A Twoje dziecko? Też pół życia spędza na podłodze?

Łóżeczka, leżaczki, bujaczki, wózki, maty, kojce i inne wspomagacze wychowywania dzieci – wydawałoby się, że okres niemowlęcy spędza się głównie w tego typu przybytkach, na równi z rękoma rodziców oczywiście! Każdy rodzic chyba jednak przyzna, że maluchy ogromną ilość czasu spędzają… na podłodze!

Brzmi znajomo? Mata rozłożona na podłodze, czasami nawet niepotrzebna – bo można skorzystać po prostu z dywanu. Raczkujące, pełzające, siedzące – wszystko na tej nieszczęsnej podłodze!

***

Od momentu, gdy Mały Człowiek zaczął pełzać a później raczkować – musiałam wyeliminować wszystkie zagrożenia z poziomu podłogi i ciut wyżej. Na tyle, na ile byłby w stanie dosięgnąć. Zabezpieczenie kontaktów, poukrywanie kabli, powieszenie telewizora na ścianę, wszelkie środki chemiczne, leki i tak dalej – poukrywane najwyżej, jak się dało. 

Gdy zaczynał raczkować – uwielbiał wsuwać się na półkę pod stolikiem kawowym i tak “ukryty” leżał, dopóki go nie “znalazłam”.

Znajdował najbardziej niedostępne zakamarki, wciskał się w kąt za kanapą, chował pod łóżeczko, pod stół i wszędzie tam, gdzie tylko dał radę się zmieścić. Ciekawość Małego Zdobywcy! Takie przeczołgiwanie się codziennie pierdyliard razy po jednej i tej samej podłodze – znacznie zrewolucjonizowało moje dotychczasowe podejście do sprzątania. Odkurzanie co drugi dzień, mycie podłóg dwa razy w tygodniu. Tak było wcześniej!

Od kiedy Mały Pełzak wyruszył na podbój małego świata, jakim było nasze mieszkanie – wprowadziłam małe zmiany i odkurzanie miało miejsce codziennie, mycie podłóg również.

Dlaczego? Bo lizanie podłogi, podnoszenie z tejże podłogi zabawek i ich również lizanie przez Małego Człowieka. Bo wózek trzymałam przecież w przedpokoju, mimo czyszczenia kół przed wejściem do domu – miałam świadomość, że nie do końca dokładne to wyczyszczenie mogło być. Bo kurz zbierał się wszędzie w zastraszająco szybkim tempie. 

Pomijając już zupełnie chociażby takie sytuacje, gdy Mały Człowiek jadł posiłek całym sobą i spora jego część lądowała na podłodze. Znacie to, prawda? 😉

Do teraz zostało mi codzienne sprzątanie, ciemne podłogi mają to do siebie, że widać każdy pyłek kurzu niemal. Aktualnie jest to o tyle ułatwione, że od roku wieczorna kąpiel i usypianie to zajęcie B. – ja w tym czasie mogę w tempie błyskawicznym zetrzeć kurze, przejechać odkurzaczem całe mieszkanie a później mopem przemyć na mokro podłogi, które jeszcze zdążą wyschnąć nim kąpiel się zakończy. I tyle.

Jestem zwolenniczką ułatwiania sobie, oszczędności przy okazji i rozsądnego podejścia do przyziemnych spraw. Gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo dziecka – warto pamiętać o kilku kwestiach, nie dać się jednak zwariować przy tym! W czasie, gdy mamy nieograniczony dostęp do Internetu, nowości i rad innych – łatwo wpaść w pułapkę sięgania po kolejne nowości, które niekoniecznie nam pomagają a jedynie trawią pieniądze, miejsce i energię.

Zasady warte zapamiętania:

  • Zabezpiecz kontakty, wszelkie kable, przewody i urządzenia działające na prąd, dostęp do gazu, itd. Małe dzieci nie znają jeszcze niebezpieczeństw, jakie mogą nieść tego typu przedmioty. Obecnie bez najmniejszego problemu można kupić – dla przykładu – zabezpieczenia na kontakty.
  • Ogranicz dostęp do środków chemicznych, leków, kosmetyków. To akurat powinien być oczywisty ruch, zwłaszcza że maluch może zgarnąć chociażby tabletkę do zmywarki i uznać ją za cukierka albo płyn do toalety za soczek. Dużo się słyszy o podobnych przypadkach, ostrożności więc nigdy za wiele!
  • Na bieżąco wyrzucaj zepsute zabawki i akcesoria. Oderwane kółeczka, podarte książeczki, i tak dalej. Takie brakujące części czy ostre krawędzie (bo np. coś się złamało) mogą być bardzo niebezpieczne!
  • Sprzątaj na bieżąco. Znacznie prościej jest poświęcić kilka minut dziennie na szybkie ogarnięcie niż raz w tygodniu czy nawet na dwa – kilku godzin na odgruzowanie tego, co się nagromadzi.
  • Ograniczaj. Im mniej przedmiotów i bibelotów dookoła – tym mniej kurzu się nazbiera i mniejsze ryzyko, że dziecko niewłaściwie czegoś użyje. 🙂

Nie posiadamy w domu jakiegoś super wypasionego sprzętu. Odkurzam zwyczajnym odkurzaczem na worki, które najzwyczajniej w świecie raz kiedyś zamawiam na swiatworkow.pl i regularnie kontroluję, kiedy należy takowy wymienić. Kiedyś popełniałam duży błąd i próbowałam kupować je w sklepach stacjonarnych, kilka razy kupiłam niepasujące, nie wzięłam paragonu – zalegały więc w szafie aż do wyrzucenia ostatecznie. Teraz kilkoma kliknięciami zamawiam zapas, mam pewność że wszystko pasuje – na stronie wybieram model naszego odkurzacza i gotowe! 

Podłogi myję zwyczajnym mopem, używam zupełnie zwyczajnego płynu do podłóg. Meble przecieram wielorazową szmatką, przy wsparciu sprayu do mebli właśnie – żadna filozofia. Nie mamy zbyt wielu zbędnych przedmiotów, które zbierałyby kurz – sprzątanie więc jest błyskawiczne i bezproblemowe. 

***

Dzieci poznają świat całymi sobą. Dotykiem, smakiem, wzrokiem, słuchem i w ogóle. Rolą rodzica jest sprawić, żeby to poznawanie odbywało się w bezpieczny sposób. Nie mylmy tylko dbania o bezpieczeństwo z trzymaniem dziecka pod przysłowiowym kloszem! Maluszki muszą uczyć się poznawać otoczenie po swojemu ale pod naszym czujnym okiem!

Rodzicielstwo i wychowanie dziecka to niesamowita podróż. Coś, co wcześniej było tak bardzo nieoczywiste – nagle staje się naszą codziennością. Coś, o czym wcześniej nie mieliśmy żadnego pojęcia – z dnia na dzień wypełnia nasze życie. Odnosimy małe sukcesy i wielkie porażki, spektakularne osiągnięcia i maleńkie potknięcia. A gdzieś w tym wszystkim towarzyszymy małej istotce w jej wielkiej podróży, nazywanej życiem.

Fascynujące, prawda? 

2 Responses

  1. U nas też odkurzacz, mop i ścierka na co dzień. Co nie zetrze malec w ciągu dnia ubrankiem to mama poprawi sprzętem. :))

  2. Wielu rodziców zapomina, że dzieci potrzebują przestrzeni, czystości i bezpieczeństwa. Do niektórych mieszkań wchodzisz jak do graciarni….

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top