Baseny ogrodowe – warto czy nie warto?

Pisaliśmy już chyba tutaj, dlaczego nie kupujemy mieszkania na kredyt? Pisaliśmy! Ale może przypomnę, co? >> Marzymy o domu. O tarasie, na którym będziemy siedzieć we dwoje wieczorem i pić herbatę. O domu, w którym rano będziemy słyszeć tupot dziecięcych stóp na schodach. O domu, w którym nie słyszymy sąsiada za ścianą. O domu, który jest nasz. Tak po prostu nasz. <<

Więc wynajmujemy póki co, wrzucamy do puszki pieniądze na działkę i snujemy plany, marzenia, podpatrujemy błędy bliskich czy znajomych – żeby bogatsi o takie doświadczenia, kiedyś uniknąć ciut mniej okołobudowlanych błędów.

***

Są jednak takie elementy wystroju czy też udogodnienia, których mieszkając w bloku, raczej nie zaznamy. I właśnie całkiem niedawno pojawił się ciekawy temat, omawiany w gronie rodzinnym na przeróżne sposoby. Bo każdy miał inny punkt widzenia, na dodatek dość skrajny. A o czym była mowa? O… basenie! W zasadzie to o basenach. Takich ogrodowych. Takich, których ani my, ani nasi przyjaciele, również mieszkający w blokach – nie posiadamy. 😉

Można ewentualnie podpiąć pod to dmuchany dziecięcy basenik.

Chociaż nie. Właściwie to nie można. Bo to nie to samo, prawda? Idźmy więc dalej. Jeśli jest się szczęśliwym posiadaczem balkonu czy też tarasu – możemy sobie taki dziecięcy chociaż basenik sprawić. I patrzeć, jak pociechy się w nim pluskają. Można też pójść na basen miejski, pojechać nad jezioro, nad morze. Pomysłów jest całkiem sporo.

A gdyby tak móc wyjść przed własny dom, wskoczyć do całkiem sporego basenu i chłodzić się w upalny dzień do woli?

Fajna wizja! My mamy to szczęście, że letnie weekendy w dużej mierze spędzaliśmy, czy to u jednych, czy to u drugich Dziadków. W obu przypadkach są to domki jednorodzinne, w obu z dość sporą działką dookoła, gdzie Mały Człowiek może się wybiegać i gdzie można… sporo tworzyć. 😉 Bo były już różne – naprawdę różne! – pomysły, uradowania ukochanego wnusia. Dziadkowie prześcigają się w coraz to nowszych pomysłach a my powzięliśmy za zadanie chłodzić ich zapał i sprowadzać na ziemię.

Bo były już piaskownice, były trampoliny (te wielkie, ogrodowe) i kilka innych zamierzeń. Wychodzimy jednak z B. z założenia, że rozsądny pomysł poprzemy jak najbardziej, jednak kupowanie i stawianie przed domem ogromniastej trampoliny, która posłuży trzylatkowi dwa razy w sezonie – to trochę słaby pomysł. Pomijając już koszty (naszym zdaniem absolutnie zbędne) – takie ustrojstwo trzeba gdzieś poza sezonem trzymać, zajmie im więc sporo miejsca np. w garażu, ograniczając przestrzeń chociażby dla samochodów. W przypadku trampoliny w sumie argument miażdżący był banalnie prosty: Mały Człowiek za nimi nie przepada.

Gdy odwiedzamy parki rozrywki dla dzieci, trampoliny raczej omija. Wiele razy próbowaliśmy pokazać jemu, jak fajnie można się bawić i hopsaliśmy z nim, nie zapałał jednak entuzjazmem. Odpuściliśmy więc temat.

Wróćmy do basenu. Tutaj akurat pomysł nie jest aż tak zły – chcielibyśmy nauczyć Małego Człowieka pływać, oswoić go z wodą. Planujemy nawet wprowadzić niedługo zajęcia na basenie dla dzieci. Basen ogrodowy u Dziadków byłby fajnym pomysłem, zwłaszcza że w przyszłym roku będzie już na tyle duży, że będzie mógł zostać u nich na kilka wakacyjnych dni bez nas. A taki basen mógłby być również używany przez dorosłych!

A jak wybrać basen ogrodowy?

Dobre pytanie! Do niedawna nie miałam o tym zielonego pojęcia! Jednak – podobnie jak w wielu innych przypadkach – musiałam zgłębić wiedzę dotyczącą tego tematu, żeby wiedzieć cokolwiek. Przeszukując internety, trafiłam na ogrodosfera.pl, gdzie obok różności ogrodowych wszelkiej maści, znaleźć można baseny i potrzebne akcesoria właśnie. Porównując z innymi – w całkiem niezłych cenach.

Przyznaję, że można przepaść przy przeglądaniu strony bo człowiek nagle zdaje sobie sprawę, że nie ma pojęcia: co wybrać? Bo mamy na przykład całkiem zgrabny basen ogrodowy 366 x 76 cm. Ale mamy też taki 488 x 488 x 122 cm! 🙂

(źródło: Ogrodosfera)

Ten drugi robi wrażenie, muszę przyznać! I sama chętnie w takim bym sobie spędziła niejedno letnie popołudnie. To właśnie jeden z tych elementów życia, który pozornie nie jest ważny ale jednak brakuje go w codzienności na blokowisku. Niestety. Ale kiedyś będziemy mieć swój ogród, swój basen i nie będziemy musieli jechać do Dziadków by pokorzystać z takich przyjemności, ot co! 

Gdy tak sobie przeglądałam ofertę – zainteresowała mnie różnorodność akcesoriów, jakie można do basenu dokupić. Bo i pompy filtrujące, i zestawy do czyszczenia a nawet… pokrywy! A jeszcze chwilę wcześniej zastanawiałam się, jak wygląda kwestia utrzymania takiego basenu w czystości i jak uniknąć sytuacji, gdy w nocy pada deszcz czy cokolwiek podobnego… 😉

Wątpliwości rozwiane, oferta przejrzana, pomysł podoba się nam, podoba się Dziadkom a co ważniejsze – radość Małego Człowieka będzie zapewne ogromna! Pozostaje nam tylko odliczać czas do lata i do spełnienia naszego małego planu.

Sprawdźcie duże baseny ogrodowe Intex   tutaj 🙂 

***

Nasze marzenia i nasze plany o własnym domu przeistoczyły się w konkretne plany, terminy i widełki, zarówno czasowe, jak i finansowe. Równolegle z innymi wyzwaniami dla naszej trójki, o których będziemy pisać po Nowym Roku. Zaskoczymy zapewne nie raz, póki co zaskakujemy samych siebie – bez wątpienia. 🙂 Powtórzę po raz enty: marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia. Krok po kroczku, maleńkimi cegiełkami dokładanymi do ostatecznego efektu. 

6 Responses

  1. Basen w ogrodzie świetna sprawa. Mam ta niewatpliwa przyjemność pochodzić ze wsi i to takiej gdzie najbliższy sąsiad mieszka 500 m dalej❤ mega prywatność. Teraz co prawda mieszkam w mieście ale razem z synem lubimy odwiedzać możliwie często moich rodziców i basen w ogrodzie to znany nam temat. Jest przy tym trochę pracy przy czyszczeniu, składaniu, rozkladaniu itp. ale warto

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top