Ślub po swojemu: wybieramy zaproszenia

Data? Jest! Miejsce? Zarezerwowane! Oprawa muzyczna? Zarezerwowane! Fotograf? Ogarnięte! Kolejny krok, który z pewnością można odhaczyć zaraz po podpisaniu umów z podwykonawcami to… zaproszenia. Ktoś pewnie zapyta: ale jak to? Zaproszenia na rok przed ślubem?

Ależ oczywiście! Zamówić, włożyć do pudełka czy szafki i niech sobie leżą. Wydatek z głowy, sprawa odhaczona, nic im się tam nie stanie – w odpowiednim momencie wystarczy wyjąć i rozdawać. Nic prostszego. 🙂 

***

Zanim jednak je rozdamy – stajemy przed ich wyborem. I tutaj tak naprawdę zaczyna się zabawa. 😉 Bo wybór na rynku jest aktualnie ogromny! Można szukać i szukać, wybierać, przeglądać, odrzucać i zmieniać. Jest też ciemna strona takiej różnorodności: trudno się niekiedy zdecydować na coś konkretnego. Łatwo też popaść w skrajność.

Bo – nie wiedzieć, czemu – utarło się już, że zaproszenie musi pasować do motywu czy też koloru przewodniego, do stylu miejsca wesela a nawet… bukietu Panny Młodej! Takie perełki można odnaleźć na wszelkich forach i grupach ślubnych.

Szczerze? To zbędny stres! Nerwowa szarpanina i niekończące się poszukiwania – bo jakiś drobny detal na zaproszeniu, którego nikt nawet nie zapamięta a być może nawet w ogóle nie zauważy. Nie warto naprawdę! Może na początek ustalmy kilka kwestii:

  • zaproszenie ma funkcję informacyjną ➡ innymi słowy gości najbardziej interesują informacje w nim zawarte, im prościej i przystępniej, tym lepiej.
  • zaproszenie nie jest elementem wystroju ➡ zaproszenia nie będą obecne na weselu, nie muszą współgrać z winietkami czy kwiatami na stołach. Naprawdę! 🙂
  • zaproszenie powinno pasować do Państwa Młodych ➡ banał ale jakże prawdziwy! To nie trendy, nie wystrój sali weselnej ani kolor winietek mają być dopasowane do zaproszeń, tylko Państwo Młodzi! Wybór zaproszeń ma być zgodny z gustem i stylem nowożeńców, to nam ma się podobać, odzwierciedlać nasz styl bycia czy też charaktery.
  • zaproszenie powinno być proste, czytelne i jak najmniej przekombinowane ➡ ważne jest to, żeby goście bez problemu odczytali wszystkie potrzebne informacje a przede wszystkim, żeby je w nim zawrzeć.

Ładnie i spójnie wygląda zaproszenie w jakimś stopniu nawiązujące do przyszłego wesela albo w jakikolwiek sposób pasujące do Państwa Młodych, nie dajmy się jednak zwariować! Naprawdę nie musimy dobierać każdego, najmniejszego nawet detalu zaproszenia, pod kątem wystroju sali czy kościoła. Trochę więcej dystansu i luzu! 🙂

A jak było jest u nas? Zarówno tegoroczne, jak i przyszłoroczne przyjęcie kręci się wokół koloru bordo. W tym roku w nieśmiałych dodatkach, za rok – mający być dominującym. Czy któraś wersja zaproszeń była w tym kolorze? Nie. Na ślub cywilny wybraliśmy zaproszenia w wersji black&white, z delikatnym kwiatowym motywem – spodobały nam się i… zamówiliśmy! Na ślub kościelny i wesele wybraliśmy minimalistyczne, również w wersji black&white, składane na trzy – wewnątrz wszystkie potrzebne informacje. Na zewnątrz papierowa opaska z wytłoczonym wzorem. I tyle.

A przecież nasze wesele nie będzie biało-czarne! Wybraliśmy je – bo do nas pasują!

A skąd zamawialiśmy? Odkryłam zapi.pl, znalazłam niemal od razu te idealne, B. również zachwyciły. I już, wybrane! Tak po prostu. Cena zachwyca bo 4,50 zł za sztukę, przy naszych trzydziestu pięciu zaproszeniach to koszt niespełna stu sześćdziesięciu złotych. Owszem, znajdą się i takie za złotówkę, jak dobrze poszukać w internetach. Zależało nam jednak na jakości wykonania w naprawdę rozsądnej cenie! 

Biała prosta kartka, wykonana z dużą precyzją na papierze o gramaturze 225g. Czytelna czarna czcionka tworzy doskonałą kompozycję, całość otoczona elegancką tekturą z lekkim tłoczeniem w kształcie kwiatów.

***

***

Gdy zaproszenia już wybrane, zamówione a w końcu – w naszych rękach, można pomyśleć z czasem o przekazaniu ich gościom. W jaki sposób? Oczywiście nie da się zjechać całego kraju, jeśli bliscy są rozproszeni. Część zapewne będzie trzeba wysłać.

My na ten moment mamy zaplanowane na styczeń i luty wypady do dwóch miejsc, w którym do obskoczenia jest kilka rodzin, wręczymy zaproszenia – wówczas na siedem miesięcy przed ślubem – by nie robić tego pocztą lub osobiście na ostatnią chwilę. Lepiej ciut wcześniej niż zbyt późno. 

5 Responses

  1. Bardzo ładne te Wasze zaproszenia 🙂 ja stwierdziłam, że zaproszeniami nie będę się nadmiernie przejmować, bo nie chcę wydawać pieniędzy i tracić zbyt dużo czasu na to by wyszukać jakieś specjalne zaproszenia, skoro i tak jest to element mało istotny, i umówmy się, że jednak najczęściej niezapamiętywalny, dlatego też, któregoś wieczoru, zwyczajnie zamówiliśmy pierwsze odpowiadające nam zaproszenia z Allegro, który były ładne, dawały możliwość nadruku nazwisk gości a ich koszt to za sztukę jakieś chyba 1,50 albo 1,70 – choć gdyby nam zależało pewnie była bym w stanie zapłacić więcej (o tylko 35 sztuk) i również, nie były zgodne z kolorem przewodnim wesela, którego wtedy zresztą nie byłam jeszcze nawet pewna 🙂
    powodzenia w dalszych przygotowaniach !

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top