Ślub po swojemu: w czym na jesienne wesele?

Tegoroczny sezon ślubno-weselny zakończyliśmy teraz w październiku, weselem naszej świadkowej w zeszły weekend. Dzień zapowiadał się chłodny ale – na szczęście – w ostateczności słoneczny, postawiłam więc na małą czarną i klasyczne szpilki. Prostota i elegancja, ot co!

Wtem upaćkałam się niechcący w trakcie przygotowań do wyjścia, musiałam więc na szybko coś wykombinować… Na szczęście w szafie miałam coś, co uratowało sytuację. 😉 

***

W sierpniu pisałam tutaj o sukience idealnej na letnie wesele, wówczas postawiłam na długą lekką, wiązaną na szyi od CasuAll. Wcześniej już z kolei kilka razy pokazywałam moje tegoroczne odkrycie, czyli małą czerwoną od Freeshion. Miałam jeszcze w zanadrzu małą białą, którą pierwotnie miałam włożyć na swój ślub cywilny. Ta ostatnia odpadła z wiadomych przyczyn, w białej nie pójdę na czyjś ślub. Długa odpadła – bo jednak za lekka i zbyt letnia na październikowe przyjęcie. 

Bez zastanowienia więc chwyciłam czerwoną, przygotowane wcześniej szpilki wymieniłam na czarne i gotowe!

Wygodna, prosta, elegancka i nieco inna – dzięki kieszeniom i wiązaniu w pasie. Z długim rękawem, dzięki czemu chłód nie był mi straszny. Sprawdzała się już kilka razy wcześniej, dzięki czemu miałam co do niej pewność, poza tym zwyczajnie ją lubię.

Do niej klasyczne czarne szpilki (Renee), beżowa lakierowana kopertówka (brilu.pl), na to płaszczyk (Stradivarius), luźno spięte włosy. B. włożył granatowy garnitur (Bytom), błękitną koszulę (Wólczanka), granatowy krawat (F&F) oraz brązowe buty (brilu.pl). 

***

Czym się kierować w wyborze sukienki na wesele, niezależnie od pory roku? Moim zdaniem przede wszystkim prostotą, elegancją i uniwersalnym charakterem. Warto postawić na taką, którą jeszcze będzie można niejednokrotnie włożyć na inne okazje. To po pierwsze. Kolejna istotna kwestia to wygoda. Sukienka może być najpiękniejsza, najstrojniejsza, najmodniejsza – jednak nie przyniesie nam żadnych pozytywnych wspomnień, jeśli będzie zwyczajnie niewygodna. Przy wyborze kierujmy się więc również tym, czy tak po prostu, tak zwyczajnie – jest nam wygodnie. To po drugie. I co ważniejsze: mniej znaczy więcej. Czasami prostsza kreacja, zestawiona w przemyślany sposób – zrobi większe wrażenie niż inna, wymyślna i nazbyt bogata. To po trzecie.

***

sukienka ➡ Freeshion

szpilki ➡ Renee

kopertówka ➡ Brilu

***

Nie ma większego sensu w kupowaniu czegoś tylko i wyłącznie na jedną okazję. Wychodzę z takiego założenia, chętnie sięgam po sprawdzone już ubrania, czasami zaprzyjaźniam się z nowymi, które zostają ze mną na dłużej lub wręcz przeciwnie – nie przypadną do gustu absolutnie. Ukochana mała czarna, od niedawna ta mała czerwona – moje absolutnie ulubione “wyjściowe” sukienki. Naprawdę warto znaleźć takie niezastąpione typy, które mogą nam posłużyć w każdej niemal sytuacji. 😉

2 Responses

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top