Najtrudniejszy tekst w historii tego bloga

Kto z nami był od początku – wie, jak bardzo to miejsce mi pomogło. Na początku miało być tylko sposobem na wylanie żalu. Z czasem stało się sposobem na dojście do bardzo ważnych wniosków. Spodziewałam się, że kiedyś przyjdzie moment, który przyszedł teraz. Bo wiecie – fajnie jest oprawcy wiedzieć, że ofiara sobie bez niego nie radzi, nie poradzi, jest nikim. Kiedy jednak okazuje się, że jest zupełnie inaczej – nieco to przeszkadza, prawda? Drażni.

Do rzeczy. Wyjaśnijmy sobie na początku kilka kwestii, których celowo tutaj nie poruszałam – celowo z prostych powodów. Nie chciałam zdradzać aż tylu szczegółów z naszego życia, bo po co? Czy komuś to pomoże? Czy to coś zmieni?

***

Czy cokolwiek zmieniłby w Waszym życiu fakt, że biologiczny ojciec Małego Człowieka potrafił bić mnie po głowie, gdy trzymałam na rękach noworodka? Czy cokolwiek zmieniłby w Waszym życiu fakt, że biologiczny ojciec Małego Człowieka wymyślił sobie banalną i żałosną historyjkę pod tytułem: to nie moje dziecko? Wymyślił ją na tyle szczegółowo, że sam w chory sposób w to uwierzył, wmawiał sobie i otoczeniu? Czy cokolwiek zmieniłby fakt, że nie uznał ojcostwa, gdy miał nas przy sobie a później nie wnioskowałam o ustalenie go, ze zwyczajnego strachu?

Bo groził mi, że mając ojca prawnika, znajomości z tego tytułu – nie dość, że zasądzą mi najniższe alimenty to jeszcze odbierze mi dziecko? Bo przecież ja jestem sama, muszę radzić sobie ze wszystkim a on ma wspomnianego ojca prawnika, budujący się pałac – nie dom!

On nazywał go w gronie znajomych pałacem, żeby podkreślić jaki to on fajny jest z powodu budowania przez jego rodziców domu! Wiedziałam, że wszystko jest możliwe. W negatywnym znaczeniu słowa: wszystko.

Wiedziałam o tym – bo już to przerabiałam. Gdy złożyłam zeznania o tym jak mnie bił, poniżał. Gdy prokurator czytał wszystkie te wiadomości pisane przez niego do mnie – z numeru na abonament, opłacany oczywiście przez jego ojca – w których pisał te wszystkie okrucieństwa, te wszystkie obelgi, te wszystkie ohydztwa. Gdy jego rodzina stanęła murem i potrafili zeznać tak podłe kłamstwa, żeby tylko go wybronić! Gdy postępowanie zostało umorzone bo prokurator ostatnie pobicie uznał za naruszenie nietykalności cielesnej a te wielomiesięczne poniżanie w wiadomościach chociażby – za znieważenie! Czaicie? Za znieważenie! A że są to przestępstwa ścigane z oskarżenia prywatnego – sprawa poniekąd zamknięta! Bo wiadome było, że szarpać się z nimi nie będę. Bo się będę bać.

Tak łatwo jest manipulować otoczeniem i robić z siebie ofiarę, wmawiając wszystkim: to nie moje dziecko. To nic, że na badania DNA nie przyszedł dwa razy. To nic, że odmawiał mediacji, spotkań z terapuetą, wszystkiego. To nic, że kiedy jego matka zaaranżowała spotkanie by zobaczył Małego Człowieka – wykrzyczał na pół ulicy: wypie#dalać! Podczas gdy trzymałam na rękach roczne dziecko. Jego dziecko.

Tak, spotykałam się z jego mamą. Chciałam wierzyć, że naprawdę chce widywać wnuka. Chciałam wierzyć, że naprawdę robi to w tajemnicy przed resztą rodziny. Obiecałam nikomu nie mówić, obiecałam nie pisać o tym tutaj. Dotrzymałam słowa. Ale aktualnie dziejące się wydarzenia zwalniają mnie z tej obietnicy.

Dlaczego nie wniosłam o alimenty? Patrz: kilka linijek wyżej. Nie miałam zamiaru się z tą rodziną szarpać, nie miałam zamiaru dla trzystu złotych miesięcznie toczyć batalii z Tym Człowiekiem. Bezrobotny student, na utrzymaniu rodziców. Niejednokrotnie odgrażał się w stylu: nic nie mam, nie pracuję, dostaniesz trzysta złotych miesięcznie a płacić nie będę! I te groźby odebrania dziecka. Niezmiennie. Traktował Małego Człowieka jak przedmiot. Trofeum. Aż w końcu przestał nawet to.

Teraz, gdy ułożyliśmy sobie życie, gdy Mały Człowiek ma tatę, ja mam wspaniałego męża – nagle znów wraca ta historia. Nagle znów wracają absurdalne oskarżenia. Jakby to miało teraz jakieś znaczenie co najmniej. Mały Człowiek ma zarówno formalnie, jak i emocjonalnie ojca, tatę. Tamten Człowiek miał bardzo dużo czasu, nie odpowiedział na żadną propozycję. Jego czas bezpowrotnie minął.

Nie było go, nie chciał być.

Wolałam jeść suchy makaron albo kupować pięć bułek i wydzielać sobie jedną dziennie. Wolałam rezygnować z wielu rzeczy, dla spokoju. Nie chciałam pieniędzy, nie chciałam mieć z nim nigdy więcej do czynienia. To była jego w pełni świadoma decyzja. Myślał, że się złamię? Że nadal pozwolę się poniżać, bić, zastraszać? Zdziwił się? Zdziwiło go zgłoszenie na policję? Zdziwiło go, że nam się udało?

Miał zawsze – i w zasadzie nadal będzie miał – pretekst do chorych wymówek, oskarżeń oderwanych od rzeczywistości – bo nie wniosłam o te alimenty, bo nie wniosłam o sądowe ustalenie ojcostwa. Na dowód tego, że nie przyszedł na badania DNA w prywatnej przychodni – mam tylko wiadomości z nim wymieniane, nic więcej. Bo wiadomości mam setki, jeśli nie tysiące. Propozycji. Ignorowanych lub odrzucanych. A on zawsze będzie miał argument: nie wniosła do sądu.

Nie wniosłam o tamto. Ale wnoszę teraz o coś innego. Z dniem dzisiejszym, z pomocą czytelników – zebrałam wszystkie szkalujące mnie posty, komentarze i udostępnienia na Facebooku. Co do jednego. I właśnie dzisiaj odwołałam plany na resztę dnia i wraz z mężem idziemy to zgłosić na policję, dopilnujemy by sprawa została wyjaśniona a sprawca ukarany. 

Uff. Napisałam to. Napisałam to, co nosiłam w sobie trzy lata. Wiecie. I co Wam to dało? Dla mnie nic. Nadal będę tą samą matką, która codziennie widzi w ukochanym dziecku podobieństwo do Tamtego Człowieka. Nadal będę tą samą kobietą, którą trzęsie się na podniesiony głos albo sceny przemocy. Nadal będę tą samą osobą, która już zawsze będzie odczuwać skutki tego bicia w głowę, tego kopania po plecach. Zawsze już będę tą, którą kilka dni po porodzie leżała na zimnej posadzce mieszkania, skopana i bez sił a Tamten Człowiek szydził ze mnie, jaka to jestem do niczego bo nie mogę wstać. I wiecie co? Tego nie zmieni już nic ani nikt.

***

Jednocześnie postanowiliśmy z B. o kilku zmianach – z Nowym Rokiem blog miał zyskać nowy szablon, zyska też kilka istotnych dla nas w tej chwili, zmian. Z dniem dzisiejszym nasze konto na Instagramie – zostało przełączone na konto prywatne. Zmianom ulegnie również kilka innych kwestii. A wszystko po to, żebyśmy my czuli się swobodnie i bezpiecznie, nie przestając dla Was pisać.

mama-sama

16 Comments

  1. Szanuję cię za to że dałaś tej kobiecie szanse i trzymalas to w tajemnicy. Naprawdę szanuję

  2. Tak naprawdę powiedziałaś teraz to co każdy wiedział od dawna i co mozna było wyczytać między wersami. Facet gnój jakich mało, z tym “wypier*alać” do Was skojarzyło mi się od razu jak kiedyś napisałaś, że jednym słowem przekreślił się u Was na zawsze. To było to?
    Jestem w szoku, że można być tak bardzo bez jaj i bez mózgu. Zachowywać się jak dzieciak i snuć intrygi zamiast wziąć na klatę co się zrobiło.
    Wstyd za takich ludzi!
    Hańba dla mężczyzny!

  3. Jak dla mnie nie musisz się tłumaczyć, normalny facet nie zachowałby się w ten sposób. Gdyby miał czyste sumienie to by walczył o Was, pozwolił Wam odejść bo tak było wygodniej, nieobecni głosu nie mają więc może o Was mówić źle na lewo i prawo a Wy się nie obronicie. Złamas i tyle.

  4. Patrz na Małego Człowieka i współczuj ile tamten stracił a Ty ciesz się tym ile zyskałaś.

  5. Kochana. Masz czyste sumienie z prostego powodu. On też mógł iść do sądu ustalić ojcostwo skoro tak twardo szedł w “to nie moje dziecko”. Nie zrobił nic poza pieprzeniem głupot i życiem swoimi intrygami. Jego strata. Trzymam kciuki za lepszego prokuratora tym razem i karę dla osoby rzucajacej tak ohydne teksty zamiast zająć się swoim życiem. Cwaniak w necie pizda w świecie jak to mówią!

    • Święte słowa!!!!! Facet nie ma jaj robiąc tak dziecinne rzeczy jak hejtowanie w internecie! Nie zrobił przecież nic dobrego a zachowuje się jak dzieciak i strzela żałosne fochy!!!! Jak można być takim gnojem i jednocześnie tak się wybiła??!! Nie przyszedł na badania DNA ani sam nie złożył wniosku do sądu bo wtedy nie mógłby powtarzać swojej chorej historii wymyslonej by usprawiedliwiać się przed innymi!!! Człowiek nie wie co pisać nawet na takiego założonego osobnika.

      Trzymajcie się!!

    • No tak. Nigdy nie przyszedł by na badania i nigdy nie złożył by pozwu o ojcostwo bo wtedy nie miałby już wymyślonego wytłumaczenia. A nie robiąc tego może dalej wymyślać chore historie.

      • Oczywiście. Bo badania nie dość że odslonilyby jego kłamstwa to jeszcze były w jakimś stopniu zobowiązaniem. A jak wiadomo gość to zwykły szczeniak. Jego strata a wasz zysk.

        Apel do B: chroń Twoją rodzinę i obiecaj nam, że nigdy podobna krzywda im się nie stanie!

  6. Serce pęka dosłownie, co za podli ludzie! Skoro nie miał honoru i dziecka się wyrzekl to niech chociaż da Wam spokój. Ale to widocznie taki typ, że nie potrafi i musi nakrecac siebie i otoczenie żeby czuć się lepiej. A teraz jeszcze widzi wasze szczęście i zachowuje się jak pies ogrodnika. Skoro on nie może mieć tego szczęścia z własnej woli to chce zburzyć Wasze chociażby takimi intrygami i oszczerstwami. Najprościej powiedzieć “to nie moje dziecko” ale udowodnić swoją rację już strach bo cała linia obrony padnie, ludzie przestaną wierzyć i zostanie sam. Żałosne.

  7. Taki bydlak powinien ponieść surową karę za wszystko co wam zgotował! Jak jemu nie wstyd patrzeć na siebie w lustrze? Potrafił bić matkę swojego dziecka w obecności takiego maleństwa? Umiał być takim zakłamanym cwaniakiem i wyparł się synka przed wszystkimi, nie ma żadnego potwierdzenia swojej obrony i myśli że jest kimś?
    Owszem jest! Skończonym egoistą i gnojem. Takich socjopatów powinno się izolować od społeczeństwa… A jego rodzina? Kobieto podziwiam Cię za to że dałaś tej matce w ogóle szansę! Ja bym jej napluła w twarz w Twojej sytuacji za to że dała przyzwolenie na to jak potraktował Was ich syn! Ale “ojciec prawnik” wszystko wyjaśnia. Zamiatają pod dywan, wersja syneczka im nawet odpowiada bo łatwiej kreować go na ofiarę niż oprawcę, przecież co ludzie by powiedzieli…

    • Racja. To po prostu taka rodzina. Syn gnojek ale rodzice mogli też zachować się inaczej wobec wnuka. Woleli iść w ciemno za zwyrodnialcem pewnie bo dzięki temu reputacja nie ucierpi.

