Trudny temat: klaps to też bicie!

Maluch, pojawiając się na świecie, nie ma najmniejszej nawet wiedzy w zakresie tego, co jest dobre a co złe. Dzieci potrzebują zasad stawianych im przez dorosłych by mieć poczucie bezpieczeństwa i prawidłowo się rozwijać. Dzięki właściwemu formułowaniu i egzekwowaniu tychże granic, możemy budować w oczach pociechy swój autorytet. Poza tym dzieci – wbrew pozorom – lubią mieć w pewien sposób uporządkowany świat.

Prawda? Pisałam o tym już tutaj i przypominam dzisiaj o tym nie bez powodu. Notoryczne straszenie dziecka czymkolwiek, doprowadzi w końcu nie tylko do nieufności ale w końcu i do zamknięcia się w sobie. Taki malec może zacząć bać się dosłownie wszystkiego. Uciekać na widok jakichś osób, reagować lękiem czy nawet agresją!

***

Ponad połowa Polaków nie widzi problemu w okazjonalnym daniu dziecku klapsa. 

Prawie jedna trzecia stosuje bicie jako metodę wychowawczą. 

W ostatnich dniach taką treść mogliśmy znaleźć na fanpejdżu jednej z telewizji śniadaniowych. W sposób konkretny i zwięzły przedstawiono dane na temat bicia dzieci w Polsce. Niby nic odkrywczego, prawda? Wystarczyło jednak zjechać niżej, na komentarze. Byłam momentami tak bardzo w szoku, że postanowiłam przytoczyć tutaj kilka z nich i skonfrontować je z argumentami, których użyłby każdy normalny, w pełni świadomy i rozsądny rodzic.

Uważam, ze klaps jest dobrą metodą. Należy rozróżnić klapsa od bicia. Ja jak byłam dzieckiem to dostawałam klapsy jak zasłużyłam i nie uważam ze to było bicie. Żeby dziecko było grzeczne należy go skarcić. *

Najbardziej rzuciło mi się w oczy od razu ostatnie zdanie. Żeby dziecko było grzeczne – według autorki komentarza – należy je karcić. Hmm, ciekawe stwierdzenie. Dotąd uważałam, że aby dziecko znało właściwe zachowanie, warto je tego zachowania uczyć, tłumaczyć, pokazywać, dając jednocześnie przykład. Przekonanie, że “wystarczy” dawać klapsy by dziecko ułożyć – to droga donikąd! Uczymy jedynie tego, że przemoc jest lepsza od rozmowy. Koniec kropka.

To może będziemy dawać klapsy wszystkim: w sklepie sprzedawczyni, szefowi w pracy etc. Niewiarygodne że tyle ludzi ma tak wąskie myślenie. Klapsy to porażka rodzica. *

W sedno! Gdzieś niżej przeczytałam później, że dzieci wykorzystują fakt… bycia dziećmi. Komentujący opisywali dzieci na kształt w pełni świadomych manipulatorów, które z premedytacją wykorzystują to, że są dziećmi i celowo krzyczą, hałasują, nie słuchają, kopią, biją i tak dalej. Innymi słowy: taki na przykład dwulatek, który krzyczy, że chce dostać to czy tamto, wcześniej obmyślił sobie dokładnie taki plan, zakładając że skoro jest dzieckiem – może. Uff. Aż nie wierzę, że to napisałam. Ludzie, Wy tak serio?! 

Tyłek od klapsa nie odpadnie, kiedyś jak dostało się na tyłek to dziecko miało szacunek do rodzica a teraz? Byłam świadkiem jak dziecko 4letnie do matki powiedziało w sklepie “Zamknij mordę! Masz mi to kupić, nie obchodzi mnie czy masz pieniądze”. Straszne to jest. *

Bardzo często myli się podstawowe pojęcia. Wychowanie bezstresowe, wychowanie bez zasad, wychowanie bez przemocy – trzy zupełnie odrębne pojęcia. To, że dziecko tak odezwało się do matki, nie jest spowodowane brakiem klapsów. Jeśli to naprawdę był czterolatek – skądś czerpie takie wzorce. W tym wieku najczęściej wynosi się je z domu. Zostało w jakiś sposób nauczone podobnego zachowania i dla niego jest ono naturalne. Gdyby było uczone właściwych reakcji – nie doszłoby do takiej sytuacji. Wychowanie bez zasad i z niewłaściwymi wzorcami do niej najprawdopodobniej doprowadziło.

Kolejny śmieszny problem nagłośniony przez media.To jakiś totalny absurd co się w tej chwili wyprawia i o czym się dyskutuje. Danie dziecku klapsa to przemoc domowa. Ci co to roztrząsają powinni poszukać porady u dobrego specjalisty. Jest zasadnicza różnica pomiędzy klapsem a biciem. *

I znów przykład na pokutujące wciąż przekonanie, że klaps to nie bicie. Smutne. Naprawdę smutne. Sprowadzania dyscypliny tylko i wyłącznie do klapsa. Przekonanie, że dzieci są złe a ich zachowania mają nam tylko to udowadniać. To wszystko jest straszne.

