Jak uczyć trzylatka przez zabawę?

Całkiem niedawno znajomi pochwalili się, że ich pięciolatek nauczył się liczyć do dziesięciu. W przedszkolu go nauczono, jeśli mam być drobiazgowa. Nie chciałam się jakoś szczególnie przechwalać, przemilczałam więc fakt iż Mały Człowiek potrafi to już od niemal roku a przecież dopiero obchodził trzecie urodziny!

Nie, nie uczymy go wszystkiego by chwalić się nim przed znajomymi. Nie, nie uczymy go czegokolwiek, czego sam nie chciałby umieć. Przyswaja wiedzę w sposób niezwykle łatwy i… przyjemny. Jak to robimy? 

***

Przez zabawę, oczywiście! Kiedyś już pisałam w tekście Squla – nasze odkrycie na później, o tym ile możliwości daje rodzicom i pociechom ta platforma. Minęło trochę ponad pół roku a ja znów się nad nią pochylam. Dlaczego? Bo przyszedł czas, gdy możemy z niej zacząć odrobinę korzystać.

Po pierwsze: kolorowo! Po drugie: przejrzyście. Po trzecie: ciekawie. Po czwarte: prosto. Po piąte: atrakcyjnie dla dziecka. Bo jest ładnie, kolorowo i bez zbędnych zawiłości. Bo przedmiotem zadań – czy też zagadek – są pojęcia dzieciom doskonale znane, jak chociażby kredki czy banany. Dziecko to zna i naturalniej przychodzi jemu reakcja na pytanie. Okna z odpowiedziami są duże, rysunek również. Grafika dostosowana – moim zdaniem – do małego odbiorcy by nie rozpraszać go zbyt wieloma, nic nie wnoszącymi, detalami.

Tak pisałam o Squli ostatnim razem. Teraz przejrzałam jej zasoby jeszcze dokładniej a Małego Człowieka obsadziłam w roli testera. Wystarczyło wziąć go na kolana, postawić przed sobą laptopa i przejrzeć wersję demo dostępną na squla.pl.

Nie potrzebowałam dużo czasu, żeby przekonać się o jednym: to świetne rozwiązanie dla przedszkolaka, uczącego się chociażby liczyć!

Zadania są banalnie proste, kolorowe a oprócz samego liczenia uczymy się m.in. rodzajów zwierzątek czy poprawnej wymowy. Mały Człowiek świetnie liczy, rozpoznaje obrazki ale wymowa to nasza zmora i dzięki Squli mamy – a w zasadzie on ma – motywację do poprawnego wymawiania. Liczymy więc rybki, dinozaury i wiele innych, kładąc nacisk na poprawne nazewnictwo i samo liczenie staje się tak naprawdę pretekstem do czegoś zupełnie innego. 

Czytamy na co dzień z Małym Człowiekiem, liczymy, uczymy nowych gatunków zwierzątek, nazw przedmiotów, i tak dalej i dalej. Wszystko od zawsze przychodzi z łatwością, nowe informacje czy umiejętności są wplatane w codzienną zabawę a efekty widać szybciej niż można by się spodziewać.

Bez problemu nauczyłam go liczyć, zna już część liter, kolory i mnóstwo innych rzeczy. Nigdy go tego nie uczyłam w sposób, który mógłby kojarzyć się z nauką. Bawiliśmy, licząc to czy tamto, szukając kolorów i bawiąc się puzzlami, klockami czy czytając ulubione książeczki.

Nauka przez zabawę to najlepsze, co możemy dziecku zafundować, z myślą o jego rozwoju – przynajmniej moim zdaniem. Od początku życia Małego Człowieka uważałam, że dziecko o wiele bardziej potrzebuje uwagi, czasu i zaangażowania rodzica niż brzdękających, migoczących zabawek z najwyższej półki.

Swego czasu popełniłam nawet tekst Tablet dla dwulatka – tak czy nie? i pisałam w nim między innymi: W pierwszych latach życia mózg człowieka rozwija się najintensywniej. Do tego rozwoju dziecko potrzebuje doświadczania świata wszystkimi zmysłami – zobaczyć, poczuć, usłyszeć, dotknąć. To, co jest tak naprawdę ważne to uwaga, jaką poświęcamy dziecku. Wspólne układanie klocków przyniesie z pewnością o wiele więcej niż posadzenie dziecka na całe popołudnie przed telewizorem czy wręczenie smartfona.

Wiem, że rodzic musi też zrobić to, zrobić tamto. Sama przecież pracuję, studiuję, ogarniam dom i mnóstwo innych spraw. Ale mimo to zawsze staram się odpowiadać na pytania Małego Człowieka, których zaczyna być coraz więcej. Cierpliwie wszystko jemu tłumaczymy, opowiadamy, wyjaśniamy. Przecież od tego w końcu jesteśmy! Od pokazania jemu świata, przekazania wiedzy i umiejętności, inspirowania! 

A taka Squla chociażby może stać się prawdziwą skarbnicą inspiracji, zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica. Wspólna rozrywka i nauka jednocześnie. Poznawanie świata, spora wiedza przy okazji i mnóstwo fajnej, kreatywnej zabawy.

***

Warto rozróżniać, co dziecku powinniśmy dać, co możemy dać a czego nie powinniśmy dziecku dawać wcale. Będąc rodzicami – wychowaniem go mamy bezpośredni wpływ na to, jakiego człowieka ukształtujemy w dużej mierze. Rodzicielstwo to wyzwanie a wychowanie to długotrwały proces. Każdy rodzic ma prawo do gorszego dnia, do zmęczenia. Każdy może sporadycznie puścić dziecku bajkę, jeśli ta bajka jest dostosowana do wieku malucha.

Piszę o tym wszystkim bardzo często. Również o umiarze i zdrowym rozsądku – naszych niezastąpionych kompanach w drodze, jaką z pewnością jest rodzicielstwo. Warto być otwartym na nowe możliwości, zachowując przy tym odpowiedni dystans i mądrze dysponować posiadanymi zasobami. Dzieci to nasz skarb, będąc rodzicami mamy je prowadzić przez świat, pokazując jak najwięcej – w możliwie najlepszy dla nich, sposób. 

PS A jak u Was wygląda nauka przez zabawę? 🙂

5 Responses

  1. W dzisiejszych czasach nie da się całkowicie odciąć dziecka od komputera, internetu. Myślę, że taka squla to super sposób na poznanie dziecka z komputerem

  2. U nas nauka przez zabawę to przede wszystkim książeczki gry i wyliczanki. Poznanie z komputerem zostawiamy dla małego na później tak jak Wy zresztą. 😀

  3. Squla wpadka mi w oko gdy była reklamowana w tv. Fajna sprawa zwłaszcza dla dzieci szkolnych które już same ogarną komputer.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top