  8. Nie powinnaś się w ogóle tłumaczyć.
    Skoro przyjął tak chorą linię obrony i NIE ZROBIŁ NIC, co normalny facet zrobiłby w takiej sytuacji, którą on kreuje za wszelką cenę… jest tylko żałosnym palantem. Gorsze od tego jest tylko zachowanie teraz i ta straszna mowa nienawiści. Bił, olał, wyrzekl się ale jest takim złamasem, że jeszcze za wszelką cenę chce się oczyścić w oczach otoczenia. Żałosne!!!

  9. Nikt nie zauważa chyba ważnego aspektu całości. 🙁 wybrałaś mniejsze zło. Odpuscilas sobie alimenty i szarpanine, które mogłyby narazić Małego Człowieka na obcowanie z tym człowiekiem, na jego wpływ, itd. Przecież kontakt dziecka z takim manipulujacym przemocowcem to nic dobrego! Znam takich “ojców”. Widzą dziecko raz na ruski rok i robią wodę z mózgu, buntuja, nastawiaja przeciw matce, ponizaja przy dzieciach. Później dzięki jednej takiej wizycie matka zbiera autorytet rozwalony w drobny mak i z ukochanego dziecka ma małego buntownika bo takie dziecko nie rozumie, że ojciec traktuje je jako narzędzie manipulacji… Krzywda dla dzieci krzywda dla matki i chora sytuacja jakich mało.

    Jesteś bardzo mądra i dzielna. Mimo że musiałaś sama dojść do wniosku, że jego nic nie zmieni i że nie ma w nim chęci do zmian, w końcu do tego doszlas i dojrzalas do decyzji odcięcia się od niego. Sam ci to ulatwil, udając że nie istniejecie a teraz zwyczajnie go żal ściska że wam się udało i ktoś inny godnie go zastąpil, ktoś lepszy po prostu. Zazdrość i chore przekonanie, że jesteście jego własnością. A nie jesteście i nigdy nie byliście bo przecież sam nie chciał z wami żyć, sam wmawia ludziom że to nie jego dziecko. Ten człowiek to chora sprzeczność po prostu. I cieszę się bardzo, że mały Człowiek nie musi dzięki mądrej mamie żyć z przemocowcem. Poradzilas sobie, nie zlamalas się i jesteście warci szczęścia. Powodzenia waszej trójce!!

  10. Czytuję Cię raz na jakiś czas, czasem gdy piszesz o wychowaniu zwłaszcza Cię pochwalam a czasem nie mogę się zgodzić, ale życzę Ci jak najlepiej, w Twoich tekstach w których wspominałaś o byłym partnerze wyraźnie widać , że ciągle masz żal, że nie łatwo Ci się pogodzić z tym co się stało, że tamte sytuacje są dla Ciebie bolesne i pozostawiły zadrę, ale nie wiedziałam (i nie wiem czy dlatego, że nie czytam od początku, czy dlatego , że nigdy o tym nie pisałaś) że były to wydarzenia aż tak traumatyczne – tego typu przemoc na każdej -fizycznej, emocjonalnej, materialnej- płaszczyźnie, i bardzo Ci tego współczuję… 🙁
    ale wiesz co? przeżyłaś wiele złych rzeczy, które na pewno bardzo Cię ukształtowały, a dziś odnosisz sukcesy, masz fajnego synka, cudownego Mężczyznę przez duże M obok siebie, który w przeciwieństwie do poprzedniego ma jaja i honor, więc ciesz się tym co masz, tym czemu sprostałaś, i dasz radę !!!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *