7 sposobów na oszczędność w kuchni

Jakiś czas temu napisaliśmy dość szczery i konkretny zarazem tekst o oszczędzaniu: Grosz do grosza – jak odkładać na marzenia? Po nim dostaliśmy sporo zapytań, czasami dość szczegółowych. Ktoś zauważył, że przecież jadamy czy wychodzimy na kawę na mieście (achh, ten Instagram!) chociażby. No tak, jadamy. I owszem – wychodzimy. Do kina też nam się zdarza pójść, gdy czas pozwoli. Raz na pół roku ale pójdziemy.

Jak więc jest z tym oszczędzaniem? Prościej chyba nie można porównać go niż do… diety. Gdy przechodzimy na dietę, często wyznaczamy jeden dzień w tygodniu odstępstw od niej, prawda? Tak też jest z oszczędzaniem. Pewne odstępstwa są wręcz wskazane. Nie można popaść w skrajność i absolutnie każdej złotówki wrzucać do skarbonki, wydając jedynie na niezbędne potrzeby. Nie da się z prostego powodu.

***

Żyjemy, pracujemy, zarabiamy. Cieszymy się tym życiem, czerpiemy z niego garściami. Sukcesywnie odhaczamy kolejne cele. Ale mamy też dziecko, któremu pokazujemy świat i którego uczymy życia. Którego staramy się uczyć, że nie trzeba otaczać się pierdyliardem zbędnych przedmiotów i w ogóle. Ale chcemy też pokazywać jemu różną codzienność. Chcemy zjeść z nim obiad w restauracji (da się!), chcemy zabierać go w nasze weekendowe podróże, poskakać z nim na trampolinach w parku rozrywki, kupić nową książeczkę czy zaskoczyć siebie nawzajem drobnym prezentem. Szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dziecko. Szczęście dziecka to szczęście rodziców. 

Zdarzają nam się więc takie wydatki, jak wymienione wyżej. Czy nam z tym źle? Nie. Czy mamy wyrzuty sumienia? Nie. Na co dzień oszczędzamy w sposób rozsądny i wystarczający, żeby takie odstępstwa nie rujnowały naszych planów.

A jak to jest z zakupami spożywczymi? Pytanie o to pojawiało się z Waszej strony najczęściej. Otóż w kwestii gotowania mamy kilka zasad, których staramy się trzymać – by marnować jak najmniej jedzenia, wydawać jak najmniej na zbędne i niezdrowe przy okazji produkty, gotować prosto i zdrowo a co za tym idzie – taniej.

Planowanie posiłków 

Zaplanowanie posiłków – przede wszystkich obiadów – na cały tydzień, to świetne rozwiązanie! Robimy spis na poszczególne dni, później listę zakupów na to potrzebnych i codziennie wiemy, co gotujemy. Mamy pewność, że wszystkie potrzebne produkty są w domu a poza tym nie ma ryzyka braku pomysłu na obiad i ucieczki w zamawianie na telefon na przykład. 

Robienie zakupów na cały tydzień

Z listą. Koniecznie! Lista to podstawa. Spisujemy wszystko to, co potrzebne a w sklepie trzymamy się tej listy. U nas przez długi czas już sprawdza się opcja zakupów przez internet z marketu. Wówczas zamawiamy tylko to, co z listy i dokładnie to dostajemy pod drzwi. Nie krążymy alejkami, nie jesteśmy kuszeni nadprogramowymi zakupami. Do tego dochodzi oszczędność czasu i energii. Polecam!

Nie kupujemy w osiedlowych sklepikach

Wyjątek stanowi piekarnia, gdzie kupujemy codziennie świeże pieczywo. Poza tym zakupy robimy w markecie, po świeże warzywa i owoce często wstępuję do pobliskiego warzywniaka. Dlaczego nie kupujemy w małych sklepach? Z prostego powodu: ceny. Gdyby robić często zakupy w takich miejscach i podliczyć wydane kwoty – wyszłoby sporo więcej niż to samo kupowane w supermarkecie chociażby. Nie warto przepłacać. No i robiąc takie zakupy co dzień, czy co dwa – kupujemy znacznie więcej niż potrzebujemy. Bo zobaczymy to, czy tamto, kupujemy, nie przejadamy i… marnujemy.

