Ślub po swojemu: kto płaci za wesele?

Co najbardziej interesuje ludzi? Pieniądze, oczywiście. Uwielbiamy zaglądać innym do portfela, oceniać czyjś status po wydatkach, i tak dalej, i dalej. Gdy narzeczeni zaczynają organizować wesele, zazwyczaj niejednokrotnie pada pytanie: a kto za to płaci? 

No właśnie. Kto powinien za to płacić? Tutaj zdania są maksymalnie podzielone. Bo możemy usłyszeć, że to decyzja Pary Młodej i w pełni ich wydatek, nie ma nawet mowy o dokładaniu czy finansowaniu przez rodziców chociażby. Możemy też usłyszeć coś zupełnie odwrotnego – że to rodzice właśnie powinni ufundować dzieciom wesela. I bądź tu mądry – kto właściwie ma rację? 

***

Na początek ustalmy jedną – najistotniejszą tak naprawdę – sprawę: nikt nic nie musi, nikt nic nie powinien. Co najwyżej ktoś może chcieć wesprzeć finansowo organizację wesela. To po pierwsze. Decydując się na ślub i wesele, jesteśmy dorośli – wypadałoby więc zachować się jak dorośli i nie stawiać żądań typu: musicie nam sfinansować wesele! To po drugie.

Tradycja nakazywała by to rodzice Młodej Pary ponosili koszty. Rodzice Panny Młodej mieli opłacić zaproszenia, suknię ślubną, wystrój sali i kościoła, fotografa i kamerzystę oraz weselne jedzenie. Z kolei Pana Młodego byli odpowiedzialni za obrączki, garnitur, bukiet Panny Młodej, alkohol i napoje, orkiestrę oraz transport gości.

Teraz najczęściej spotyka się trzy rozwiązania, ewentualnie jakieś ich połączenia. Albo opłacają rodzice (bo tradycja, bo roszczenia dzieci, bo chęć współorganizowania – powody są różne), albo Para Młoda dzieli się między sobą po połowie, albo mają wspólny budżet i z niego wszystko opłacają, albo część pokrywają rodzice, część narzeczeni i jakoś się kręci. Jak to wygląda w praktyce? Jakie są plusy i minusy każdego z rozwiązań?

Opcja pierwsza: rodzice pokrywają koszty ślubu i wesela

Dlaczego? Często jest tak, że rodzina czuje się zobowiązana, nie widzi innej opcji i nalega, żeby narzeczeni pozwolili na pomoc finansową. Rodzice płacą, dzieci planują ślub bez ograniczeń finansowych, jakie mieliby przy samodzielnej organizacji. W wielu przypadkach argumentem rodziców jest tradycja. Tak się robiło dawniej i współczesne zwyczaje ich nie przekonują.

Odwróćmy jednak sytuację. Co wtedy, gdy przyszła Para Młoda wręcz wymaga od rodziców sfinansowania całego przedsięwzięcia? Naczytałam się już całkiem sporo różności na wszelkich forach czy grupach weselnych. Niekiedy ręce opadają, gdy czyta się o roszczeniowej postawie młodych: bo rodzice muszą wyłożyć pieniądze i koniec kropka! Serio? Dwoje dorosłych ludzi podejmuje decyzję o wspólnym życiu i wymaga by ktoś im za to wszystko zapłacił? Bo wesele oczywiście musi być z pompą, z przytupem – niech inni podziwiają…

Plusy takiego rozwiązania:

  • rodzice czują się zaangażowanymi współorganizatorami.

Minusy takiego rozwiązania:

  • rodzice, pokrywając koszty – mogą chcieć decydować o wielu kwestiach, niekoniecznie zgodnie z planami i marzeniami, przyszłej Pary Młodej,
  • narzeczeni są w stu procentach zależni od rodziców, rozliczają z nimi każdy wydatek, jakakolwiek decyzja czy koszt muszą być poprzedzone rozmowami o nich i akceptacją płacących,
  • ślub i wesele zorganizowali rodzice, Para Młoda nie może powiedzieć o sobie: sami to zrobiliśmy!

