12 wyzwańMSpl => Miesiąc dwunasty: zrób cokolwiek!

Nie do wiary – mamy to! Mamy ostatni, dwunasty miesiąc tego roku. Na podsumowanie go przyjdzie czas za kilka tygodni, na określenie celów i marzeń na kolejny również. W tym roku tworzyłam tutaj jedenaście comiesięcznych tekstów z serii #12wyzwańMSpl oraz mnóstwo innych, ściśle jednak związanych z nimi.

Tym sposobem zmieniliśmy w naszej, w mojej codzienności – bardzo wiele. Systematycznie, miesiąc po miesiącu podejmowaliśmy nowe wyzwanie. I staraliśmy się w nim wytrwać. A gdy mijał miesiąc – wprowadzać nowe zwyczaje na stałe. Czy jesteśmy zadowoleni z efektów? Jesteśmy. Jak najbardziej!

***

Wyrzuciliśmy z naszej codzienności nadmiar sklepowych słodyczy i jedzenia zamawianego na telefon. Odkryliśmy urok domowych słodkości a nasza skarbonka sukcesywnie wypełniała się tym, co moglibyśmy wydać na kolejną pizzę czy makaron z dostawą do domu. Odgraciliśmy naszą przestrzeń, wyrzuciliśmy niezliczoną ilość worków, po brzegi wypełnionych zbędnymi ubraniami i innymi przydasiami. W pełni świadomie skompletowałam garderobę, dzięki której mam zawsze w co się ubrać, lubię swoje ubrania i siebie w nich. Dla mnie to był naprawdę ogromny krok do przodu.

Bez najmniejszego problemu wyrzuciłam praktycznie wszystko, co miałam w szafie – pozwalając by zostało w niej tylko to, co naprawdę dla mnie odpowiednie. Z pokorą i ciekawością odkrywałam nowe marki, nowe miejsca i ich ubrania – metodą prób i błędów uzupełniając braki w szafie. Teraz jestem w pełni zadowolona z tego, co widzę po otwarciu jej drzwi.

Mając wsparcie w B., zrobiłam dla siebie kilka rzeczy, które czekały na bliżej nieokreślone później. Kończenie studiów, nowy kierunek, gigantyczny projekt inspirowany blogiem, zmiany na samym blogu (do zobaczenia już w styczniu!). Kilka naszych przygód z cateringami dietetycznymi, #ProjektPiękno i wiele innych, często bardzo inspirujących, wyzwań. To wszystko za nami.

Tutaj linki do wszystkich jedenastu, comiesięcznych, tekstów z serii #12wyzwańMSpl: 

Miesiąc pierwszy: rusz pupę, sama się nie zrobi!

Miesiąc drugi: 5 minut potrafi zdziałać cuda!

Miesiąc trzeci: tworzymy przestrzeń wokół siebie!

Miesiąc czwarty: 30 ubrań, które w zupełności wystarczą każdej kobiecie

Miesiąc piąty: stwórz swój własny #ProjektPiękno!

Miesiąc szósty: nosimy 30 ubrań!

Miesiąc siódmy: wyzwanie z cateringiem dietetycznym

Miesiąc ósmy: odpuść sobie!

Miesiąc dziewiąty: kochaj!

Miesiąc dziesiąty: postaw na rozwój!

Miesiąc jedenasty: przeczytaj coś!

Wyzwanie na grudzień? Zrób COKOLWIEK!

Postanowienia noworoczne to niemal stały element okresu okołoświątecznego. Bo to przecież zaraz po Nowym Roku siłownie przeżywają oblężenie, fast-foody spadek zainteresowania a w parkach i ulicami biega niezliczona ilość ludzi. Wraz z końcem stycznia zazwyczaj to wszystko… mija. Tak, mija. Bo bardzo szybko okazuje się, że w nazbyt wymagających postanowieniach zwyczajnie trudno wytrwać.

A gdyby tak wystartować z jakąś drobną – lub wręcz przeciwnie: dużą! – zmianą już w grudniu i wejść wraz z nią w Nowy Rok?

Tak po prostu. Zacząć działać już teraz, coś zmieniać, nad czymś pracować. U nas w ostatnich tygodniach – niestety – posypało się trochę z jedzeniem. Przez cały rok szło nam świetnie. Owszem – wybieraliśmy się sporadycznie na randkę w jakieś knajpce czy kawę i deser w kawiarni. Jednak nie zamawialiśmy do domu żadnego śmieciowego jedzenia, nie kupowaliśmy sklepowych słodyczy. Teraz przyszedł trudny dla nas czas i zaczęliśmy się przyłapywać na tym, że częściej sięgamy wieczorami po łatwe rozwiązania typu zapiekanka na telefon albo paczka ciastek ze spożywczaka.

Koniec z tym! Wracamy do starych porządków! Te kilkanaście razy, kiedy sobie odpuściliśmy zasady – nieuchronnie prowadzi do porzucenia ich na stałe.

Jesteśmy tylko ludźmi. Pokusy atakują z każdej możliwej strony. Chwila słabości, gorszy czas, zmęczenie i gotowe! Nie warto się zniechęcać potknięciami. Najprościej byłoby po takich porażkach odpuścić. Stwierdzić, że widocznie nie nadajemy się do podobnych postanowień. I je porzucić. Ale przecież nic nie przychodzi od razu, prawda? 

***

Grudzień to bardzo często moment podsumowań i rozliczeń z samym sobą. Powszechne jest odkładanie realizacji swoich postanowień na później. Od jutra. Od poniedziałku. On przyszłego miesiąca. Od Nowego Roku. Ciągłe wymówki i tłumaczenie się. Zacznę biegać ALE najpierw kupię odpowiedni strój. Zacznę ograniczać batoniki ALE najpierw wyjem wszystkie te, które mam w domu. Zacznę uczyć się języka obcego ALE najpierw poszukam odpowiednich pomocy naukowych. Przykłady można mnożyć.

Już dzisiaj, już w tej chwili wybierz sobie jedną drobną rzecz ze swojej codzienności, którą chcesz wyeliminować lub wręcz przeciwnie – wprowadzić. I zrób to! Najlepiej od razu. Odłóż telefon, laptopa – czy cokolwiek, z czego czytasz te słowa – i idź. Idź na tą siłownię, na ten spacer, przeczytaj ten rozdział książki, zapisz się na wymarzony kurs czy bez wyrzutów sumienia wszystkie zgromadzone słodycze komuś oddaj a w ich miejsce kup owoce albo upiecz domowe ciasto. Trzymam mocno kciuki za cokolwiek, co zrobisz dla siebie w tej chwili!

2 Responses

  1. A spróbuję. Do końca roku jeszcze przeczytam książkę która czeka na to od lipca. Pierwsze 40 stron przeczytane od razu 😋

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top