Facebook nas naciąga, niestety!

Pamiętam początki pisania tego bloga. To ktoś z Was – do dzisiaj nie wiem, skąd się nagle tylu czytelników wzięło – podsunął mi pomysł założenia fanpejdża na Facebooku. Okazało się to być niezłym pomysłem, nie obejrzałam się kiedy a na liczniku wybił pierwszy tysiąc obserwujących. I tak sobie leciało, liczby szybowały w górę, poznawałam Was a Wy nas. Wiadomości, komentarze, lajki – od niedawna również reakcje.

Sporo czasu temu to wszystko zaczęło się zmieniać. I mimo że Was na naszym Facebooku przybywa, odbiór naszych postów jest coraz mniejszy… Czyja to wina? Przyjrzyjmy się bliżej temu, dlaczego my ubolewamy nad zasięgami a Wy jesteście po prostu pozbawiani części postów, które nawet się Wam nie wyświetlają!

***

Swego czasu wrzucałam na naszym profilu instrukcję, co zmienić w ustawieniach by nasze posty zawsze widzieć. Problemem jednak było to, że post widziała zaledwie dziesiąta część całej naszej społeczności. I podobny problem pojawiał się notorycznie, coraz cięższy do udźwignięcia bo na przykład:

Link do nowego tekstu z bloga widzi czasem… 350 osób! Podczas gdy obserwuje nas prawie 5,5 tysiąca osób!

Smutne to jest z dwóch powodów. Bo nasza praca idzie na marne poniekąd – nie docieramy do tych, dla których piszemy i tworzymy. Bo i ci, którzy chcą nas czytać i z tego właśnie powodu nas obserwują – nie widzą naszych aktywności. I błędne koło się zamyka. Co robić? Jak pomóc sobie i Wam?

Wykupiliśmy raz reklamę, za kilkadziesiąt złotych. Wówczas przez kilka dni posty były wyświetlane przez o wiele większą ilość osób, odbiór był porównywalny do tego pierwotnego, do którego wciąż trudno wrócić. Ale nie oszukujmy się – gdyby tak wykładać co kilka dni taką kwotę na promowanie postów, w skali miesiąca nazbierałaby się spora sumka, którą zdecydowanie bardziej wolimy odłożyć…

Przy każdym poście wrzucanym na fanpejdż, mamy ikonkę >>promuj<< a co jakiś czas wyświetlają się komunikaty typu: post X dotarł do Y odbiorców, zwiększ jego zasięg za 2/5/10 $ i tak dalej…

Jest jednak kilka czynności, które mogą nam pomóc w docieraniu do jak największej ilości Was i o nich chcieliśmy napisać. Właśnie tutaj – bo więcej czytelników przeczyta ten tekst niż jakikolwiek wpis na Facebooku. Informacja sprawdzona i potwierdzona, nie będę się tutaj nad nią rozwodzić, wniosek jednak jest banalnie prosty. Przez jakiś czas sprawdzaliśmy, ile odsłon jakiegokolwiek tekstu tutaj – daje nam udostępnienie go na Facebooku. Dlatego nowe posty wiszą tutaj czasami kilka dni, zanim zostaną tam udostępnione. Tak czy siak – najwięcej Was wchodzi bezpośrednio na stronę, nie z linku wrzuconego na nasz fanpejdż. Ciekawe, prawda? 😉 Przejdźmy do tego, co możecie zrobić by nas widzieć i by nasze facebookowe posty się Wam pokazały:

Po pierwsze: zalajkuj nas na Facebooku i ustaw odpowiednio opcje obserwowania

Wejdź na nasz facebookowy fapejdż ➡ https://www.facebook.com/mamasamawmiescie/, jeśli jeszcze nie masz nas polubionych – kliknij >>Lubię to<< a następnie prawy przycisk >>Obserwowanie<< zaraz obok i zaznacz >>Wyświetlaj najpierw<<

I tyle! Teraz wszystkie aktualności od nas będą wyskakiwać Ci w pierwszej kolejności i żaden post Cię nie ominie.

Po drugie: reaguj!

Nie bez powodu czasami wrzucam link do tekstu na blogu a nad nim coś w stylu: >>Widzisz? Zareaguj!<< bo tak naprawdę te wszystkie lajki i serduszka razem wzięte, są ważne! Jeszcze ważniejsze są komentarze i udostępnienia. Dlatego teraz, z tego miejsca apelujemy!

  • jeżeli widzicie nasz post na Facebooku ➡ zalajkujcie, zareagujcie, skomentujcie, udostępnijcie! Dla Was to ułamek sekundy, jedno czy dwa kliknięcia a dla nas sygnał, że widzicie, czytacie, że Wam się podoba!
  • jeżeli wchodzicie tutaj, przeczytacie jakiś tekst ➡ zostawcie komentarz, chociaż krótki – dla nas to sygnał, że byliście, przeczytaliście i macie cokolwiek do przekazania nam po przeczytaniu! 😉
  • jeżeli zaglądacie na nasz Instagram (@mamasamapl) ➡ zaobserwujcie nas i reagujcie na wrzucane zdjęcia – dzięki temu będziemy wiedzieć, czy to co robimy, co pokazujemy i co tworzymy, Wam się podoba!

Pamiętam moment, kiedy zakładałam tego bloga. Było po drugiej w nocy, po kilku godzinach pisania projektów, błądziłam po sieci, szukając inspiracji do kolejnego. Łzy płynęły po policzkach, nie tknięta nawet kolacja stała na stole, tuż obok komputera. Malutki spał w łóżeczku, taki maleńki, bezbronny, spokojny. Moje serce w tamtym okresie składało się z tysięcy maleńkich kawałków, rozbite i potrzaskane do granic możliwości. Każdy z tych kawałeczków był rozgniatany z każdym kolejnym dniem. Na pozór nie do posklejania.

Sposób na autoterapię ewoluował do miejsca, gdzie wirtualnie spotykają się znani sobie nawzajem ludzie. W komentarzach powtarzają się te same imiona, pseudonimy. Wchodzicie w dyskusję, czasami niemiłosiernie się kłócicie by innym razem solidarnie powtarzać to samo. Pod wrzucanymi czasem na Facebooku zdjęciami mogę odnaleźć jakiś komplement, życzenie udanego dnia czy zapytanie o jakiś banał na pozór. Jesteście dla nas ważni. Każdy z Was. I cieszymy się, że wcześniej Mamusia i Malutki byli dla Was ważni na tyle, by tu zaglądać a teraz – mimo ogromnych u nas zmian – jesteście wciąż i mało tego! Wciąż Was przybywa! 

***

Dlatego bardzo – ale to bardzo! – chcielibyśmy byście byli aktywni. Dla Was – bo dzięki temu będziecie widzieć nasze posty, teksty i zdjęcia. Dla nas – bo będziemy widzieć, że jesteście, że wspieracie, czytacie i wchodzicie z nami w interakcje. Dla nas każdy tekst to kilka godzin pracy, komentarz czy udostępnienie to dla Was kilka, może kilkanaście sekund. 

PS W sierpniu nagrodziliśmy jedną z czytelniczek za aktywność tutaj – komentowała KAŻDY tekst. Postanowiliśmy w październiku nagrodzić dwie osoby, które będą najaktywniejsze. Jedna w komentowaniu tutaj, druga w reakcjach i komentarzach na Facebooku. Do dzieła więc! 😉

mama-sama

7 Comments

  1. Z tego co pamiętam nie mogłaś być obecna na moich LIVE’ach a jeden był o Facebook’u. Jest jeszcze jedna strona medalu poza słusznym kwestiami opisanymi przez Ciebie. Użytkownicy Facebook’a polubisz na potęgę. Większość zostaje przy tym co oznacza się z automatu, czyli obserwuj. Do tego nie każdy wchodzi na wall kilkanaście razy dziennue, żeby przejrzeć wszystko. Podam Ci najnowszy przykład – do mojej grupy chciała się zapisać dziewczyna, która należy do 483 grup! Wyobrażasz sobie, żeby to ogarnąć? A gdzie reszta życia? No i teraz Ty publikujesz post a część Twoich fanów jest raz na tydzień, raz dziennie na Facebooku. Do tego Facebook czasem np. mi wyświetla posty sprzed 4 dni! Często super, ale z ograniczona waznoscia. W nadchodzącym tygodniu będę robić w grupie LIVE o zasiegach, o tym co je blokuje i co je zwiększa. Metody bezpłatne. Wracając do wpisu – uwielbiam Cie czytać za ciepło i uczciwisc, znam Twój blog z adresu www a nie z profilu na Fejsie i czuje się z tym wspaniale.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *