Ślub po swojemu: tych wątpliwości nie musisz mieć!

Przygotowania do ślubu i wesela niosą za sobą nierzadko bardzo sprzeczne emocje. Bo z jednej strony ekscytacja i radość, z drugiej… wątpliwości. Mogą pojawić się na każdym etapie przygotowań i na każdym z nich – będą jak najbardziej uzasadnione. Z prostego powodu!

Bo ślub, czas oczekiwania i przygotowań – to mimo wszystko, niezwykle stresujące wydarzenia! Niezależnie od tego, z jak dużym spokojem podejdziemy do wszystkiego – zawsze może znaleźć się coś, co wytrąci z równowagi. A wówczas łatwo o wątpliwości, które tak naprawdę… nie mają prawa bytu! 🙂 

***

Czy spodobam się Panu Młodemu?

Bardzo często czytam gdzieś, że przyszła Panna Młoda nie wie, czy spodoba się swojemu wybrankowi w dniu ślubu? Te wątpliwości są, niezależnie od tego czy Pan Młody wcześniej ujrzy ją w sukni czy też nie. O ile samo zastanawianie się nad jego reakcją, jest zupełnie normalne – o tyle podporządkowanie absolutnie każdej decyzji dotyczącej stroju, opinii przyszłego męża – jest zbędne.

Jeśli kocha to Cię akceptuje, jeśli akceptuje i kocha – nie będzie dla niego ważne, jaką suknię na sobie masz ale to, że jesteś już jego żoną.

I w zasadzie to powinno się mieć cały czas na uwadze, cały czas! Nieważne, czy suknia będzie kosztować kilkanaście tysięcy złotych i sprowadzisz ją zza granicy. Nieważne, czy będzie śnieżnobiała, ecru czy też różowa. Nieważne, czy włożysz do niej bolerko, płaszczyk – czy pójdziesz do ślubu z odkrytymi ramionami. Najważniejsze jest i zawsze będzie to, że to właśnie Ty staniesz ramię w ramię ze swoim wybrankiem i to Ty będziesz recytować przysięgę. Dla niego najważniejsze jest właśnie to. Bo skoro kocha, skoro chce z Tobą być po kres swoich dni – najmniej istotny będzie dla niego model sukni.

Czy wszystko pójdzie zgodnie z planem?

To chyba najczęściej spędza sen z powiek przyszłym nowożeńcom. Czy wszystko będzie wyglądać dokładnie tak, jak głosi nasz dopieszczany od miesięcy, plan? Czy nie wydarzy się nic, co zaburzy porządek uroczystości? Czy nie zapomnimy o niczym istotnym w tym wielkim dniu?

Zawsze może przydarzyć się coś niespodziewanego, nad czym nie mamy absolutnie żadnej kontroli i… nic na to nie poradzimy! Może padać deszcz, komuś może rozlać się wino na obrus czy sukienkę, ktoś inny może nie dojechać z naprawdę ważnego powodu.

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć każdej sytuacji. Po prostu nie da się, koniec kropka! Nie sposób przygotować się na wszystko – bo i tak może wydarzyć się coś, na co przygotowani nie będziemy. Jeśli mamy odhaczone wszystko z checklisty przedślubnej, wystarczy wziąć głęboki oddech i cieszyć się tym dniem!

Czy wszystkim się będzie podobać?

Nigdy nie zadowolimy wszystkich, wesele może być najlepsze na świecie a i tak znajdzie się jakaś maruda i podda w wątpliwość smak zupy podanej na kolację czy cokolwiek innego, na pozór mało istotnego.

Prawda jest taka, że nie da się zadowolić każdego. Naprawdę!

I zamartwianie się tym, czy wszyscy będą zadowoleni – jest kompletnie bez sensu. Pamiętajmy, że goście nam towarzyszą ale nie dyktują warunki. Pamiętajmy, że to przede wszystkim nasz dzień i w tym wszystkim pamiętajmy jeszcze jedno, dla wielu oczywiste: nie da się dogodzić wszystkim. A dzień własnego ślubu to moment, gdy dogadzamy sobie. Koniec kropka!

Czy mogliśmy zorganizować coś inaczej, lepiej?

Temat rzeka. Żyjemy w takich czasach, że wszystko zmienia się błyskawicznie, co chwilę mamy coś nowego. W momencie, gdy podpisujemy umowę na daną usługę – gdzieś indziej na rynek wchodzi coś jeszcze lepszego, jeszcze piękniejszego, jeszcze fajniejszego. Nic na to nie poradzimy!

Zawsze jest szansa, że mogliśmy wpaść na lepszy pomysł niż nasze ostateczne decyzje. To naturalna kolej rzeczy.

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy chwilę po ślubie albo tuż przed nim – nie spodoba nam się coś zupełnie innego. Ale tak jest przecież ze wszystkim! Urządzając kuchnię dzisiaj, nie umiemy stwierdzić, czy za trzy lata nadal będziemy nią tak samo zachwyceni. Więc absolutnie i pod żadnym pozorem nie mamy powodu, żeby przejmować się tym, czy mogliśmy zrobić coś lepiej! Bo zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy i chcieliśmy, zrobić.

***

Możemy mieć plan, doskonały plan! Odhaczyć wszystkie punkciki z naszej listy, z duma i radością obserwować efekt. To są te elementy, nad którymi jesteśmy w stanie mieć stuprocentową kontrolę, jeśli odpowiednio do tego podejdziemy. I to powinno nam w zupełności wystarczyć!

Owszem, można przygotować się na każdą, nawet najbardziej absurdalną ewentualność – ale po co? Nie sposób przewidzieć wszystko. Nie odbierajmy sobie radości z tego dnia, tworząc pesymistyczne scenariusze, które mogą mieć miejsce! To ma być przecież dzień pełen uśmiechu, szczęścia i samych pozytywnych wrażeń! 

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy o ślubach ➡ klik!

4 Responses

  1. Bardzo rozsądne podejście. Czasami odnoszę wrażenie że większość par młodych, zwłaszcza panien totalnie glupieja przy organizacji ślubu 🙁 nie wszystko da się zorganizować jak w amerykańskim filmie…

    1. Nie żyjemy w Ameryce, nie żyjemy w filmie – nie ma więc większej potrzeby by na siłę się do takowych upodabniać. 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top