Odwiedziny u noworodka – warto wiedzieć!

I stało się: maleństwo jest już na świecie, szczęśliwi rodzice nie posiadają się z radości. Mały cud, owinięty w szpitalny kocyk. To przede wszystkim właśnie ich czas. Rodziców i dziecka. Muszą nawzajem się siebie nauczyć, oswoić ze sobą. Przywyknąć, odpocząć – bo przecież narodziny dziecka są jednak odrobinę męczące, prawda? 🙂

Są jednak tacy ludzie, takie sytuacje i takie niedorzeczności, które tak bardzo spowszechniały, że aż trudno się dziwić, gdy słyszymy podobną historię.  

***

Dlaczego tak trudno jest zrozumieć, że mama i dziecko w pierwszych dniach – czy nawet tygodniach – razem, najbardziej potrzebują siebie nawzajem. I spokoju. Świętego spokoju przede wszystkim! 

Sala szpitalna. Trzy łóżka. Trzy matki z noworodkami przy sobie. Przy każdej cztery osoby. Łącznie dwunastu gości na niewielkiej powierzchni.

Bardzo częsty widok. Czasami zastanawiam się: dlaczego na oddziałach nie ma jakiegoś zakazu albo chociaż limitu gości? Jeśli tacy bliscy nie respektują potrzeb młodej mamy i jej maluszka, to może chociaż wzięliby pod uwagę szpitalne zasady i nie pielgrzymowaliby w zwartych grupkach już na kilka godzin po porodzie?

O czym warto pamiętać, gdy komuś z bliskich nam osób – urodzi się dziecko?

Po pierwsze ➡ nie wpadamy z niezapowiedzianą wizytą ani też nie napraszamy się z takową zbyt szybko!

Nie biegniemy do szpitala zaraz po tym, jak otrzymamy informację, że maluch już jest na świecie. Nie zbieramy się w zorganizowaną ekipę, liczącą połowę rodziny bliższej i dalszej – by przemierzać szpitalne korytarze i otaczać zwartym kółeczkiem łóżeczko noworodka.  Nie zamęczamy młodej mamy zbędnymi pytaniami, uwagami, nie obrażamy się ani nie negocjujemy, gdy nie ma ochoty przyjmować gości.

To powinno być oczywiste! Nie doszłoby do wyproszenia, gdyby goście się nie… wprosili! Wizyty w pierwszych dniach a nawet tygodniach powinny być ograniczone do minimum. A już z pewnością nie powinny być niezapowiedziane! Nie wymagajmy też by młoda mama z noworodkiem jeździła tu czy tam – bo dziadkowie czy ciocie, chcą zobaczyć maleństwo. Nic z tych rzeczy! 

Po drugie ➡ nie traktujemy dziecka niczym zabawkę!

Warto pamiętać, że nie bierzemy dziecka na ręce, ot tak – bo mamy ochotę. Nie całujemy, nie przytulamy (zwłaszcza, jeśli np. chwilę wcześniej paliliśmy papierosy!), nie upieramy się by koniecznie ponosić dziecko. To, czego ono najbardziej w tym czasie potrzebuje – to bliskość mamy.

I jeśli rodzice uznają, że NIE – uszanujmy ich decyzję, nie wyciągając dziecka z łóżeczka albo wyrywając je mamie z ramion. Bo chcemy potrzymać i koniec kropka. Nie! To nie zabawka!

Po trzecie ➡ nie przesadzajmy z prezentami!

Czasami już w szpitalu dziecko jest obłożone przeróżnymi kocykami, obstawione pluszakami i innymi drobiazgami. Nie zaleca się przede wszystkim tego ze względu na higienę i zdrowie małego człowieczka. Na zabawkach możemy zabrać ze szpitala drobnoustroje, których nie chcieliśmy wcale zabierać. 😉

Dlatego prezenty w szpitalu najlepiej sobie odpuścić. Później – poniekąd również. Noworodek nie potrzebuje pełnych półek przytulanek, zabawek, gadżetów, szuflad pełnych ubranek w rozmiarze 62. Rodzice z pewnością przygotowali wyprawkę, maleństwa szybko rosną, przeskakując kolejne rozmiary i później okazuje się, że jest ogromna ilość rzeczy nigdy nawet nie założonych.

