#książkacomiesiąc w styczniu: Chcieć mniej

I stało się. Zgodnie z postawionym sobie w grudniu celem – od tego miesiąca będę publikować recenzję jednej książki, którą udało mi się skończyć czytać w miesiącu poprzednim. W każdy pierwszy piątek miesiąca pojawia się taki właśnie wpis. Dlaczego? Powodów jest tak naprawdę kilka. 

Każdy z nich sprowadza się do jednego: czuję niedosyt. Czytam zbyt mało. Zdecydowanie za mało. Chciałabym o wiele, wiele więcej. Patrzę na książki, zapisuję sobie w pamięci i nigdy po nie już nie sięgam – bo nie mam czasu, energii, powodu, chęci. 

***

Od dawna ubolewałam nad tym, że mam strasznie mało czasu na czytanie. Kiedyś pochłaniałam książkę za książką, od narodzin Małego Człowieka gromadzę książki do przeczytania, udaje mi się przeczytać jeden procent tego, co bym chciała. Czytam dużo do pracy bo research ważna sprawa, czytam dużo na studia bo nauka przecież równie ważna sprawa. Zdarza mi się poczytać jakąś książkę w podróży – w ciągu kilku wyjazdów i całą książkę można łyknąć! Lepsze to niż nic. Chciałabym mieć więcej czasu i więcej książek w ręce, mam nadzieję że to kiedyś będzie możliwe!

Póki co decyzja: przynajmniej jednak książka miesięcznie, taka poza listą potrzebnych na studia czy do pracy. Żeby się zmobilizować – obiecuję Wam co miesiąc jedną recenzję.

Zacznę od tych leżących na półce i czekających od dawna. W grudniu sięgnęłam po Chcieć mniej Kasi Kędzierskiej. Książka leżała na półce od lata. Zresztą – latem zaczęłam ją czytać. I odłożyłam. Bo ciągle coś mnie od niej odrywało. A to była jedna z tych, które przeczytać chciałam bardzo! Nie odpuściłam więc, w grudniu wrzuciłam ją do torby i podczas dwóch podróży z rzędu przeczytałam. 

Dla kogo ta książka? 

  • dla każdego, kogo interesuje minimalizm
  • dla każdego, kto chciałby minimalizm wprowadzić w swoje życie
  • dla każdego, kto nie do końca rozumie tą ideę
  • dla każdego, kto uważa że otacza go nadmiar w jakiejkolwiek postaci

Co znajdziemy w książce? 

  • czy minimalizm jest dla każdego?
  • czy minimalizm to oszczędzanie?
  • jak przestać kupować?
  • jak rozróżnić potrzeby od pragnień?
  • od czego zacząć?
  • co to jest dieta informacyjna?
  • plan i narzędzia potrzebne by uporać się z nadmiarem

A teraz zupełnie szczerze – czy warto? 

Mam dość sceptyczne podejście do wszelkich poradników – półki w księgarniach się od nich uginają, co jakiś czas “modny” jest inny, który przez kilka tygodni można zobaczyć dosłownie wszędzie na Instagramie czy Fejsiku. Jednak na mojej liście 3o książek do przeczytania znalazło się ich całkiem sporo. Z kilku powodów. Albo cenię autorów z jakichś względów. Albo znam i cenię ich twórczość poza książką. Albo naprawdę interesuje mnie tematyka danej książki. W przypadku Chcieć mniej można uznać za trafne wszystkie trzy powody.

O minimalizmie, wprowadzaniu go powolutku w moje, nasze życie – pisywałam już niejednokrotnie, wspominam o naszym podejściu często, zarówno w aspekcie wychowywania Małego Człowieka, organizowania naszego wesela czy chociażby codziennych zakupów. Nie lubimy nadmiaru, w wielu dziedzinach życia. Jeszcze nie we wszystkich – bo taka dieta informacyjna – na przykład – jest u nas dopiero wprowadzana. 

Po książkę sięgnęłam w zasadzie po to, żeby się zainspirować. Poczytać przemyślenia, wnioski, rady kogoś, kto może na ten temat powiedzieć zdecydowanie więcej niż jestem w stanie powiedzieć ja, przynajmniej w tej chwili. Chciałam przekonać się, jak długa droga jest już za mną i ile z wniosków Kasi pokryje się z moimi. Zadziwiło mnie, jak wiele! 

Książka daje do myślenia, pobudza do snucia wniosków i… działania. Mimo że tak naprawdę otaczamy się tylko tym, co potrzebne, używane, ważne dla nas – po jej przeczytaniu w całości zmobilizowałam się do porządków i znalazłam jeszcze całkiem sporo zbędności, które gdzieś tam się ukryły. Zyskałam jeszcze trochę przestrzeni w kuchennych szafkach i schowku w przedpokoju. Bardzo oczyszczające! Bardzo budujące bo otwierając zarówno pierwsze, jak i drugie – mam teraz wrażenie, że jest dokładnie tak jak być powinno a co za tym idzie: daje nam to swobodę w codzienności. 

***

Czym dla mnie jest dobra książka? To taka, do której będę wracać – i co do tego mam pewność, zamykając ją po przeczytaniu. To taka, której nie oddam, nie odsprzedam, nie wyrzucę. To jedna z tych, które stoją u mnie na półce a wewnątrz mnóstwo poprzyklejanych karteczek z moimi uwagami, pytaniami, przemyśleniami. Po co? Żeby móc porównać je z tymi, które będę mieć, gdy do niej wrócę.

Warto przeczytać, chociażby po to żeby dojść do pewnych wniosków, które we współczesnym świecie być może nie są aż tak oczywiste. Cieszę się, że do nich doszłam wcześniej a ta książka tylko utwierdziła mnie w moich przekonaniach. Polecam każdemu, minimaliście, nie-minimaliście, po prostu… każdemu!

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ➡ klik!

mama-sama

4 Comments

  1. założyłam sobie ten sam cel – 12 książek w roku, czyli jedna na miesiąc, bo choć czytać lubię, jakoś brakuje mi czasu i chęci, nieco zainspirowała mnie akcja “52 książki…” ale to dla mnie nie osiągalne, więc wyznaczyłam sobie realny cel 🙂 ;D, przy czym w mojej liście nie ma raczej poradników- są raczej powieści różnego gatunku 🙂 w tym miesiącu przeczytałam (a w zasadzie połknęłam w jeden przedłużony wieczór) “Oscar i Pani Róża”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *