Trudny temat: własne mieszkanie, własny dom

Marzymy o domu. O tarasie, na którym będziemy siedzieć we dwoje wieczorem i pić herbatę. O domu, w którym rano będziemy słyszeć tupot dziecięcych stóp na schodach. O domu, w którym nie słyszymy sąsiada za ścianą. O domu, który jest nasz. Tak po prostu nasz.

Powyższe słowa pisaliśmy już tutaj wiele razy, chociażby w tekście Grosz do grosza – jak odkładać na marzenia? albo A co dla Ciebie oznacza luksus?. Jak wiadomo – wynajmujemy nasze mieszkanie, nie jest formalnie nasze, jedynie tymczasowo – dopóki trwa umowa najmu okazjonalnego. Ot, tyle w temacie. 

***

Dookoła nas urządzanie odebranych mieszkań, odbiory mieszkań, oczekiwanie na odbiory mieszkań, kompletowanie materiałów budowlanych albo starania o kredyt na mieszkanie. Oczywiście nie wszyscy ale coraz więcej takich przypadków w naszym otoczeniu. Ostatnio nawet znajoma podesłała mi link do apartamentów w Krakowie do kupienia, które ją totalnie urzekły. Kliknęłam w link i cóż – mnie też się spodobało to i owo w ofercie. Mimo że mieszkania przecież kupować nie planujemy, prawda? 🙂

(zdjęcia: www.apartamentywielicka.pl)

No dobra. Mieszkania planować nie kupujemy ale… tyle osób dookoła nas kupuje, że póki usiądziemy w tym swoim domu – można pogdybać! Przyjaciele i znajomi kierowali się różnymi pobudkami, dokonując konkretnych wyborów. Poczynając od istotnych kwestii typu: lokalizacja, kończąc na układzie mieszkania, piętrze czy dostępności windy. Wybór mieszkania do wynajęcia nie może się równać wyborowi mieszkania do kupienia, oczywiście! Całkiem niedawno napisaliśmy 7 rzeczy, których w swoim domu nie zrobimy na pewno! i tam można było wyczytać między innymi takie słowa:

Najem to taki porządny trening przed urządzeniem się na swoim. Uczymy się na czyichś – mniej lub bardziej świadomych – błędach i możemy dzięki temu, uniknąć podobnych w przyszłości.

Gdybyśmy mieli w tej chwili – z jakichś tam powodów – zmienić zdanie i jednak kupić mieszkania zamiast domu, czym byśmy się wówczas kierowali? Na co zwrócilibyśmy szczególną uwagę? 

Po pierwsze: lokalizacja! Wiem, że ktoś za chwilę zarzuci nam coś w stylu: nie można mieć wszystkiego! Ale idealnie (przynajmniej dla nas) byłoby, gdyby inwestycja była zlokalizowana z dala od ruchliwej drogi, jednocześnie w miarę blisko usług typu: apteka, piekarnia, jakiś market. A już w ogóle wspaniale by było, gdyby niedaleko była przychodnia, przedszkole, szkoła i tak dalej.

Po drugie: budynek i jego otoczenie! Wygląd tego, co na zewnątrz i wewnątrz budynku  ma spore znaczenie. Bo musi nam się zwyczajnie podobać! Plac zabaw, ławeczki, zieleń, ogródki dla mieszkań na parterze. Możliwości jest wiele. Jeśli mamy dzieci – będziemy wypatrywać placu zabaw, jeśli mamy psa – będziemy szukać miejsca do wyprowadzania go, jeśli mamy samochód – będzie nam zależeć na miejscach postojowych czy garażu. Oczywiste, prawda?

Po trzecie: cena za metr kwadratowy! Koszty to sprawa oczywista. Oprócz ceny mieszkania, należy przyjrzeć się dokładnie opłatom eksploatacyjnym, jakie nas czekają później, wysokości czynszu, itp. Tego typu stawki są zazwyczaj znane przed sfinalizowaniem transakcji kupna mieszkania – dlatego też należy wszystko dobrze przemyśleć i decyzję uzależniać nie tylko od upodobań, również od możliwości.

Przejście poszczególnych etapów od rozpoczęcia poszukiwań do odbioru kluczy i wykończenia mieszkania – to często długa droga, podzielona na wiele etapów. Każdy jednak przybliża do celu, jakim jest własny kąt. I to jest szalenie motywujące poczucie! 

Gdy obserwuję znajomych – udziela mi się ich entuzjazm. Jedni spędzają w marketach budowlanych więcej czasu niż gdziekolwiek indziej. Wybierają, szukają, obmyślają, planują. To naprawdę fajne uczucie ich obserwować, gdy pokazują takie płytki a kolejnego dnia inne, oczekując opinii. A przecież jestem tylko obserwatorem! Co by było, gdyby to bezpośrednio nas dotyczyło?

Jesteśmy na tym dziwnym etapie. Ni to zawieszenia, ni to działania. Bo stoimy przed decyzją, czy już do kupna domu mieszkamy nadal tutaj, czy też wraz z kończącą się umową najmu – przenosimy w lepsze dla nas miejsce? Bo odliczamy czas i kwoty do tego wymarzonego domu, jednocześnie urządzając mieszkanie z myślą o zabraniu tych skrupulatnie dobieranych mebli – właśnie tam, do tegoż domu. 

Bo najważniejsze to już go mieć. Zabrać cały nasz dobytek, wprowadzić się, płacić na swoje, nie na czyjeś. Z tymi meblami, które znamy i uwielbiamy. Z tymi przedmiotami, które nam towarzyszyły i towarzyszą dalej. Ze wszystkim, co nasze. Razem. My.

***

Nieważne, czy marzycie o kawalerce, dwupoziomowym mieszkaniu, domu na wsi czy czymkolwiek innym. Najważniejsze to umieć dążyć do spełnienia takiego marzenia. Samo się nie spełni, samo się nie zrobi, samo nie przyjdzie i nie zapuka do drzwi. To od nas wszystko zależy i od tego, ile od siebie damy. Warto podejmować dobre decyzje, stawiać na siebie, realizować kolejne cele, czuć się spełnionymi i tak zwyczajnie szczęśliwymi. We własnym domu, jakikolwiek by nie był – ważne, że wymarzony.

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ➡ klik!

mama-sama

One Comment

  1. My póki co mieszkamy w bloku mieszkalnym. Część marzeń o budowie własnego już ziściliśmy – kupując działkę za miastem! ;D Kierowały nami te same myśli co u Was: brak sąsiadów, intymność, tylko i wyłącznie własna przestrzeń…Myślę, że lepszej decyzji nie mogliśmy podjąć! I już nie mogę się doczekać kiedy ruszymy z budową, choć to jeszcze nie prędko… Życzę Wam, aby Wasze marzenia spełniły się bardzo szybko! 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *