputer do pana informatyka, który się nim zajmował, sprzęt wracał do mnie w lepszej formie, nieco szybciej działający, z zaktualizowanymi programami, itp. Korzystałam z jakiegoś tam antywirusa, poleconego przez kogoś, nie zastanawiając się szczególnie nad tym, czy są lepsze od niego? Jakoś tak nie po drodze mi było z przyjrzeniem się bliżej tematowi. Do czasu.

Czasami nawet nie zdajemy sobie nawet sprawy, ile zagrożeń czyha na nas dookoła! Mówimy sobie, że nam, przysłowiowym zwyczajnym Kowalskim, nikt nie włamie się do komputera, na konto bankowe, do poczty – bo po co? I to jest błąd!

Ja też w końcu się ogarnęłam! Obserwujecie tutaj i na Instagramie różne wyzwania. Rzuciliśmy śmieciowe słodycze, jedzenie na telefon, wprowadziliśmy przeczytanie chociaż jednej książki w miesiącu, co by nasza półka do przeczytania w końcu odetchnęła i została odciążana stertami książek z naszej chciejlisty. W marcu planuję nowe wyzwanie, tym razem z siłownią i czymś jeszcze – w tle. Dzieje się i to jest fajne, lubię świadomość, że wyciskamy z codzienności ile się da! A jak to ma się do naszych komputerów i smartfonów?

A no tak, że postanowiliśmy sobie do wiosny odhaczyć kilka punktów ze sprzętowej checklisty. Dla wygody, bezpieczeństwa i pewności.

Kopie zapasowe wszystkich plików – gotowe. Posegregowane, pokopiowane na różne nośniki zdjęcia – gotowe. Pozbycie się wszystkich zbędnych aplikacji, programów, plików, zdjęć, itd. – gotowe. Aktualizacje – gotowe. A co z bezpieczeństwem? W zasadzie fajnie by było, gdyby bezpieczeństwo łączyło się z czymś jeszcze, z czymś nas satysfakcjonującym. Chociażby z oszczędnością! 

Wybierając na przykład AVG Ultimate – mamy i oszczędność, i ochronę naszych urządzeń, i dbałość o przyspieszenie ich pracy.

Dlaczego oszczędność? Bo płacimy raz a później możemy instalować go na wszystkich sprzętach w domu: na smartfonach, komputerach, tabletach, itp. W naszym przypadku na przykład mamy ochronę dla urządzeń, zarówno moich, jak i B. A na nas dwoje trochę ich mimo wszystko przypada – gdyby tak wykupować ochronę dla każdego z osobna, nasz plan oszczędzania troszeczkę by runął. 

Dlaczego ochrona? O to chyba pytać nie trzeba? AVG Ultimate chroni nasze urządzenia w różny sposób. Mamy tutaj:

  • ochronę antywirusową,
  • ochronę poczty e-mail,
  • ochronę płatności internetowych (bardzo ważne!),
  • ochronę przeciwkradzieżową,
  • ochronę przed hakerami.

A co z dbałością o przyspieszenie pracy urządzeń? Tutaj – przyznaję! – miałam spore wątpliwości, do akcji jednak wkroczył B. Poczytał i wyjaśnił mi, o co w tym wszystkim chodzi. To trochę jak z moim marcowym wyzwaniem (siłownia regularnie) – nie da się osiągnąć zamierzonego efektu, robiąc coś raz na tydzień, czy nawet rzadziej. Jeśli chcę za miesiąc zobaczyć to, co sobie założyłam teraz – codziennie muszę odkreślać zrealizowany w pełni plan.

Z komputerem czy smartfonem jest trochę tak, jak z naszym ciałem – dbałość o niego musi być regularna!

Zarządzanie działaniem aplikacji, automatyczne aktualizacje, oczyszczanie dysku oraz przeglądarki, szybszy start systemu, kopia zapasowa aplikacji, zdalna blokada smartfona, usuwanie powielonych zdjęć – to wszystko zapewnia nam AVG Ultimate i… to wszystko powinniśmy najzwyczajniej w świecie… ogarniać na bieżąco. Czy to robimy? Odpowiedzcie sobie sami! Ja mogę odpowiedzieć za nas i przyznać, że podobne działania miewały miejsce zazwyczaj wtedy, gdy nam się przypomniało, ot co! 

Najfajniejsze (dla mnie osobiście) jest planowanie. Lubię zaplanować konkretne działania a później je tylko odhaczać, widząc że coś zostało zrealizowane. I tutaj również mamy taką możliwość. Z wyprzedzeniem możemy sobie zaplanować automatyczne skanowanie, sprawdzanie poczty, sprawdzanie obecności wirusów i wiele innych czynności. Świetna sprawa! Taki trochę wirtualny asystent naszej dbałości o urządzenia, na których pracujemy.

W związku z naszym marcowym #fitwyzwaniem, razem z AVG Ultimate mamy dla Was niespodziankę:

Do 20 marca można kupić AVG Ultimate z 30 % rabatem! 

Wystarczy wpisać kod rabatowy: avg_fit 

Promocja potrwa do 20 marca! 🙂 

***

O urządzenia, które nam na co dzień służą – warto dbać. Tak jak dbamy o swoją formę, tak warto dbać o ich. W końcu to w dużej mierze nasze narzędzia pracy! Nawet jeśli nie robiliśmy tego dotąd – fajnie jest pochylić się nad problemem i wprowadzić trochę zmian, żeby nieco ułatwić sobie codzienność. Bo skoro można – dlaczego z tego nie skorzystać? 🙂 

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ➡ klik!

4 Responses

  1. Dobrze, że zwracasz uwag na aspekty bezpieczeństwa sprzętowego oraz w sieci. Myślę, że ochrona przed hakerami, to jest to, czym powinnam się w końcu zająć. Sprawdzę narzędzie rekomendowane w tym wpisie.

  2. Ja mimo wszystko myślę, że Kowalski raczej nie stanie się obiektem ataku hakerów, ale przezorny zawsze ubezpieczony, więc antywirusa trzeba mieć! 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top