A co dla Ciebie oznacza świadome ojcostwo?

Każdego dnia przekonuję się, że mam prawo być otoczona troską. Nie tylko troszczyć się o kogoś ale i sama jej doświadczać. Każdego dnia przekonuję się, że mam prawo do filiżanki kawy podanej prosto do łóżka. Nie muszę dbać sama chociażby o takie detale. Każdego dnia przekonuję się, że mogę usiąść i z ogromną przyjemnością popatrzeć, jak mój syn bawi się z kimś, kogo uwielbia. To najpiękniejsze, czego mogę doświadczyć.

Dodałabym dzisiaj jeszcze tylko: kogo NASZ syn uwielbia i kocha całym serduszkiem. Powyższe słowa napisałam w tekście Jeśli Ty chcesz mnie, żadna z tych rzeczy nie jest ważna. Wezmę i dam tyle ile się da! 10 września 2016 roku.

***

Dokładnie rok później – bo 10 września tego roku, napisałam tekst Mój drogi mężu, to ja – Twoja żona! Nie mieliśmy czasu na niekończące się randkowanie, docieraniu się towarzyszyło wspólne wychowywanie małego chłopca a obowiązki ojcowskie spadły na B. niemal od razu, gdy zdecydowaliśmy się wspólnie zamieszkać. Żyliśmy jak normalna rodzina, w międzyczasie poznając się od podszewki, snując wspólne plany i odhaczając kolejne cele.

A co było wcześniej? Jeszcze wcześniej było docieranie się Małego Człowieka i B. w relacji: ojciec syn. Bo nie tylko my we dwoje byliśmy przecież w nowym związku, to przede wszystkim Ojciec i Syn uczyli się siebie nawzajem, to Mały Człowiek uczył się nowej niełatwej sytuacji. Bo nagle oprócz Niego i Mamy pojawił się ktoś jeszcze, i ten ktoś skradł nasze serca. Z wzajemnością!

A co z emocjami, które towarzyszyły B. w nowej roli, czyli roli ojca?

Były wątpliwości, była nauka, dużo pytań i… czytania. Mały Człowiek nie miał wcześniej Taty, nie miał kogoś, czyje działania i rytuały B. tylko by kontynuował. Jego wejście w nasze życie wiązało się z przejęciem części moich dotychczasowych obowiązków, stworzeniem nowych, wprowadzeniem przyzwyczajeń przeznaczonych tylko dla ich dwójki. Co czytał B.? Blogi, fora, artykuły pisane przez specjalistów, moje stare teksty blogowe, stronę jednej z fundacji promującej świadome i odpowiedzialne ojcostwo.

Wszystko to składało się na drogę do bycia takim ojcem, jakim chciałby dla Małego Człowieka być. A jakim chciał wówczas być? Przede wszystkim właśnie świadomym. W pełni świadomym tego, że jest gotów kochać, troszczyć się, wychować na dobrego człowieka i pokazać świat, który nas otacza. Bo przecież dziecko to zobowiązanie, to decyzja. Nieważne, czy biologiczne, czy adopcyjne. Dziecka nie można ot tak, zostawić. Bo – na przykład – budzi się o czwartej nad ranem i chce zaczynać już dzień. Codziennie.

Zawsze można być lepszym ojcem…

To powinien wiedzieć każdy świadomy tata. Bo nikt nie jest idealny, zawsze można nauczyć się czegoś nowego, doświadczyć jakiejś zmiany, wprowadzić ulepszenia. Prawda? Postanowiliśmy napisać ten tekst, żeby odesłać czytających nas ojców oraz matki, które swoim partnerom podrzucą temat – do trwającej właśnie kampanii pod nazwą przytoczoną wyżej, czyli Zawsze można być lepszym ojcem. Kampania ma na celu przede wszystkim pokazanie tego, o czym napisałam – każdy ojciec powinien zawsze starać się być w swoim ojcostwie coraz lepszy! 🙂

Można wejść na lepszy.tato.net, dołączyć do społeczności ojców a w prezencie otrzymać e-booka Wspólne odkrywanie świata lub 3 rozdziały tego samego tytułu ale w wersji audio.

B. jest w trakcie czytania e-booka, po zaledwie kilku stronach zapytałam Go o jakiś cytat, który mogłabym tutaj przytoczyć – na zachętę, dla zainteresowania albo chociaż oddania charakteru tej pozycji. Bez zastanowienia wręcz przytoczył mi jedno zaledwie zdanie: 

Ojcowie uczą swoje dzieci na wiele różnych sposobów.

No dobra. Przyznaję – zapewne też ją z ciekawości przeczytam. Ze zwyczajnej ludzkiej ciekawości. A pomijając już moje chęci czytania – warto zauważyć jeden detal, o ile można to nazwać detalem: e-booka można pobrać zupełnie za darmo! Między innymi z tego powodu warto na chwilę pochylić się nad kampanią, skorzystać z okazji, poczytać – a nuż coś nowego wniesie to w ojcostwo? Zainspiruje, pokaże nowe możliwości, perspektywy? 

W tekście 10 rzeczy, które zaskoczyły mnie w codzienności z dzieckiem – męskie wyznania, napisałam: Nic nie przychodzi od razu. Dzieci to ogromna rewolucja. I nieważne, czy wprowadzają się w nasze życie jako kilkuminutowy noworodek czy jako zbuntowany dwulatek. Zawsze – naprawdę zawsze! – czymś nas zaskoczą i czegoś nauczą. A w zasadzie będą zaskakiwać i uczyć w nieskończoność. I tak właśnie jest. Nic (absolutnie nic!), nie przychodzi od razu.

Przez długi czas byłam przekonana, że moje dziecko nie będzie mieć ojca. Miałam jedynie zaburzony obraz ojcostwa, w którym ojciec wyrzeka się dziecka i znika, robiąc przy tym wokół siebie zbyt dużo szumu i budząc zbyt wiele negatywnych emocji. Przez długi czas wydawało mi się, że będę musiała sprostać zadaniu wychowania Małego Człowieka bez dania Jemu wzorca pełnej, szczęśliwej rodziny.

Bo co może myśleć samodzielna matka o odpowiedzialnym i świadomym ojcostwie…? Że to właśnie to, czego jej dziecko może nie mieć szansy doświadczyć. Bo biologiczny ojciec ma tego malca w głębokim poważaniu. A skoro nie chciał go wychowywać ten biologiczny, dlaczego miałby zechcieć ktokolwiek inny? Na szczęście tego myślenia już nie ma. Mały Człowiek ma wspaniałego Tatę, który jest w pełni świadomym i odpowiedzialnym rodzicem dla Niego a dla mnie wspierającym mężem, kochającym – z wzajemnością – nas oboje. 

***

Wskoczcie na tato.net, zainteresujcie się kampanią i e-bookiem, o których napisałam wyżej. Bo warto! Zawsze warto walczyć o coś lepszego, zwłaszcza dla naszych dzieci. O naszej drodze do odpowiedzialnego i świadomego ojcostwa napisałam tutaj już ileś tekstów, zawsze możecie do nich wrócić, poznać naszą historię, zainspirować się.

Rodzicielstwo to niekończąca się nauka. Do dzieci nikt nie dołącza instrukcji obsługi, musimy się ich nauczyć. Intuicyjnie, powoli, po swojemu. Na dzieci nikt nie daje gwarancji, nie możemy złożyć reklamacji, nikt jej nie rozpatrzy. Wszystko zależy od nas i naszego podejścia, zaangażowania, chęci. Dlatego uważam, że warto otwierać się na nowe inspiracje i wiedzę, zawsze można nauczyć się czegoś naprawdę cennego.

mama-sama

10 Comments

  1. Chętnie podrzucę meżowi, ci prawda ojcem jest świetnym, ale zawsze można dowiedzieć się czegoś nowego 🙂

  2. Na swój sposób wzruszający tekst bo uderzasz w delikatne struny. Mądrze i z wyczuciem. Cała Ty!

  3. Dziś trafiłam na kilka tekstów promujących kampanię (sama nawet napisałam jeden :). I każdy jest świetny. Naprawdę cieszę się jak czytam tak mega pozytywne treści 🙂

  4. Pierwszy raz czytam o tej kampanii i chyba podsune link mojemu Narzeczonemu… Dołączył do nas gdy Córcia miała 4 lata… Teraz ma 9… Niby ich relacje są naprawdę fajne ale…raz że to typowa córeczka mamusi a dwa przez jego prace pewne rzeczy są ograniczone.

  5. Znam tę kampanię. Zresztą mąż nawet był na konferencji w ubiegłym roku. Warto mówić jak najwięcej o ojcostwie 🙂

  6. Mega dobrą robotę robią! Akcja o której warto wiedzieć i mówić. Ojcostwo to bardzo odpowiedzialna sprawa!

Leave a Reply to Małgorzata Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *