Trudny temat: te drzwi zawsze są zamknięte

Patrzymy czasami na kogoś i myślimy: ojejku, jaki on jest wobec niej szarmancki, jakie ona ma szczęście! Widzimy, zazdrościmy, podziwiamy. Niekiedy nie zdajemy sobie sprawy, że za ten szarmancki mężczyzna w zaciszu ich domu staje się sadystyczną bestią. I te same dłonie, które odsuwały przed nią krzesło – wówczas, zaciśnięte w pięści, tłuką ją po głowie.

Patrzymy czasami na kogoś i oceniamy: jaka ona mrukliwa, mogłaby się odezwać, mogłaby odgarnąć te włosy z czoła, uśmiechnąć się do gości! Niekiedy nie zdajemy sobie sprawy, że za tą pozorną mrukliwością czai się rozpacz, za tymi włosami i starannym makijażem – czają się siniaki. Oceniamy zachowanie, które odbieramy nazbyt osobiście – czujemy się urażeni, zniesmaczeni. A mamy tuż pod nosem… wołanie o pomoc. 

***

Wszystko zawsze dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Przemocowiec nie uderzy w twarz w towarzystwie – on zanotuje w pamięci jakiś (w jego mniemaniu) występek partnerki, który przypomni jej później. I ukarze. Już za drzwiami ich domu. Za zamkniętymi drzwiami. Przemocowiec przepięknie ubierze w słowa obelgę w stronę partnerki, nikt nawet nie zauważy jej znaczenia. Subtelnie poniży, wyśmieje, umniejszy – że niby się droczy, że niby taki dowcipny, że niby taki zabawny. Dopiero w domu obelgi są już dosłowne, nie przebiera w słowach, wyzwiskom i poniżeniom nie ma końca. Za zamkniętymi drzwiami.

O tym wciąż za mało się mówi, wciąż to temat tabu.

Co jakiś czas w mediach pojawia się czyjaś historia. Zazwyczaj tragiczna – bo dopiero, gdy wydarzy się coś naprawdę złego, wszyscy dookoła zaczynają się interesować. Nagle wszyscy wiedzą, że coś się działo, że coś było nie tak. Nagle wszyscy wspominają, że słyszeli krzyki czy dziwne hałasy. Teraz, gdy jest już zdecydowanie za późno. Bo dramat się już rozegrał. Za zamkniętymi drzwiami. 

Całą noc nie śpisz, obserwujesz i czujesz, jak przez sen przysuwa się do Ciebie, półprzytomnie obejmuje. Czujesz bliskość i ciepło, których Ci brakuje a o które nie masz odwagi prosić. W uszach brzmią Ci wciąż słowa poniżenia, szyderstwa, bolesne niczym po stokroć wbijane igły w każdy milimetr Twojej duszy. Cierpisz w milczeniu, wiedząc, że następnego dnia przejdziecie nad tym do codzienności. Tak jakby nic podobnego nie miało miejsca. Gdy inni zapytają, dlaczego tak źle wyglądasz, odpowiesz: ciężka noc, dziecko płakało. Ewentualnie nic nie powiesz, ktoś zrobi to za Ciebie, tuszując skazy Waszej codzienności, znanej tylko Wam. 

Powyższe słowa pisałam już tutaj, w tekstach Jedenaste: nie bij! oraz Trudny temat: przemocowiec i wspólnicy. To wszystko jest niestety wciąż boleśnie aktualne. Każdego dnia, w Waszym mieście, na Waszej ulicy, być może za Waszą ścianą, za czyimiś zamkniętymi drzwiami – dzieje się czyjaś krzywda. I o tym trzeba mówić, trzeba krzyczeć!

10 i 11 marca w Hotelu Górski Raj odbędzie się szczególny Dzień Kobiet, na które zaproszono szczególne kobiety – ponadto, jeśli ktoś ma ochotę – może również wziąć udział w warsztatach, które są bezpłatne. Przyznaję, że również otrzymałam zaproszenie do wzięcia udziału zarówno w tym weekendowym wydarzeniu, jak i w całej kampanii. Z pierwszego musiałam zrezygnować – z wielkim żalem, jednak pewne obowiązki trzymają mnie akurat w tym terminie tutaj, na miejscu. Weekend w tak cudownym miejscu, w dobrym towarzystwie i ze sporą ilością – jakże potrzebnej! – wiedzy i motywacji, byłby doskonałym sposobem na wychodne. Nie zrezygnowałam jednak z udziału w kampanii, będę ją wspierać z całych sił, jest warta uwagi, zaangażowania i wsparcia!