Nie kupujemy gotowców

Gotowe zupy, sosy z torebki, jakieś fixy, jakieś pizze, dania obiadowe czy surówki. Nie, nie i nie! Przyprawić danie można po prostu przyprawami, zamiast jakimś fixem. Koszt kilka razy mniejszy, zdrowiej i równie łatwo. Surówkę można zrobić samemu – dla przykładu: taka z buraczków kosztuje w najbliższym nam spożywczaku ponad cztery złote. Za połowę tej kwoty kupuję buraczki, gotuję, ścieram, przyprawiam. Wiem, co mam na talerzu bo własnoręcznie zrobione, połowa kwoty zaoszczędzona a przyrządzenie takiej surówki nie jest czasochłonne, kwestia wprawy. Przykłady można mnożyć. Jeśli do kogoś nie przemawia argument, że tak zdrowiej – to może przemówi argument, że tak taniej. 🙂

Gotujemy prosto i smacznie

Owszem, chciałabym codziennie stawiać na stole dwudaniowy, wykwintny obiad. Prawda jednak jest taka, że w tygodniu Mały Człowiek obiady je w przedszkolu, w domu skubnie podwieczorek i kolację – gotuję więc wówczas tylko dla naszej dwójki. Oboje jesteśmy zapracowani, często wracam dopiero na chwilę przed nimi do domu. A gotując przez ostatnie lata dla Małego Człowieka doceniłam prostotę. Bardziej przekombinowane dania nie sprawdzały się, pałaszował z wielkim smakiem te proste. Dlatego też te bardziej wyszukane mamy zarezerwowane na weekendy i święta, na co dzień wybieramy proste jednodaniowe obiady. Nie marnujemy jedzenia – gotuję tyle, ile dla nas potrzeba i to, co lubimy. Zazwyczaj nic nie zostaje. 😉

Dieta resztkowa raz na jakiś czas

Cóż to takiego? Raz na jakiś czas robimy sobie tydzień opróżniania szafek i lodówki. Czyli zużywamy wszystko to, co zalega. Żeby zrobić miejsce na nowe zakupy, żeby nic się nie pomarnowało. To kreatywne zadanie, czasami z pozornie niepasujących składników można stworzyć świetne danie (z pomocą internetów oczywiście!), puszki i pojemniki niezauważenie pustoszeją, można w szafkach i lodówce posprzątać, zrobić nowe zakupy i nauczeni doświadczeniem – kupić mniej tych produktów, które smętnie zalegały na półkach.

Nie zamawiamy jedzenia na wynos

Owszem, zdarza mi się wracać do domu tak późno, że nie zdążę zrobić nic na obiad. Zdarza się też, że Mały Człowiek jest chory, wisi na mnie, cały dzień się tulimy i w ogóle, na zrobienie obiadu nie ma szans. Wtedy z pomocą przychodzi knajpka z obiadami domowymi. Mają cudowne domowe zupy i dania mięsne, za naprawdę rozsądne ceny – codziennie inne menu, wszystko świeżutkie i pyszne. Wówczas bez wyrzutów sumienia zamawiam zupkę na obiad. I tyle. Nie zamawiamy jednak z nudów, na zasadzie: oglądamy film, nudzi nam się, coś byśmy zjedli ale zamiast coś zrobić w kuchni, sięgamy po telefon i czekamy na żarełko. Nie, nie, nie! 

***

Siedem prostych zasad, do których stosowanie się pozwala nam oszczędzić z prostego powodu – nie marnujemy jedzenia. Kupujemy i gotujemy dokładnie tyle, ile potrzebujemy. Robimy zakupy z głową, wybierając to, co najlepszej jakości, za rozsądną cenę. Nie wydajemy na jedzenie na wynos. Nie wydajemy na częste zakupy w osiedlowym sklepie. Wybierając się w podróż – zakupy robimy wcześniej, nie kupujemy nic na stacjach benzynowych, gdzie za butelkę wody czy batonika płaci się niekiedy trzy razy tyle, co w markecie. Grunt to wprowadzenie fajnych przyzwyczajeń, które owocują. I pomagają zaoszczędzić, ot co! 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top