Opcja druga: narzeczeni i/lub rodzice płacą równo po połowie

Innymi słowy: całość kosztów dzielimy na połowę. Jedną pokrywa Panna Młoda z rodziną, drugą Pan Młody z rodziną. Ewentualnie sami młodzi, ewentualnie same rodziny. Zasada jednak jest prosta: koszty dzielona na obie strony po równo. Gdyby być bardziej dociekliwym – można zacząć zadawać mnóstwo dyskusyjnych pytań. Bo dlaczego dzielić koszty po równo, jeśli  np. po jednej stronie zaproszonych jest zdecydowanie więcej gości niż po drugiej? Porównując koszt garnituru i sukni ślubnej również możemy dostrzec ogromne dysproporcje. Bo – na przykład – garnitur kosztował pięćset złotych a suknia dwa tysiące. I gdzie tu równość?

Plusy takiego rozwiązania: 

  • jasność sytuacji, nie ma kłopotliwych podziałów i wyliczanek. Każdy płaci połowę i tyle w temacie.

Minusy takiego rozwiązania:

  • podział po połowie może się okazać zwyczajnie niesprawiedliwym, jeśli koszty leżące po obu stronach są skrajnie różne,
  • skoro narzeczeni decydują się na wspólne życie – dlaczego mieliby zaczynać je od wesela, którego kosztami dzielą się na równe połowy, bez miejsca na kompromisy czy uczciwe dzielenie?

Opcja trzecia: wspólny budżet

Obecnie w większości przypadków jest tak, że narzeczeni – organizując ślub i wesele – już od jakiegoś czasu mieszkają razem, nierzadko mają wspólny budżet, czy nawet konto. Naturalnym więc rozwiązaniem jest finansowanie wesela ze wspólnej puli pieniędzy, czy to tych bieżących, czy też konkretnie na ten cel, odkładanych.

Plusy takiego rozwiązania: 

  • jasność sytuacji, wiadomo jakie narzeczeni mają możliwości finansowe i ile są w stanie odłożyć,
  • nie są ograniczeni przez zależność od osób trzecich, samodzielnie kontrolują swój weselny budżet,
  • nikt nikomu nie wylicza, jaka część wydatków przeznaczona została na jedną osobę a jaka na drugą, wszystko opłacane jest wspólnie.

Minusy takiego rozwiązania:

  • w zasadzie brak – ale może coś przeoczyliśmy? 🙂

***

Zdarzają się i zdarzać będą kłopotliwe sytuacje. Młoda para może chcieć wszystko zorganizować, opłacić sama – a rodzice będą nalegać, że się dołożą. Można wówczas zaproponować, że skoro tak bardzo chcą – mogą podarować to w ramach prezentu ślubnego, później – na sam ślub. Można uzasadnić, że chcemy by na weselu byli miłymi gośćmi, nie współorganizatorami, na których ciąży organizacja. Co rodzina – to inne historie.

Nie zmienia to jednak faktu, że podejmując decyzję o ślubie i weselu, jesteśmy dorośli – warto więc w dorosły sposób zająć się organizacją, samodzielnie, ewentualnie z drobną pomocą. Bazowanie tylko i wyłącznie na czyimś zaangażowaniu i pieniądzach do dojrzałych nie należy. 

A jakie jest Wasze zdanie? 

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy o ślubach ➡ klik!

6 Responses

  1. Moim zdaniem żałosne jest wymaganie by rodzice fundowali wesele. Znam przypadki gdzie były afery i wojenki w rodzinie bo się młodym wydawało, że rodzice wszystkie weselne zachcianki spełnią… Wstyd by mi było na miejscu takich ludzi.

  2. Najlepiej samemu, jestesmy doroslymi ludzmi. Rodzice chcą pomóc. Ale nie chcemy aby ponosili koszty. Dość nam w życiu podarowali :).

  3. Ja widzę minusy przy finansowaniu samodzielnym ślubu i wesela. 1. Młoda Para musi często odkładać ślub na później aby uzbierać na wesele. 2. Nigdy w pełni nie zorganizują wesela dla wszystkich których chcą zaprosić gdyż budżet ich ogranicza. 3. Samemu ciężko się uporać z wieloma kwestiami a rodzice mogą w tym pomóc będąc współorganizatorami (np. pilnowanie wódki weselnej, aby obsługa nie ukradła)
    Dodatkowo jest jeszcze 4 opcja finansowania z której np. korzystamy my. Każda strona płaci za swoich gości a młodzi za resztę. I osobiście uważam że to rozwiązanie jest najlepsze, gdyż nasi rodzice też mogą mieć pewne zobowiązania. Będą chcieli zaprosić np. znajomego do którego dziecka również zostali zaproszeni. Dzięki takiemu rozwiązaniu nikt od nikogo niczego nie oczekuje. Rodzice Pana Młodego zapraszają swoją rodzinę i decydują kto się pojawi i to samo ze strony rodziców Panny Młodej. A Młodzi zapraszają swoich gości (np. znajomych), płacą za ceremonię ślubu, zespół, fotografa, wszelkie atrakcje i dekoracje. Ponadto u nas rozwiązanie jest również takie że rodzice Panny Młodej płacą za suknię a Pana Młodego za garnitur. Za obrączki również płaci Para Młoda a za alkohol rodzice po połowie.
    Przy takim rozwiązaniu Para Młoda nie musi się zadłużać, ani odkładać wesela na później. Wchodzi na nową ścieżką życia bez obciążenia finansowego. Rodzice spełniają swoją potrzebę dorzucenia, się a młodzi nie muszą się pytać o zdanie przy wyborze czegokolwiek. Wilk syty i Owca cała.

    pozdrawiam

    1. Ale jesteśmy dorośli. Jeśli chcecie nowy samochód to również odkładacie, ewentualnie bierzecie kredyt, nie leci się od razu do rodziców “bo tak szybciej niż zbieranie kasy”. Dorosli ludzie powinni umieć zadbac o siebie sami. Nowa ścieżka życia to takie trochę naduzywany frazes. Narzeczenstwo w tych czasach bardzo często razem żyje, ma wspólny budżet, mieszkają razem ale pieniądze na wesele to od rodziców bo “nowa sciezka zycia”. Czyli z jednej strony chcą być dorośli a z drugiej idą na łatwiznę. A później z wesela robi się wielki spęd bo jendi i drudzy rodzice zpraszają mnóstwo ludzi, których młodzi nawet nie kojarzą. Ale płacą za talerzyki to przecież mogą zapraszać. ;/;/

    2. My uważamy (i wiem wiem, duuużo osób się z nami nie zgodzi), że jeśli nie spać mnie na wystawne wesele to go nie robię. Jeśli nie stać mnie na drogi samochód to go nie kupuję. Jeśli nie stać mnie na mieszkanie to dalej mieszkam tam gdzie mieszkam. Nie lecę do rodziców, bo chcę droga sukienkę i wypożyczone auto do ślubu. Nie wyobrażam sobie zaczynam nowego życia w zasadzie na koszt rodziców, którzy i tak utrzymywali mnie przez jego większość. Nie zdzierżyłabym obrączki na placu za którą zapłaciła moja rodzina. Bo ja koniecznie chce być dorosła, brać wymarzony ślub, a nie potrafię sobie sama go ogarnąć. Jesteśmy dorośli – wiemy na co nas stać, na co nie. Umiemy ocenić nasze możliwości i zestawić je z chęciami. Nie ma w nas żalu, gdy nie ma czasem tych wymarzonych rzeczy.
      Nie wyobrażam sobie też, żeby na NASZ ślub rodzice wybierali gości. Szczególnie z przekonaniem, że skoro oni płaca mogę zaprosić kogoś tam, bo oni byli kiedyś zaproszeni do ich rodziny. Ślub jest nasz, na naszych warunkach, według naszych ustaleń i na szczęście nie musimy się nikogo słuchać w tej kwestii.

      1. Oj tam gównoburza z niczego! Jak dają to trzeba brać! Skoro rodzice chcą sfinansować to niech finansują, zaproszonych przez nich gości upchnie się przy jednym stole, nie będą kolidować z pozostałymi chcianymi. Gdy w grę wchodzi czekanie na ślub i wesele powiedzmy 5 lat bo zbieranie a organizacja na już bez wyrzeczeń i wyliczania to trzeba być głupim by wybierać opcję zbierania.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top