Kampania społeczna Za zamkniętymi drzwiami to autorski projekt krakowskiej fundacji “3-4 Start” oraz Centrum Psychologiczno-Terapeutycznego “Tęcza”. Wydarzenie obejmujące spotkania i dyskusje jest połączeniem kilku ważnych dla kobiet aspektów, m.in. pomocy i motywacji.

Kampania ma na celu pokazać społeczeństwu przede wszystkim to, że przemoc to nie tylko bicie! Ma uświadamiać kobiety, że równie częsta jest przemoc psychiczna i ekonomiczna. Otoczenie bardzo często ignoruje przemoc fizyczną, którą widzą lub słyszą – a mimo to udają, że o niczym nie wiedzą. O przemocy psychicznej nie mówi się już praktycznie wcale… Takie mamy realia, niestety. Istotna też jest tutaj niewiedza – bo zazwyczaj jest tak, że nie zdajemy sobie sprawy, co jest już taką przemocą. Tkwimy w toksycznych związkach, dając się poniżać, zastraszać, manipulować ale uparcie trzymamy się tych – oczywiście, zdarzających się – dobrych dni, nie odchodzimy bo wierzymy, że wszystko się ułoży.

Według informacji KGP dotyczącej realizacji przez policję procedury Niebieskiej Karty – w 2017 roku odnotowano 165 770 sytuacji, dotyczących poszczególnych rodzajów przemocy. Przemoc psychiczna jest w tym przypadku na niechlubnym, pierwszym miejscu – to aż 77 186 przypadków.

Pozostając przy tych danych – warto dodać, że w tym samym roku wszczęto 28 611 postępowań przygotowawczych. Ma to miejsce wówczas, gdy sytuacje przemocy w rodzinie wyczerpują znamiona art. 207 K.K. Tyle w teorii. Takie dane zawsze jednak powodują smutek. Z kilku powodów.

Bo przywodzą od razu na myśl pytanie: a ile przypadków nie zgłoszono? Ile osób nie odważyło się na zgłoszenie? Bo porównując liczby – widzimy straszną dysproporcję! Na niemal 166 tysięcy sytuacji – mamy zarówno 28 tysięcy postępowań. Nie wiemy, ile z nich zakończyło się wyrokiem skazującym… 

***

Nie wiemy, ile jest takich drzwi, które skrywają ludzkie dramaty. Nie wiemy, ile wstrząsających historii nigdy nie ujrzało światła dziennego. Możemy jednak dołożyć niewielką cegiełkę do otwierania takich drzwi, do uwalniania zza nich ofiar, które dopiero wtedy tak naprawdę zaczynają najtrudniejszą drogę.

Bo wówczas muszą zebrać w sobie maksimum siły by wytrwać, by nie wrócić, nie dać się zwieść ani zastraszyć. By uwierzyć w siebie i swoją siłę. Dodajmy im tej siły, bądźmy wrażliwi na krzywdę. 

Udostępnij ten tekst na swoim Facebooku, Instagramie, Twitterze.
Obserwuj kampanię Za zamkniętymi drzwiami.
Bądź świadomy/a!

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ➡ klik!

5 Responses

  1. Gdyby każda sprawa trafiła przed sąd a wyroki były naprawdę ostre – nie byłoby tyłu tragedii. Póki co tyran idzie na przesłuchanie, wraca do domu i bije dalej…

  2. Czasami ofiary najpierw przez te drzwi uciekają a pozbierać przez te same wracają i na nowo je zamykają. To jest dopiero dramat bo to już uzależnienie. Id kogoś kto któregoś dnia może zatłuc…

  3. Autorko jesteś wielka. Podziwiam że piszesz o tym tak na chłodno, będąc sama ofiarą wcześniej… I udostępniam dalej!

  4. Tytuł skojarzył mi się z książką pt. “Za zamkniętymi drzwiami”, też zresztą dotyczącą przemocy, ale nieco w innym ujęciu. Te zamknięte drzwi przypominają, że nigdy tak naprawdę nie wiemy, co się za nimi dzieje.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top