Urządzamy mieszkanie: dlaczego warto mieć w domu koc lub narzutę?

Ile razy zdarzyło się Wam lub Waszym dzieciom, rozlać coś – niechcący – na kanapę? To zaledwie jeden, banalnie prosty przykład tego, co może się wydarzyć w każdej chwili w każdym domu. Podobno sofa (narożnik, kanapa, co kto ma) to jedno z centralnych miejsc w każdym domu. Osobiście uważam, że to stół pełni taką rolę ale okej – niech będzie!

Teoretycznie można zakazać spożywania czegokolwiek w pobliżu takiego mebla. Innymi słowy: nici z kawy, herbaty czy czegokolwiek do przekąszenia na sofie, podczas np. oglądania filmu albo wieczornej pracy przy komputerze. Nic z tych rzeczy, bo o taki narożnik czy kanapę trzeba przecież dbać! 

***

Ale po co tak utrudniać? Dom jest dla nas, nigdy my dla domu! Nie popadajmy w paranoję! Rozumiem, że można dbać o coś – w końcu zapracowaliśmy na to, żeby móc sobie na dany zakup pozwolić i dobrze by było, gdyby służył możliwie długo. Prawda?

Tak naprawdę wystarczy jeden prosty trik, dzięki któremu nasze miejsce do siedzenia pozostanie możliwie długo w niezłej formie.

Jaki? Czy to niewielką sofę, czy to całkiem spory narożnik – warto przykrywać. Nie po to, żeby jej było ciepło ale dlatego, że w ten sposób chronimy ją przed tym wszystkim, co może nam na nią spaść, rozlać się, chlapnąć, i tak dalej. Przykład? Siedzimy sobie przy wieczornej herbacie, chwila nieuwagi i ta herbata wylewa się nam z filiżanki.

Tyle, że nie ląduje na obiciu kanapy a – na przykład – na kocu, który na niej leży. Zdejmujemy więc go szybciutko, wrzucamy do pralki i po sprawie. Sytuacja opanowana. Podobnych sytuacji może przecież wydarzyć się naprawdę wiele i to różnych. Narzuta, koc, pled – co wolimy, co bardziej nam się podoba albo po prostu pasuje do wnętrza, zwyczajnie nas przed skutkiem takich sytuacji ochroni.

Przyznaję, że wcześniej (czyli przed narodzinami Małego Człowieka) jakoś nieszczególnie zwracałam na to uwagę. Koce służyły mi do okrywania się, zwłaszcza w długie wieczory nad książkami albo przy komputerze, spędzane na kanapie. Ewentualnie do zarzucenia na łóżko, żeby przykryć pościel na cały dzień. Funkcja ochronna takich tekstyliów pojawiła się u mnie w zasadzie z momentem zostania mamą.

Bo kładąc Małego Człowieka na sofie, podkładałam pod Niego jeden z jego kocyków. Wówczas głównie po to, żeby nie szorował buzią po tapicerce, w zamian mając milusi materiał. A później to już poszło z górki. Rozkładałam duży koc na całej długości kanapy. Aby Mały Człowiek jej nie wybrudził, po prostu. I tak już w sumie zostało do dziś. Gdybym miała wymienić wszystkie te plamy, które niechybnie by powstały na obiciu, gdyby nie jakiś koc akurat – lista byłaby długa, oj długa!

Koc zazwyczaj rozłożony jest na siedzisku, estetycznie i współgrając kolorystycznie z pomieszczeniem albo po prostu naszymi upodobaniami. Nie uważam, żebyśmy w ten sposób odbierali – na przykład naszemu obecnemu – narożnikowi urok czy cokolwiek podobnego. Zdecydowanie tak nie jest.

Odpowiednio dobrana narzuta czy koc mogą przecież stanowić doskonały dodatek, nadający charakteru wnętrzu na równi z innymi, jak oświetlenie, dywan czy zasłony!

My uwielbiamy te w różnych odcieniach szarości, na tyle stonowane by nie rzucały się nadmiernie w oczy, pasując jednocześnie do reszty. Od jakiegoś czasu zastanawiamy się nad pójściem w nieco ciemniejsze odcienie – kusi nas bordo albo granat. To byłoby ciekawe przełamanie dotychczasowych wyborów, prawda?

Póki co jednak jestem absolutnie oczarowana wzorem w paski, który znalazłam na madley.pl. O ile zdecydowany kolor troszeczkę by nie pasował – bo nie ma żadnego elementu w podobnym odcieniu, o tyle taki pasiaczek współgrałby już idealnie z resztą! Bo mamy na nim te kolory, które występują u nas w zasadzie we wszystkim – tyle, że zebrane na jednym kocu. I to całkiem przyjemniutkim – bo łączy w sobie bawełnę i akryl. Ciepły, miły w dotyku. Może służyć zarówno jako narzuta na nasz narożnik, jak i okrycie w razie potrzeby.

(zdjęcia: madley.pl)

W związku z tym, że wczesną wiosną planujemy drobne zmiany – ten koc z pewnością się u nas ostatecznie pojawi. Wiecie – to jedna z tych decyzji, których na pozór się nie podejmuje ale tak naprawdę wszystko jest już przesądzone. Bo coś zobaczymy, spodoba nam się, nie możemy zapomnieć i ostatecznie do tego wracamy. Z prostego powodu: żadna późniejsza próba wyboru nie była tak trafiona, jak pierwotna. Nie ma sensu więc jej ignorować.

***

Lubicie łączyć funkcjonalność z pięknem dodatków? Stawiać na coś, co jednocześnie służy i zdobi? Jak wiecie – nie znosimy zbędnych przedmiotów, bibelotów, pierdółek i ogromnych ilości dekoracji. Cenimy sobie prostotę – zwłaszcza gdy łączy się z funkcjonalnością. Mniej znaczy więcej, bez wątpienia.

Koc czy pled wybrane tak, żeby cieszyły oko i służyły – to niezastąpiony, niedoceniany niestety detal, na który warto zwrócić uwagę. U nas – obok lampy, dywanu czy zasłon – stanowi integralną część salonu. Niezmiennie. Aktualnie? Szary w gwiazdeczki, z zimowej serii w jednej z sieciówek, który widujecie na naszym Instagramie od wielu już miesięcy. 🙂

A Wy? Gdzie kupujecie takie dodatki? Używacie narzut lub koców?

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ➡ klik!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top