7 rzeczy, których w swoim domu nie zrobimy na pewno!

Wynajmując mieszkanie – nie mamy możliwości zdecydować o małych detalach, czasami nawet o wielkich wyborach. Oglądając potencjalne mieszkanie, widzimy jego plusy i minusy. Plusy decydują o wyborze, do minusów trzeba się przyzwyczaić, ewentualnie jakoś je umniejszyć.

Nie da się chyba znaleźć idealnego, szytego na miarę, mieszkania do wynajęcia. Idealne w każdym calu może być takie, które od początku do końca zaprojektujemy i przemyślimy sami. Prawda? 🙂

***

Wynajmowanie mieszkania ma również swoje niewątpliwe plusy. Możemy uczyć się na czyichś błędach. Czasami coś, co urzeka nas wizualnie podczas oględzin, okazuje się być utrapieniem w codziennym życiu. Mając wówczas na uwadze, jak błędnym było to rozwiązanie – nie postawimy na nie, urządzając własne już mieszkanie czy dom.

Gdybyśmy tak mieli wymieniać, co nam nie odpowiada w obecnym mieszkaniu – okazałoby się, że w dużej mierze są to elementy, które na początku nam się… podobały!

Kiedy postawiliśmy na przeprowadzkę do innego miasta, obejrzeliśmy tak naprawdę kilka zaledwie mieszkań. Nie mieliśmy zbyt dużo czasu na jeżdżenie w tę i z powrotem, nie chcieliśmy odwlekać decyzji – wybór padł na to konkretne, z kilku powodów. Lokalizacja, cena adekwatna do warunków i mieszcząca się w naszym budżecie, no i… piękna kuchnia! 🙂

Minęła nam już połowa umowy najmu, wiosną staniemy przed decyzją: przedłużamy czy szukamy czegoś innego? Na ten moment nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Jest to zależne od wielu, naprawdę wielu czynników. A co przez te pierwsze miesiące zniechęciło nas do siebie na przyszłość…? 

sztuczna trawa na balkonie

Matko kochana! Kto to w ogóle wymyślił?! Na pierwszy rzut oka – spoko, nieźle to wygląda. Przeszło mi nawet przez myśl: fajne tło do zdjęć! Nijak da się to wyczyścić, jest niefunkcjonalne w każdym możliwym aspekcie życia. Wystarczy trochę deszczu i wygląda zwyczajnie brzydko. Masakra po prostu!

białe fugi

W przypadku naszej łazienki tak naprawdę mam dwa wyjścia: codziennie sprzątać ją gruntownie w pocie czoła albo przywyknąć do poszarzałych od odrobiny nawet kurzu czy brudu, fug. Temat rzeka, niekończąca się opowieść. Nigdy, absolutnie nigdy nie zdecydujemy się na białe w naszym domu! 

czarna ściana w kuchni

W naszym przypadku – betonowa. Fajne! Takie designerskie, nowoczesne! Takie inne! Takie eleganckie! Przynajmniej na początku mieliśmy tego typu przemyślenia. Towarzyszyły nam aż do… wprowadzenia się. 🙂 Z biegiem dni, wraz z wskoczeniem w normalny, codzienny tryb życia – zaczęliśmy zmieniać zdanie. Przy zwyczajnym użytkowaniu kuchni, czyli gotowaniu, smażeniu czy robieniu czegokolwiek – ściany non stop się brudzą. Nawet od pary! Trudno je doczyścić bo to tylko pozostawia smugi. I tak w kółko. Nie mam pojęcia, kto wpadł na pomysł dekoracyjnego betonu w części kuchennej. Naprawdę.

czarny blat w kuchni

Patrz: punkt wyżej. Z blatem sprawa ma się jeszcze gorzej. A coś spadnie, a coś kapnie, coś pocieknie. Sok z cytryny? odbarwia! Mleko modyfikowane? Odbarwia! Gdybym miała wymienić, co ten blat odbarwia – poświęcić musiałabym temu odrębny tekst. Przecieram go kilka razy dziennie, po każdej czynności w kuchni. W innym wypadku wyglądałby jeszcze gorzej. Po naszej dwudniowej chociaż nieobecności, naszym oczom ukazuje się po powrocie taka warstwa kurzu na nim, jakby nie było nas miesiąc! Każdy pyłek jest na nim widoczny. Nawet najmniejszy.

meble bez uchwytów

Marzy mi się biała kuchnia, jasne drewniane blaty i uchwyty. Stół z białymi nogami, drewniany blat. I w ogóle! Ale wróćmy na moment do tych uchwytów. Aktualnie posiadamy meble kuchenne bez uchwytów. Tu dotknąć, tam nacisnąć, gdzieś pociągnąć – i szafka czy szuflada się otwierają. Brakuje mi jednak zwyczajnych uchwytów, tak po prostu. Może i wygląda to ładnie, nowocześnie, prosto – o wiele łatwiej jednak funkcjonowałoby się z tymi nieszczęsnymi uchwytami, ot co!

ciemne podłogi

Widać każdą, najmniejszą nawet rysę – w salonie na przykład na samym środku podłogi między kanapą a telewizorem mamy cudowny ślad po czymś, czego historię znają pewnie tylko właściciele. Podobnie w pokoju Małego Człowieka. Tam mamy aż dwie! Wszechobecny i wszechwidoczny kurz to odrębna, irytująca historia. 

półki/wnęki nad wanną w łazience

Takie wnęki, wyłożone płytkami, podobnie jak reszta ścian. Fajnie to wygląda. Jest pozornie praktyczne bo kosmetyki czy inne drobiazgi pod ręką. A tak naprawdę wymaga ciągłego czyszczenia bo zacieki z żelu pod prysznic, piany, pary czy innych, codziennych w końcu – czynników. Może i wizualnie ładne, jednak tylko do momentu użytkowania łazienki. W normalnej codzienności zwyczajnie trudne do utrzymania w czystości. 

***

To najbardziej irytujące z elementów naszego obecnego mieszkania, które to zarazem będą przez nas z pewnością unikane w przyszłości, urządzając nasz dom. Przyznaję, że część z nich wizualnie mnie urzekła – jak czarna ściana w kuchni czy wnęki w łazience – i możliwe, że zdecydowałabym się na nie w ciemno. Teraz jednak mamy wiedzę i pełną świadomość co do tego, jak to się sprawdza na co dzień. 

Najem to taki porządny trening przed urządzeniem się na swoim. Uczymy się na czyichś – mniej lub bardziej świadomych – błędach i możemy dzięki temu, uniknąć podobnych w przyszłości. I uczymy się, że w codzienności, w normalnym życiu, warto czasem postawić funkcjonalność nad wygląd. Po prostu warto! 😉 

PS A co u Was totalnie się nie sprawdziło?

mama-sama

12 Comments

  1. Zlew jednokomorowy włożony w blat. Po mimo, iż jest zmywarka to wiadomo wielkie Gary do zlewu. Niby silikonem uszczelnione. Nie zmienia to faktu i nikt nie pomyslal, że silikon się brudzi, że oddzielić się po jakimś czasie od podłoża i zacznie najzwyczajniej zaciekac. Efekt : blat do wymiany, szafka w środku mokra również. Częste silikonowanie mega utrapienie.

  2. Beton na ścianie w kuchni powinien być dobrze zaimpregnowany. To dobra opcja na salon czy inne pomieszczenie mniej narażone od kuchni.

  3. Ja tam ze sztucznej trawy na balkonie jestem zadowolony. Na zimę idzie do piwnicy, sezon przeżyła w doskonałym stanie. Czy kolejny? Zobaczymy. Cena jest niska, więc spoko można kupić nową. Może to kwestia rodzaju trawy?

  4. Nigdy nie wynajmowałam mieszkania, ale widzę, że to może byc dobre przed kupnem własnego lokum.

  5. Ja mimo wszystko bym półkę-wnękę przy wannie sobie dodała, ale na dzieciece zabawki do kąpieli, bo tak, to zajmują mi każdy centymetr brzegu wanny.

  6. Masz rację, że dużo rzeczy się podoba na początku, a później irytuje. Dzięki za ten przegląd, bo daje do myślenia, szczególnie przy wyborze kolejnego mieszkania czy to na wynajem czy to do kupna. A te czarne ściany i blaty to chyba najgorsze rozwiązanie.

  7. Brak zamrażarki, to największy minus mojego wynajętego mieszkania. Nie mogę kupić ani ugotować niczego na zapas 🙁

  8. Kupowalismy meble do salonu. Spodobaly mi sie czarne – oczywiscie tak mezu chce wiem duzo sprzatania bede je pucowac. No pluje sobie w brode za ten zakup. Moglabym co godz czyscic tak kazdy brudek kurzek czy wlosek kota widac

  9. Niestety też lubię ciemne kolory w kuchni… no i tym samym też jestem skazana na ciągłe sprzątanie. Ale nie żałuję! 😀

  10. Daje do myślenia ten artykuł… Czasem oglądając w necie jakieś nowocześnie urządzone mieszkanie można się zachwycić, jadnak okazuje się, że wygląd to nie wszystko 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *