Biuro w sypialni: urządzamy mieszkanie, odcinek szósty!

Tak jak już kilka razy wspominaliśmy: w naszym poprzednim mieszkaniu, gdy B. się do nas wprowadził – nasz salon stanowił jadalnię, pokój dzienny, moje biuro a w nocy naszą sypialnię. Rozwiązanie na pozór praktyczne. Brakowało nam jednak wciąż tego naszego miejsca.

Takiego, które jest tylko nasze, w którym możemy wieczorem położyć się spać. Takiego, które cały dzień na nas czeka. Dla mnie bardzo – naprawdę bardzo! – brakowało też spokojnego, odizolowanego chociaż minimalnie miejsca do pracy i nauki. Takiego, w którym mogę zamknąć za sobą drzwi i w ciszy popracować. Rozumiecie, prawda?

***

To niebywałe wręcz, jak czas szybko płynie! Całkiem niedawno pisałam tutaj o tym, że zyskaliśmy – w końcu! – sypialnię z prawdziwego zdarzenia, która zastąpiła nam rozkładaną kanapę w salonie. Tak naprawdę nie chcieliśmy wiele. Po pierwsze: duże łóżko. Po drugie: kąt do pracy dla mnie. Po trzecie: możliwie najwięcej przestrzeni na niewielkim metrażu. I tak też mniej więcej się stało, o czym pisaliśmy już tutaj nie raz i nie dwa.

Kąt pracy powstały w naszej sypialni a składający się z blatu z szufladą przytwierdzonego do ściany oraz dwóch półek nad nim – cały czas traktowany był po macoszemu.

Na biurku zazwyczaj leżało wszystko to, co nosiło miano >>rzeczy do ogarnięcia<< a na komodzie najczęściej było puściutko, za wyjątkiem lampy (decorami.pl). Całkiem niedawno do nas dołączyła i to był pierwszy krok w stronę miejsca do pracy idealnego! Zaczęła stanowić źródło światła wieczorami, gdy przesiaduję w sypialni i pracuję. Przyjemnie oświetlona – działa bardzo kojąco!

Kluczowym momentem stał się jednak ten, w którym do sypialni został wniesiony fotel (domoowo.pl)! I to nie byle jaki bo idealny! W szaro-białą kratę, dzięki czemu idealnie wpasował się w wystrój sypialni. Na białych nogach – spójnie z biurkiem i półkami. Cudownie wygodny, piękny i na tyle zgrabny, że w moim mini-biurze mieści się bez problemu, nie zawadza nieużywany i idealnie wpasowuje się w kącik przy drzwiach.

Uwielbiam w nim przesiadywać wieczorami, pracować w ciszy, oprzeć się wygodnie. Mogłabym siedzieć w nim już zawsze! Swoją drogą – znalazłam dla niego kilka innych zastosowań, będziemy z czasem eksperymentować – o ile wypuszczę go z mojego królestwa!

Bo mógłby być fotelem w salonie, świetnie nadałby się jako fotel do czytania książeczek z Małym Człowiekiem. Idealnie nadałby się też do karmienia niemowlaka, jeśli ktoś takowego szuka a nie chce wydać fortuny.

Świetna cena, piękny design, wygoda do pozazdroszczenia – fotel idealny, którego szukałam od lat. Teraz mieszka z nami i nie zamierzamy go wypuścić! 😉

Idźmy dalej. Siedzieć miałam na czym, światło miałam, w szufladzie biurka wszystkie potrzebne artykuły biurowe. Na półkach wyżej kubki z długopisami i… walizeczki! Przepiękne pudełka w kształcie walizek (cottonovelove.pl), w których mogę poukrywać wszystko to, co potrzebne ale nie musi leżeć na wierzchu.

W najmniejszej, która zmieściła się na stercie książek do przeczytania – soczewki kontaktowe, pendrajwy, wizytówki i wszystko co małogabarytowe a nie wyciągane co pięć minut. W nieco większym, ustawionym na niższej półce z kolei – ukryte są wszelkie ładowarki, kable, myszki itd. A największe z trzech w zestawie, wylądowało na komodzie. Do niego wrzucamy klucze, B. swój portfel i inne “codzienne” drobiazgi. Nie kurzą się, nie poniewierają tu i ówdzie.

Kiedy wszystko już znalazło swoje miejsce, światło wieczorami było, przewygodny fotel również – pozostawał jeszcze jeden drobny detal z tych praktycznych, do odhaczenia.

Potrzebowałam miejsca, w którym będę mogła gromadzić wszystkie bieżące notatki, rzeczy do zrobienia i tak dalej. Innymi słowy wszystko to, co powinnam mieć w zasięgu wzroku. I w ten oto sposób do sypialni trafiło coś jeszcze! Biały metalowy organizer z naszedomowepielesze.pl, który stanął na komodzie, oparty o ścianę. Docelowo ma wisieć na ścianie w poziomie, póki co jednak stoi w pionie i sprawdza się świetnie!

Bo w każdej chwili mogę go przestawić, odwrócić poziomo lub cokolwiek innego. Nazwaliśmy go pieszczotliwie Przypomino-wspominacz. 😉 Dlaczego? Bo znalazła się na nim m.in. inspirująca karta, którą dostałam do swojego organizera, wisi zaproszenie na październikowy ślub, kilka naszych zdjęć i niezliczona ilość karteczek z przypomnieniami o tym czy tamtym.

Lampa, fotel, pudełka-walizeczki i druciany organizer. Cztery elementy, które zaczęły tworzyć miejsce pracy, którego potrzebowałam. Prostota, która koi i pomaga się skupić.

Im dłużej tutaj mieszkamy – tym większą mamy świadomość tego, co chcielibyśmy zmienić a co nam przeszkadza w stanie, jaki tu zastaliśmy. Z czasem odczuwamy coraz większą potrzebę zmian pod kątem własnych upodobań i potrzeb. Chociażby w sypialni właśnie! Łóżko było już na wyposażeniu mieszkania, podobnie maleńka półeczka w kącie za nim i uchwyt na telewizor na ścianie. To wszystko zaczęło nam przeszkadzać. Coraz częściej rozmawiamy o zamianie tego łóżka i tych dodatków na coś jeszcze prostszego. Mniejszy rozmiar łóżka ale ustawione zagłówkiem pod oknem – tak by dojście do niego było możliwe z obu jego stron. Wówczas wystarczyłaby zmiana komody na węższą ale dla przykładu wyższą i… mamy jeszcze więcej przestrzeni!

***

Jeżeli jakiekolwiek zmiany przyjdą nam do głowy a co lepsze – wcielimy je w życie, na pewno to tutaj zobaczycie! Chcielibyśmy mieszkać tak, żeby chcieć do tego domu codziennie wracać. I tak jest. Tak było od początku. Pewne detale wymagały zmian, pewnych elementów brakowało, pewne stanowiły nadmiar. Zmiany to coś fajnego, coś co powoduje szybsze bicie serca na samą myśl o efekcie, jaki możemy za chwilę uzyskać. Warto! A w tym wszystkim warto pamiętać, że mniej znaczy więcej… 🙂

mama-sama

6 Comments

  1. Ten organizer super sprawa! Uważasz że jest bezpieczny na tyle by wisiał w pokoju dziecka?

    • Cieszę się! <3
      Ostateczne zmiany nie będą zbyt gwałtowne jeszcze, jednak wykrzesamy z sypialni sporo potrzebnej przestrzeni dookoła łóżka!

  2. Naprawdę sprytny pomusł z tym mini biurkiem, ale boję się, że nie pomieściłoby wszyskich moich papierów 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *