Nauka przez zabawę: pięć pomysłów na aktywność z dzieckiem

Często wymieniamy naukę przez zabawę jako jeden z elementów naszej codzienności z Małym Człowiekiem a przy okazji – sposób wspomagania jego rozwoju. To najlepsze, co możemy dać swojemu dziecku: nasz czas i zaangażowanie, które zaowocują przecież pięknymi efektami, prawda?

Czytamy na co dzień z Małym Człowiekiem, liczymy, uczymy nowych gatunków zwierzątek, nazw przedmiotów, i tak dalej i dalej. Wszystko od zawsze przychodzi z łatwością, nowe informacje czy umiejętności są wplatane w codzienną zabawę a efekty widać szybciej niż można by się spodziewać.

***

Nigdy go tego nie uczyłam w sposób, który mógłby kojarzyć się z nauką. Bawiliśmy się, licząc to czy tamto, szukając kolorów albo bawiąc się puzzlami, klockami czy czytając jego – mniej lub bardziej – ulubione książeczki.

Często dostajemy pytania: jak można w sposób kreatywny bawić się z maluchami, wplatając w to naukę… czegokolwiek? Przecież to banalnie proste! Jeśli ktokolwiek z czytających nas, myśli że gdzieś się tego wszystkiego nauczyłam, czytałam o tym, ktoś mi to podsuwał – jest w błędzie i to sporym!

Wszystko – absolutnie wszystko! – było intuicyjne, zupełnie naturalne, w dużej mierze wręcz odruchowe. Bo w zasadzie trudno chyba mówić o możliwości nauczenia się… uwagi. Zwracania uwagi na to, co dziecko sygnalizuje, czego potrzebuje, czego się domaga. Czytania z niego niczym z otwartej księgi. Nic nie przychodzi od razu ale… przychodzi. I przyszło, przychodziło, wciąż przychodzi!

Żeby jednak w jakimkolwiek stopniu odpowiedzieć na to – powtarzające się, dość często – pytanie, postanowiłam spisać 5 najfajniejszych (według nas w tym momencie) aktywności z dzieckiem, które nauczą go czegoś wartościowego przez zabawę. Gotowi? 🙂

  1. Liczenie ➡ zawsze i wszędzie, gdzie się da! Liczymy paluszki w kąpieli, ptaszki na spacerze w parku, zabawki leżące na kocyku, łyżeczki z zupą. Na początku do trzech, z czasem do pięciu, z czasem do dziesięciu. Powoli, wyraźnie, akcentując każde słowo, przeplatając tłumaczeniem. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że znakomitą większość dotychczasowego życia Małego Człowieka do niego… przegadałam. Ale warto! Bo nie umiał jeszcze mówić a już potrafił na pytania o konkretną liczbę – wskazać tyle zabawek czy innych przedmiotów. Dla niego było i jest naturalne, że po czwartym klocku jest piąty a po piątym – szósty. Nawet nie odczuł tego, że czegoś się uczy.
  2. Śpiewanie ➡ nie trzeba posiadać spektakularnego talentu wokalnego, żeby śpiewać z dzieckiem. Najpierw do dziecka – kołysanki, dziecięce piosenki, niekoniecznie dziecięce piosenki. U nas repertuar zmieniał się z czasem: jako niemowlę uwielbiał do snu zasypiać, kołysany na rękach przy nuceniu piosenek Czerwonych Gitar. Teraz uczy się piosenek w przedszkolu, śpiewa te zasłyszane w radiu podczas podróży – a my nierzadko razem z nim! Żeby pokazać, jak poprawnie wymawiać konkretne słowa, żeby zachęcać go do tegoż śpiewania, pokazywać że to fajne, że można się świetnie bawić. Uczy się tekstów na pamięć – mimowolnie – a przy tym ćwiczy wymowę, poznaje nowe słowa, nowe dźwięki, własne możliwości.
  3. Czytanie ➡ do niedawna co wieczór Małemu Człowiekowi były czytane książeczki, w ciągu dnia również – na jego życzenie najczęściej. Od jakiegoś czasu trochę to ewoluowało. Teraz częściej jest tak, że to on wybiera sobie książeczkę i… czyta nam. Znane sobie opowiada, pamiętając w jakimś stopniu treść a te mniej znane – no cóż, improwizuje i opowiada nam to, co widzi na obrazkach. Cudownie jest patrzeć jak tworzy historyjki na podstawie kilku fragmentów ilustracji, opowiadając w swoim dziecięcym języku przygody bohaterów, które sobie wyobraża. Warto!
  4. Gry edukacyjne ➡ układamy razem puzzle, gramy w przeróżne gry typu memory dla dzieci, zgadywanki, loteryjki, itd. Niekiedy sadzam go sobie na kolana i odpalam Squlę, o której już kiedyś pisałam (Squla – nasze odkrycie na później) i pokazuję jemu zadania, które bez problemu rozwiązuje. Mały Człowiek świetnie liczy, rozpoznaje obrazki ale wymowa to nasza zmora i dzięki Squli mamy – a w zasadzie on ma – motywację do poprawnego wymawiania. Liczymy więc rybki, dinozaury i wiele innych, kładąc nacisk na poprawne nazewnictwo i samo liczenie staje się tak naprawdę pretekstem do czegoś zupełnie innego.
  5. Rozmowy ➡ całkiem niedawno usłyszałam – wypowiadane tonem pełnym zdziwienia – ciekawe słowa, mówiące o tym że strasznie dużo Małemu Człowiekowi tłumaczymy, opowiadamy, wyjaśniamy. Często pyta (jak to trzylatek) o rzeczy zupełnie proste, dziwne, nieoczywiste albo zupełnie oczywiste. Często też upiera się przy czymś absurdalnym. Wyjaśniamy, dlaczego nie wolno sięgać do czajnika albo dlaczego Babcia i Dziadek nie mogą u nas cały czas bywać. Tłumaczymy, że padający śnieg znika bo jest mokry i się roztapia. Odpowiadamy na irytujące niekiedy – bo powtórzone pięćdziesiąt razy – pytania i zawsze staramy się zaspokoić jego ciekawość, przekazać coś nowego i ważnego. Nic ani nikt nie da dziecku tyle, co uwaga i słowa rodziców!

***

Czasami naprawdę nam się nie chce albo nie mamy czasu. Bo deadline, bo trudny dzień, tydzień. Bo na przykład Mały Człowiek siedzi od tygodnia chory w domu, pomysły na zabawę go satysfakcjonującą, są na wyczerpaniu – a jego entuzjazmu i energii z kolei końca… nie widać. Wychodzimy jednak z założenia, że im więcej wiedzy, przyzwyczajeń, reakcji, go nauczymy w taki naturalny, niewymuszony sposób – tym mniej będzie musiał być nauczony przez innych, w szkole czy dalszym życiu.

Dlatego nie przestaniemy z nim tańczyć, śpiewać, rysować, opowiadać czy czytać. Będziemy odpowiadać na jego pytania, tłumaczyć coś pięćdziesiąt razy w ciągu tygodnia i rysować ileś kółek na jednej kartce, dopóki nie wyjdzie idealnie. Będziemy ćwiczyć konkretne słowa niezliczoną ilość razy, powtarzać wierszyki, lepić z ciastoliny, budować konstrukcje z klocków i ukrywać się w przesmyku między szafą a ścianą, bawiąc z nim w chowanego. Będziemy to wszystko robić bo wychowujemy, kochamy i… dbamy o to by nauczyć go jak najwięcej. 

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ➡ klik!

One Response

  1. Bardzo mądre podejście. Rodzice w tych czasach często zapominają że dziecko potrzebuje ich a nie ton zabawek czy atrakcji….

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top