Warto zapytać o pampersy czy chusteczki, jakie są używane – każda ilość się przyda, jest to więc naprawdę trafiony (i praktyczny!) prezent. Z pewnością przemiłe będzie… jedzenie. Pyszne ciasto, domowy obiad do odgrzania. W pierwszych tygodniach emocji i obowiązków jest tak wiele, na dodatek przeplatanych poporodowym zmęczeniem, że trudno myśleć o gotowaniu niekiedy.

Po czwarte ➡ pamiętajmy również o rodzicach dziecka!

Tak jak pisałam wyżej – ciasto, domowy obiad to zawsze świetne prezenty. Fajnie jest zdobyć się na drobny gest w ich stronę, pokazać że dzielimy ich szczęście, jesteśmy dumni, gratulujemy. I nie chodzi o jakieś wielkie podarunki! Zwyczajne kwiaty, coś do jedzenia, jakiś symboliczny drobiazg. Wystarczy. Bo chodzi o naszą pamięć!

Po piąte ➡ ugryźmy się w język!

Czasami ręce opadają na słowa, jakie mogą paść. Ale naprawdę? Na pięć dni po porodzie nadal masz TAKI brzuch?! Może nie dojada? A karmisz piersią? I tak dalej i dalej… Komentarze, które świeżo upieczoną mamę mogą wpędzić w kompleksy, poczucie winy, smutek, depresję. 

Nagle wszyscy dookoła stają się specjalistami do spraw dzieci, niekiedy nawet… nie mając własnych. To nic dobrego nie wnosi, warto więc się powstrzymać. Naprawdę!

***

Pojawienie się nowego członka rodziny to doniosły moment, pełen radości i wzruszenia. Nie należy jednak zapominać, że to przede wszystkim moment rodziców i dziecka. To nie jest właściwy czas na towarzyskie wizyty, niekończące się (męczące!) przesiadywanie bliskich w ich domu czy domaganie się trzymania dziecka, zabawiania go, i tak dalej. 

Z szacunku dla tych młodych rodziców powinniśmy uzbroić się w cierpliwość i wyczekać momentu, gdy będą gotowi zaprosić nas do siebie. A wówczas współcieszyć się z nimi, w końcu jest z czego! 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ➡ klik!

mama-sama

2 Comments

  1. W Holandii (normalnie) wychodzi się ze szpitala po 3-4h po porodzie. Potem rodzice rozsyłaja kartki do rodziny, znajomych, sąsiadów, pracy w których zaznaczają godziny przyjęć, oczywiście po wcześniejszym umówieniu się telefonicznie.

    Jedno jeszcze warto dodać: noworodek to nie randka, więc należy pominąć perfumy. Mój syn (1m) śmierdział perfumamy teściowej przez kolejny tydzień..

  2. Zaraz po wyjsciu ze szpitala mialam taki nalot nieproszonych gości. Czułam się fatalnie, bo zmeczenie ogromne, ciało obolale do tego goraczka itd. Marzylam o spaniu a nie rozmowach przy kawce ale niestety nie wszyscy to rozumnieja. Do tego irytacja bo karmilam syna w łóżku w swojej sypialni a tu zawisła nademna teściowa. Nie dosyc że patrzyla na moje ciało, to jeszcze wyglaszala swoje teorie wychowawcze. Wychodze z zalozenia że jesli mama chce odwiedzin krotko po porodzie to napewno sama zaprosi gosci w innym przypadku dajmy i mamie i dziecku i tatusiowi spokój

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *