9 najlepszych tekstów na blogu w 2017 roku

2017 powoli się kończy, za moment wskoczymy w Nowy Rok. W styczniu blog będzie obchodził trzecie urodziny a mijające właśnie dwanaście miesięcy z pewnością można nazwać… przełomowymi! Z kilku banalnie prostych powodów, które zapewne każdy nasz czytelnik byłby w stanie wymienić.

Bo rozkręciliśmy chociażby nasz Instagram, stuknął nam pierwszy tysiąc followersów. Bo ruszyliśmy z cyklem Ślub po swojemu. Bo ze smartfona przerzuciłam się na aparat fotograficzny i krok po kroku zgłębiam tajniki fotografii. Bo dostałam się na Blog Forum Gdańsk. Bo pisałam znacznie więcej, czytelników znacznie przybyło a do tego miałam okazję podjąć ciekawe współprace. 

***

Zapewne zauważyliście z prawej strony bloga ranking 10 najczęściej czytanych tutaj tekstów. Innymi słowy to te, które mają najwięcej odsłon ze wszystkich. Lista od dłuższego czasu pozostawała niezmienną, ostatnio wskoczyło na nią kilka niespodzianek. I tutaj mamy jasność. Wyznacznikiem są odsłony. Najczęściej przez Was klikane tytuły lądują w rankingu.

Mam jednak swój – bardzo osobisty – ranking, w którym znalazło się dziewięć (moim zdaniem) najlepszych tekstów mijającego roku. Dlaczego najlepszych? Bo coś wnoszących, w pewien sposób przełomowych.

Ostatnie dni grudnia to doskonały moment na takie podsumowanie. Stałym czytelnikom przypomnę najciekawsze posty, nowym przybliżę nieco nasz świat, naszego bloga i tematy nam bliskie, dla nas ważne. Gotowi? Aby przeczytać każdy z tekstów, wystarczy kliknąć w tytuł… 🙂

#1 Samodzielna mamo, piszę do Ciebie

Samodzielna mamo, która dźwigasz zakupy w jednej ręce a dziecko i inne tobołki w drugiej. Samodzielna mamo, która bierzesz drugi etat by wiązać koniec z końcem. Samodzielna mamo, która nie masz wychodnego i spędzasz calutki czas z dzieckiem, ewentualnie w pracy. Samodzielna mamo, która chciałabyś kupić sobie ten krem albo zamówić kolację z restauracji. Samodzielna mamo, która pełnisz tak naprawdę podwójną rolę, będąc w tym wszystkim tak cholernie sama.

To jeden z tych tekstów, pod którymi jest niewiele komentarzy ale zasypaliście mnie wiadomościami. Takimi, w których poznałam wiele historii, przeczytałam wiele ciepłych słów i z których wyciągnęłam mnóstwo pozytywnych wibracji ale i nostalgicznych momentów. Emocjonalnie, jednak w zupełnie inny sposób – bo przesłanie jest przecież tak naprawdę pozytywne. Tekst kosztował mnie naprawdę wiele emocji, jednak jego odbiór był tego wart!

#2 Trudny temat: adopcja dziecka żony

Ojciec i syn, kochający się do granic możliwości, rozumiejący bez słów i tak cholernie ze sobą szczęśliwi. Niech teraz ktoś stanie z boku i podda w wątpliwość ich relację. Nie da się. Nie da się dostrzec, że nie łączą ich geny. Wiecie, dlaczego? Bo łączy ich miłość. Taka, której potrzebuje każde dziecko. Nasze ją otrzymuje każdego dnia.

Dwa słowa z tytułu już nawiązują do zmian, jakie zaszły u nas w mijającym roku. Adopcja Małego Człowieka przez B. Małżeństwo. Wszystko miało swój finał we wrześniu, który już zawsze będzie przypominał nam o istotnych datach. Bo ślub cywilny. Bo postanowienie sądu o przysposobieniu. Tekst to tak naprawdę instrukcja, jak krok po kroku doprowadzić do przysposobienia dziecka przez partnera, w przypadku takim jak nasz – czyli gdy dziecko nie zostało uznane przez biologicznego ojca. 

#3 Mój drogi mężu – to ja, Twoja żona!

Były łzy nachodzące do oczu, były uśmiechy na dźwięk radosnych monologów Małego Człowieka, zaopiekowanego z tyłu przez ciocie i wujków. Były ogromne emocje, wciśnięte w każde ze słów, powtarzanych za urzędniczką.

Pierwszy tekst w roli żony, napisany zaledwie dzień po ślubie. Gdy wróciliśmy do domu, posprzątaliśmy wszystko z uroczystości, rozpakowaliśmy kartki z życzeniami, prezenty i włączyliśmy pralkę. To tam, oprócz Instagrama, mogliście zobaczyć pierwsze zdjęcia i migawki z tego wielkiego dnia.

#4 Ślub po swojemu: wielkie weselicho czy kameralne przyjęcie? 

Te i wiele innych tematów będziemy poruszać w tym właśnie nowym cyklu blogowym: Ślub na głowie. Będziemy pisać na zmianę, będziemy zapraszać do wypowiedzenia się innych: specjalistów z branży ślubnej, przyjaciół organizujących swój wielki dzień. Będziemy rozważać różne możliwości, szukać inspiracji i najlepszych rozwiązań. A wszystko to przyda nam się z całą pewnością, gdy już wyznaczymy ten termin i będziemy mieć ten jeden jedyny, niepowtarzalny plan naszego dnia. Bo przecież dobry plan to podstawa, prawda? 🙂

Pierwszy tekst z serii Ślub po swojemu. To pod nim zarzuciliście nas pytaniami o termin ślubu, który wówczas jeszcze trzymaliśmy w tajemnicy. Teraz mogę się przyznać – pisząc go i publikując, nie miałam pojęcia że rozkręci się tak bardzo i co środę będę pisać coś okołoślubnego dla Was a Wy będziecie z tygodnia na tydzień bić rekordy odsłon tych tekstów. Ten cykl to jeden z naszych małych osobistych sukcesów blogowych, dziękujemy! 

#5 30 ubrań, które w zupełności wystarczą każdej kobiecie

Lista to jedno. Zachowanie spójności między ubraniami z listy to drugie. Skąd ta spójność? Wystarczy trzymać się określonej kolorystyki. Dzięki ubraniom w podobnych lub tych samych kolorach albo po prostu pasujących do siebie – mimo niewielu tak naprawdę elementów, można tworzyć w nieskończoność przeróżne zestawienia.

Tekst, który zapoczątkował #30ubrań i pomógł rozwijać serię garderobianą. Postów ze stylizacjami było zaledwie kilka, na Nowy Rok jednak pomysłów jest znacznie więcej, przy wsparciu profesjonalnego fotografa i mając kilka ciekawych pomysłów – pewnie jeszcze niejednokrotnie Was zaskoczymy. 🙂

#6 Metamorfoza sypialni: urządzamy mieszkanie, odcinek piąty! 

Całkiem niedawno pisałam tutaj o tym, że zyskaliśmy – w końcu! – sypialnię z prawdziwego zdarzenia, która zastąpiła nam rozkładaną kanapę w salonie. Tak naprawdę nie chcieliśmy wiele. Po pierwsze: duże łóżko. Po drugie: kąt do pracy dla mnie. Po trzecie: możliwie najwięcej przestrzeni na niewielkim metrażu. I tak też mniej więcej się stało.

Ten tekst jest dla mnie szczególny, ponieważ tworząc go – byłam przekonana, że jest idealnie. Po szale przeprowadzki zyskaliśmy sypialnię, wyglądała pięknie i byliśmy wówczas przezadowoleni. Teraz mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że kilka rozwiązań zwyczajnie się nie sprawdziło, na ten moment sypialnia, jak wiecie – wygląda zupełnie inaczej i wycisnęliśmy z niej tyle przestrzeni, ile się dało. Nie bez powodu ten tekst jest dla mnie ważny – był bez wątpienia początkiem czegoś nowego.

#7 Dlaczego wiele matek nie karmi piersią?

Już w ciąży matki są dosłownie zgniatane z każdej możliwej strony stwierdzeniami typu: mleko matki jest najlepszym, co dziecku można dać! Karmienie piersią to najpiękniejsza strona macierzyństwa! To naturalne! I tak dalej i dalej. Gdzieś w tym wszystkim zapomina się o tych kobietach, o tych matkach, które… nie karmią. Nie z własnej fanaberii – tylko z jakichś powodów, ważnych i trudnych niekiedy. Co z nimi…?

O laktoterrorze, o braku wsparcia z jakiejkolwiek strony i wielu innych, ciemnych stronach karmienia piersią. Takich, o których nieczęsto się mówi. Przeplatane naszą historią, smutnymi wnioskami i wiedzą, której zabrakło mi, gdy była potrzebna. Tekst trochę na przekór temu, co atakuje młode matki z każdej strony.

#8 Dlaczego nigdy nie zajmę się TYLKO blogowaniem?

Uwielbiam to, co robię, co robimy. Wciągnęłam się w to tak bardzo, że z ogromną przyjemnością pracuję nad każdym tekstem czy zdjęciami. Mało tego! To właśnie blogowanie pozwala mi dostrzec możliwości, których wcześniej nie brałam pod uwagę.To właśnie blogowanie pozwala mi zmobilizować się do realizacji celów, które wcześniej były odkładane na bliżej nieokreślone kiedyś. Czyli nigdy.

Rozbrajająco szczerze o moich blogowych planach i realiach, które towarzyszą temu na co dzień. Trochę o wszystkim, co wiąże się z moją codziennością. Po publikacji spotkałam się z bardzo pozytywnymi wiadomościami i reakcjami, dziękuję!

#9 Siedem rzeczy, których w swoim domu nie zrobimy na pewno!

Wynajmowanie mieszkania ma również swoje niewątpliwe plusy. Możemy uczyć się na czyichś błędach. Czasami coś, co urzeka nas wizualnie podczas oględzin, okazuje się być utrapieniem w codziennym życiu. Mając wówczas na uwadze, jak błędnym było to rozwiązanie – nie postawimy na nie, urządzając własne już mieszkanie czy dom.

Podsumowanie nietrafionych rozwiązań, z którymi spotkaliśmy się podczas wynajmu mieszkań. Tekst dla mnie ważny bo to jeden z tych, które przybliżają nas stopniowo do jednego z największych i zarazem najpiękniejszych celów. Mowa oczywiście o domu. Naszym. Własnym. Idealnym.

***

W Nowym Roku mogę obiecać Wam sporą dawkę motywacji – ruszymy z nowym cyklem, który zastąpi #12wyzwańMSpl. Cykl ślubny pozostanie niezmienionym – co środę nowa publikacja, każda kolejna przybliżająca nas do jesiennego ślubu i wesela. A co z serią o urządzaniu mieszkania? Nabierze nieco innego charakteru, póki co pozostanie to tajemnicą.

W pierwszym kwartale czekają nas wielkie zmiany na stronie, można by rzec: rewolucja. W drugim kwartale gigantyczny projekt, nad którym pracuję – zaowocuje czymś namacalnym. Będzie się działo, będzie zabawa i niejednej nocy będzie mało! Zobaczycie sami… 😉 

PS A który ubiegłoroczny tekst tutaj Tobie przypadł najbardziej do gustu?

8 Responses

  1. Uwielbiam teksty z serii ślubnej. Każdy mocniej! Mieliście piękny ślub i drugi będzie również piękny! Uwielbiam Wasze podejście i inspiracje. Mam wrażenie jakbym was znała a na pewno chciałabym znać!!

  2. Tekst z perspektywy żony wzbudził we mnie najwięcej emocji. I ten w którym B. wymieniał co go zaskoczyło w życiu z dzieckiem. Cudowne oba!

  3. Ja lubię wszystkie Twoje teksty, bo każdy z nich daje mi do myślenia i to taki kop dla mnie do działania. Motywacja w różnych sferach życia. Dlatego życzę Tobie ale też sobie samej żebyś miała czas pisać i dzielić się z nami swoimi przemyśleniami

  4. Pytasz który tekst przypadł nam najbardziej do gustu… Mi jeden szczegolnie nie tyle przypadł do gustu co poruszył mnie najbardziej.. aż łzy ciekły ciurkiem gdy go czytałam.. widziałam w nim wiele podobieństw do tego co się działo i w naszym życiu.. chodzi oczywiście o tekst który określasz jako najtrudniejszy …Dlaczego to on szczególnie mnie poruszył? Chociaż wszystkie teksty czytam od deski do deski.. ano dlatego, że tak jak już pisałam chociaz nie znamy się widzę ogromne w nas podobieństwo.. mój syn jest w wieku Małego Czlowieka.. Jego ojciec..w sumie określenie ojciec to zbyt wiele w stosunku do tego człowieka .. spotykaliśmy się stosunkowo krótko kiedy stało się.. dwie kreski, najpierw szok, niedowierzanie, potem ogromna radość bo jednak sama myśl że nosze mała istotkę pod sercem dodawała skrzydeł.. szkoda że tylko mi.. ” Tatuś” na początku nie był zachwycony ale wyglądał jakby pogodził się z losem.. do czasu.. do czasu aż zorientował się że ta mała istotka to dziecko, jego dziecko, którego trzeba będzie ubrać, wyzywic i Bóg wie jeszcze co,za jego PIENIADZE, które jak się okazało są najwazniejsze… W sumie.. student prawa, samodzielny, poukładany, traktował mnie jak księżniczkę.. do czasu aż pojawił się On- nasz Syn. Wtedy bajka się skończyła a zaczęła się seria” to nie moje, za wcześnie na dziecko” . No tak, ja miałam 20 lat on 23.. ja byłam na utrzymaniu rodzicow, właśnie zaczęłam studia, on już studia kończył.. i zaczęły się prośby, błagania a w końcu groźby że mam usunąć ciążę.. najpierw obiecywał mi wycieczkę zagraniczną w zamiam, potem że za rok się postaramy o dziecko, a to które noszę w sobie to tylko ” zlepek komórek” a nie dziecko.. jego dziecko.. potem jednak przyjął strategie, że będzie się modlił aby dziecku się coś stało.. nie sądził że ja już zdążyłam pokochać te fasolkę, że widziałam już serduszko na monitorze, które pukało dla mnie.. jakby chciało pokazać że jest że mną i razem damy radę.. gdy nie zgodziłam się zjeść tabletek kupionych przez ” dawce”.. poszedł na policję że chce usunąć ciążę a on jako ” mój przyjaciel” chce mnie od tego odwieźć….w końcu nie dałam rady.. choć marzyłam o happy endzie zerwałam z nim kontakt.. myślałam że zrozumie, przeprosi.. ale nie.. do dziś nie mamy kontaktu… Z powodu ciężkiej sytuacji poszłam do sądu.. jeden prawnik drugi… Ojciec mojego syna jako że też jest prawnikiem stosował wszystkie możliwe kruczki.. począwszy od adresu zagranicznego skończywszy na zwolnieniach…powoływał świadków, którzy mieli poświadczać że się nie spotykaliśmy.. jego ojciec patrząc mi w oczy mówił że mnie nie zna… A reszta jego świadków składała niespójne zeznania nieswiadomie na moją korzyść.. on w sądzie nie pojewil się na żadnej z 13 spraw , przez 2,5 roku wykręcał się jak mogl.. ale niestety zapadł wyrok i już nie miał nic do gadania.