Rozumiem, że z nerwów ktoś nie wytrzyma i da klapsa. Podkreślam jednak, że to zwykły przejaw bezradności wobec dziecka a nie dobra metoda. Klaps to także przejaw agresji i nie ważne jakiej siły się użyje. Agresja rodzi agresję a przede wszystkim strach. Z której strony nie spojrzeć klaps nie ma nic wspólnego z autorytetem do rodzica. Jedynie złudne poczucie wynikające ze strachu dzieciaka.

Bardzo trafne spostrzeżenie. Dawanie klapsów to nic innego jak właśnie… słabość rodzica. Bo przecież rodzice powinni dawać dzieciom poczucie bezpieczeństwa, które można zyskać poprzez zachowanie równowagi pomiędzy dyscypliną a miłością rodzicielską. Dziecko powinno być wychowywane w taki sposób by wiedziało, co jest dobre a co złe, co wolno a czego nie. By uczyło się odpowiedzialności za własne czyny i zachowanie. Jednak na pewno nie poprzez strach przed rodzicem!

Jak ktoś jest beznadziejnym rodzicem to nawet klaps co pięć minut nie sprawi, że wychowa on swoje dzieci na mądrych ludzi. Klaps to nie metoda wychowawcza – klaps to przemoc. Naruszenie nietykalności cielesnej dziecka. To tak, jakby ktoś idąc ulicą poczęstował nas z tzw liścia, bo stanęliśmy mu na drodze. Klaps to najgorsza próba dyscyplinowania dzieci, bo pochodzi od kogoś, kto powinien to dziecko kochać. A kochać to też szanować. Wzajemnego szacunku trzeba dziecko nauczyć – a jeśli my nie szanujemy dziecka, to ono też nie będzie nikogo potem szanować. Mniej na Facebooku i przed kompem, a więcej czasu spędzajcie z dziećmi i żadne klapsy nie będą wam do niczego potrzebne.

Tą wypowiedź celowo zostawiłam na koniec – bo to jedna z najlepszych, jakie tam znalazłam. I zarazem taka, którą aż chce się przytaczać, puszczać w świat, podawać dalej. W tym momencie nawet nie mam pomysłu, co mogłabym do niej dodać. Bo zawiera wszystko to, co myślę i o czym tutaj już pisałam niejednokrotnie. Szacunku uczymy dziecko my – rodzice. A najlepiej nauczymy je, dając dobry przykład. 

***

Kary cielesne nie są skuteczną metodą wychowawczą. Ba! To żadna metoda wychowawcza! Jedyne, co w ten sposób rodzic pokazuje sobie i dziecku to bezradność wobec sytuacji. W ten sposób rozładowuje własne negatywne emocje i nic więcej. A przecież karanie dziecka w ten sposób ma bezpośredni i bardzo negatywny wpływ na rozwój dziecięcej psychiki! Warto o tym pamiętać, naprawdę!

5 Responses

  1. Skoro klaps powoduje bol to jest to bicie. Wczoraj w radiowej czworce sluchalam swietnej audycji na ten temat. Poza tym, ja jestem dzieckiem “wychowanym” z pomoca klapsow. Moja corka nie ma pojecia czym jest klaps. A mama powiedziala mi ostatnio, ze jakby dalo sie cofnac czas to wychowywalaby nas inaczej, bez klapsow, a wiecej rozmawiajac, bo widzi jaka jest rozniza w zachowaniu dziecka. Jak widac i starsze pokolenie potrafi wyciagac wnioski.

  2. Nigdy w życiu nie podniosłabym ręki na moje dziecko. Nawet jeśli zdarzyłoby mi się to raz, to chyba potem na widok bólu w jego oczach spaliłabym się ze wstydu.

    Natomiast rozumiem, skąd się wzięła ta metoda wychowawcza. Patrzę na mojego roczniaka, który naprawdę jeszcze nie ma pojęcia, że pewnych rzeczy nie wolno mu robić – na przykład nie wolno pchać rączki do kontaktu. Wiem, że długa droga przed nami, aby wypracować u niego to posłuszeństwo. I kompletnie mnie nie dziwi, że nasi rodzice i dziadkowie skracali sobie tę drogę, dając maluchom klapsy. Na tym etapie tak było pewnie łatwiej.

  3. To przerażające, że jakakolwiek forma przemocy może być akceptowana w cywilizowanym świecie. Zastanawiające jest też to dlaczego akurat bicie dziecka ma być dozwolone. Bo jes mniejsze, bo słabe, bo zależne od dorosłych? Dziecko ma takie same prawa jak każdy inny człowiek i bycie niedojrzałym, małym i zależnym nie pozwala na naruszanie jego nietykalności cielesnej.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top