Trudny temat: dbam bo kocham, dbam bo wybrałem

Wraz z początkiem lutego – ruszyła kampania społeczna #DBAMboKOCHAM, organizowana przez Socjopatka.pl oraz Save the Magic Moments. Gdy zostałam do niej zaproszona – wiedziałam, że CHCĘ wziąć udział, nie wiedziałam jednak, że tak naprawdę… nie zrobię tego osobiście. 🙂

Otóż poniższy tekst do tej kampanii napisał mój mąż (jedynie z moją korektą). Wspaniały tata Małego Człowieka, dla mnie partner, przyjaciel, współtwórca naszej codzienności, współwykonawca wszystkich naszych wspólnych decyzji i celów. Nasz B. Ten sam, który kiedyś powiedział: Jeśli Ty chcesz mnie, żadna z tych rzeczy nie jest ważna. Wezmę i dam, ile się da!   Nie będę przedłużać, oddaję głos – a w zasadzie tekst – mężowi. 

***

Wow, szacun! Jedna z wielu różnych reakcji na wiadomość o tym, że adoptuję dziecko przyszłej żony, że bierzemy ten ślub szybciej niż planowaliśmy – by do tej adopcji doszło. Podziw przemieszany z lekkim dystansem. Chociaż to akurat była jedna z bardziej pozytywnych reakcji, mówię Wam!

Ale jak to? Jesteś młody, ledwie trzydziestka na karku – nie możesz mieć dzieci, nie znalazłeś sobie nikogo bez zobowiązań, jesteś tego pewien? Tak się przyjęło – w zasadzie nie mam pojęcia, dlaczego – że adopcja kojarzy się od razu z niemożnością posiadania dzieci. Rozumiem, szanuję, podziwiam pary, które adoptują maluchy nie mające na tym świecie, nikogo. Rozumiem – bo sam poniekąd przez to przecież przeszedłem, szanuję – bo zdaję sobie sprawę, jak odpowiedzialna i na swój sposób trudna, jest to decyzja.

Żona otworzyła mi czysty plik, zapisała u góry tytuł Dbam bo kocham, dbam bo wybrałem i zostawiła mnie z tym wszystkim, co chciałem, co mogłem i co umiem, przekazać.

Nie pierwszy raz przecież! Zdarzało się już, że coś tutaj napisałem, dopisałem, stworzyłem czy chociaż współtworzyłem. To dla mnie ważne, każda taka aktywność tutaj to gest zaufania – bo skoro ta druga osoba chce bym wypowiedział się, bez cenzury, bez klucza, którego miałbym się trzymać, odnoszę wrażenie że wpuszcza mnie do tej części swojego życia, która wcześniej była zarezerwowana tylko dla niej. Bo była tylko Mama i Mały Człowiek, ich codzienność, niejednokrotnie spisywana tutaj. Bo były niekiedy wirtualne znajomości, przenoszone z bloga na prywatę, z prywaty do realu a teraz ja mam okazję tych ludzi poznawać, w niektórych przypadkach nawet zapraszać na nasz ślub i wesele. 

Tak, to wszystko, co dzieje się teraz – to była w pełni świadoma decyzja. Poznałem kobietę, zakochałem się w niej a gdy spadł na mnie ciężar bagażu, który niosła – bez zastanowienia chwyciłem go byśmy mogli nieść razem. Ot, tak ładnie można to ująć – prawda? Wiedziałem o Małym Człowieku. Wiedziałem o blogu, czytałem go, znałem ich historię, znałem detale, o których teoretycznie wolałbym nie wiedzieć ale zdecydowanie łatwiej było mi je przeczytać tutaj, przegryźć w ciszy i samotności niż słyszeć od niej bezpośrednio. A dlaczego? Dlatego, że zyskałem czas na poukładanie sobie wszystkiego, otrząśnięcie się, dojrzenie do właściwych wniosków. I to było dobre!

Dbam – bo jestem mężem, ojcem, przyjacielem, partnerem i kompanem w codzienności. Dbam bo kocham – tak, jak nigdy wcześniej mi się nie przydarzyło kochać. Dbam bo wybrałem, w pełni świadomie, mając na uwadze wszystkie konsekwencje tej decyzji.

Wiesz, że jak Wam nie wyjdzie – ojcem już zostaniesz na zawsze? Takie pytanie padło na wieści o adopcji. Owszem, wiedziałem. Pytającemu chodziło o alimenty, kontakty z synem i tak dalej. Dla mnie oznaczało to coś innego. Dla Małego Człowieka jestem ojcem, jestem Tatą i zawsze już będę. Jedynym. Bo przecież to do mnie pierwszy raz powiedział: tato! To ze mną uczył się kopać piłkę, jeździć na rowerze i całe mnóstwo innych rzeczy. 

Żona czasami mówi, że jestem bohaterem Małego Człowieka. Gdy kiedyś wyobrażałem sobie rolę ojca – miałem przed oczami niemowlę, owinięte w jakiś kocyk, niewielkie, bezbronne. Dostając pod opiekę od razu dwulatka – byłem przerażony, jak to będzie? Tymczasem doświadczyłem właśnie bezbronności małego chłopca. Bo chodził, samodzielnie jadł, bawił się, zaczynał mówić ale tak wiele jeszcze było do pokazania Jemu, do nauczenia Go! I ta duma, ta ogromna duma, gdy coś się udaje wspólnie osiągnąć!

Dbam o żonę i syna – bo kocham. Nie wyobrażam sobie już inaczej, nie wyobrażam sobie życia bez nich. Miłość to decyzja a każda taka decyzja niesie piękne skutki – rodzinę.

Warto o tym pamiętać. B.

***

Jestem niezmiernie wdzięczna za to, że mój mąż odważył się to wszystko napisać dzięki akcji #DBAMboKOCHAM. Mam nadzieję, że powoli odczarowuje się mit głoszący, że samodzielni rodzice to balast, którego nie sposób poddźwignąć. Że wychowywanie dziecka, z którym nie łączą nas więzi krwi – nie może być łatwe. Oczywiście, że może! Wszystko zależy od nas, od naszego podejścia! 

Mówmy o tym, pamiętajmy o tym i trzymajmy się tego: prawdziwym ojcem nie ten, który dał życie ale ten, który wziął dziecko za rękę i przez to życie przeprowadził. Taki ojciec jest prawdziwym bohaterem! Zarówno dla dziecka, jak i dla matki. I zawsze będzie! 

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ➡ klik!

26 Responses

  1. Prawda jest taka że trzeba miec naprawdę jaja podjąć się takiego wyzwania. Trafiliście na porządnego faceta który nie ucieka przed wyzwaniem ale je podejmuje. To zupełne przeciwieństwo tego czego doświadczyłaś wcześniej. Twój syn nie pamięta, że byliście sami, ma tatę, jest i będzie dla niego jedynym ojcem a ty z czasem zapomnisz to wszystko złe co was spotkało. Jesteście świetną rodziną i POWODZENIA!

  2. Wow, jacy Wy jesteście do siebie podobni – dobrana para. Tekst wyjatkowy i trudny, bo i temat nie łatwy. Dobrze wiedzieć, że w tym świecie pełnym egoizmu, gdzie każdy chciał by przejść przez życie unikajac problemow są też takie osoby które chcą i które podejmują decyzje że czasami warto skomplikować troche swoje życie by stworzyć coś wyjątkowego, w Waszym przypadku cudowna RODZINĘ

  3. Takie teksty czyta się ze wzruszeniem, ale i refleksją odnośnie własnego spojrzenia na rodzinę. 🙂

  4. Piękny tekst!

    Jak dla mnie mąż powinien pisać tu cześciej i dzielić się swoim kawałkiem życia i emocji.

    Cudowne trio z Was! ❤️ Dziękujemy, że zdecydowaliście się wziąć udział w kampanii 🙂

  5. I się popłakałam <3 Bohater codzienności… Nie, nie bohater. Po prostu prawdziwy, kochający mężczyzna. Kochający. Prawdziwy. Życzę Wam wszystkiego najlepszego! I jeszcze więcej <3

  6. Już kiedyś, w którymś komentarzu to chyba pisałam, ale napiszę jeszcze raz: Autorka bloga trafiła na fantastycznego i prawdziwego mężczyznę, bo tylko taki, potrafi się zdecydować na taki, w sumie nie łatwy krok 🙂 BRAWO DLA CIEBIE 🙂
    a tekst, całkiem fajny, mam wrażenie, że bardzo podobny stylistycznie do tekstów Ani, więc może ta redakcja nie była taka delikatna, albo piszecie bardzo, bardzo, bardzo podobnie!:) ale naprawdę jest OK, bije z niego pewność

    1. Kiedyś był tu już tekst B i już wówczas widać było podobieństwo. Na jego Insta również widać że mają podobny styl. Swoją drogą czytając na co dzień żonę być może też wczuwa się w jej styl i mniej albo bardziej świadomie go przejmuje

      1. Być może tak jest 🙂 zresztą nie napisałam tego złośliwie, stwierdziłam po prostu, fakt ze są te teksty podobne pod wieloma względami, co może mieć różne podłoże, i wcale nie oznacza nic złego

        1. Oh, dziewczyny! Oczywiście, że B. poniekąd w pełni świadomie powiela mój styl, pisząc tekst na potrzeby bloga (by zachować spójność) a druga sprawa to jednak moja korekta i częściowe “naprowadzenie” stylu na ten nasz, tutejszy, blogowy. 🙂

          Nie wiemy na ten moment, czy będzie pisał więcej tekstów – aktualnie pracujemy nad nową szatą graficzną bloga i połączeniem go z czymś, nad czym od kilku miesięcy intensywnie pracuję i… mam nadzieję, że efekty pozytywnie zaskoczą.

          Cierpliwości! <3 <3

  7. Przeczytałam dziś wszystkie teksty w ramach kampanii, ale Wasz tekst mnie najbardziej wzruszył, wręcz poruszył. Dobrze jest poczytać o ludziach którzy tak pięknie celebrują życie, kochają się, wspierają i są żywym przykladem na to, że miłość nie zna granic. Fantastyczna opowieść, brawo wy 🙂 Jesteście cudowną inspiracją dla innych 🙂

  8. Wielki szacunek dla męźa.
    Pięknie opisana miłość, odpowiedzialność, ale i otwartość na scenariusz, który Wam napisał los.
    Dziękuję Wam za udział w kampanii i za tą piękną cegiełkę.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top