    ..jak potoczyło się moje życie? Usamodzielnilam się, wyprowadziliśmy się od moich rodziców… Skończyłam studia… Zrobiłam kurs prawa jazdy.. dziś podpisałam umowę o pracę…nie wiadomo kim i gdzie bym była gdyby nie mój kochany syn….
    Karma wraca… Nasz ” tatuś” jest w więzieniu, podobno nafaszerował kogoś tabletkami i zgwałcił…życzę mu aby po wyjściu z więzienia zrozumiał jak wiele krzywdy wyrządził nam.. i wielu osobom po drodze.. mimo wszystko jestem mu wdzięczna że dał mi powód do zycia- mojego synka.
    Pomimo wielu trudności jakie czekają na drodze na młode samodzielne mamy, najważniejsze jest aby wiedzieć że po każdym deszczu wychodzi słońce, a wszystko w naszym życiu dzieje się po coś..
    Życzę Wam w Nowym roku abyscie zawsze mieli siebie, bo to jest najważniejsze. Reszta, jakąkolwiek by nie była zawsze bedzie mobilizować Was i dawać Wam motywacje, żebyście dla siebie i dla Waszego Syna robili wszystko by w Waszym życiu było dobrze. Pozdrawiam Was serdecznie

    Ps. Przepraszam, że momentami było niespojnie, chciałam po prostu wyrzucić to z siebie, bo podobnie jak dla Ciebie dla mnie też to bardzo trudny temat

  5. Czytam cię od samego początku. Jazdy tekst powodował emocje. I chociaż wiem że wasze życie to zapewne nie bajka bo ciężko pracujecie na swoje marzenia i cele, macie jak każdy gorszy czas albo problemy to uwielbiam Was obserwować. Jesteście tak naturalni, niewymuszeni i skromni że chciałoby się wypić z Wami toast za Wasze szczęście!

  6. Kochana czytam od samego początku. Ogromnie Wam kibicuje (nie raz pisałam) ten blog nie tylko pomógł tobie uporać się z ciężkim czasem ( to dzięki tobie i jednej wymienionej wiadomości jest w moim życiu w dalszym ciągu pewna osoba). Ale też pozwoliłas mi zrozumieć, że rozstanie nie zamyka drzwi czasem wręcz odwrotnie otwiera jeszcze szerzej, aby móc czerpać z życia pełnymi garściami (oczywiście droga do osiągnięcia celu jest długa i wyboista). Patrząc na Wasze szczęście wierzę w to, ze i ja w tym nowym roku zdobędę się na otwarcie tych drzwi. Bardzo Ci za to dziękuję, że swoim przykładem dodajesz mi sily ( nie osobiście ale choć mentalnie po przez tego bloga)
    ❤️

  7. Samodzielna mamo, pisze do Ciebie…ogromnie wzrusza! Przed oczyma staje mi moją własna mama, która choć teoretycznie nie była samotną matką, to całym wychowaniem mnie i rodzeństwa zajmowała się zupełnie samodzielnie. Ten tekst uświadomił mi jak wiele należy jej się wdzięczności i uznania, gdyż nigdy nie widziałam żeby kupowała sobie drogie kosmetyki czy ubrania, za to w rozwój swoich dzieci włożyła mnóstwo pieniędzy.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top