5 zdrowych nawyków dla sylwetki młodej mamy

Już w początkowym okresie prowadzenia tego bloga, pisałam o fajnym nawyku, jaki udało mi się wprowadzić – codzienne przysiady. Później pisałam również o dołożeniu do nich codziennych brzuszków. I tyle, jeśli chodzi o jakieś przemyślane, rozpisane treningi. Chciałabym powiedzieć, że to w zupełności wystarczy by mieścić się w rozmiar XS czy S. Jednak nie. Nie wystarczy. 😉

Podobno połączenie trzech czynników, jakimi są dieta, aktywność fizyczna i regularność – zawsze daje efekty. Nie wiem, nigdy nie brałam tego do siebie w ten sposób. Od kiedy kilka miesięcy po narodzinach Małego Człowieka, zaczęłam o siebie od nowa walczyć – zmieniałam różne elementy codzienności, coś wprowadzałam, coś eliminowałam i udało mi się ostatecznie trzymać pięciu zasad, które regularnie podtrzymywane – dają zadowalające dla mnie, efekty.

***

Nie jestem ani trenerem, ani dietetykiem, ani nikim wykwalifikowanym. Obserwuję jedynie efekty na sobie i mogę polecić te sposoby czy zasady, które u mnie są okej. Mogą jednym dać fajny efekt, mogą dać innym też nieco mniejszy ale jedno jest pewne – pomogą z pewnością pójść we właściwszą stronę. Jaka to ta właściwsza? Zdrowsza, oczywiście!

Spacer, spacer, spacer – codziennie, dwa razy dziennie!

Tak mniej więcej przez pierwsze pół roku życia Malutkiego, wychodziłam codziennie na spacer przed południem, jeśli pogoda pozwalała – drugi raz wieczorem, tuż przed kąpielą. Później gdy zaczął siadać, podziwiać świat, interesować się wszystkim dookoła – zdarzało się, że w ciepłe dni, na dworze spędzaliśmy niemal całe dnie. Spacerowaliśmy bez końca, siedzieliśmy sobie na kocu na trawie, biegaliśmy w tę i z powrotem po plaży nad jeziorem. Do Jego drugich urodzin te spacery sięgały dwudziestu kilometrów dziennie, za każdym razem włączałam aplikację odmierzającą czas i odległość. Fajna sprawa – bo miałam świadomość pokonywanego dystansu.

Te codzienne spacery, na dodatek tak długie – pomogły mi odczuwalnie poprawić kondycję. Zniknęło osłabienie, które wcześniej odczuwałam. Byłam świadoma tego, że z dnia na dzień staję się jakby silniejsza.

Przynajmniej takie odnosiłam wrażenie. Dlaczego warto spacerować ile się da? Bo dziecku dajemy na pewno więcej w ten sposób niż trzymając je zamknięte w domu – a przy tym my dbamy o formę.

Eliminujemy złe nawyki żywieniowe

Banał. A jakże ważny! Najlepiej robić to stopniowo. My na przykład najpierw wyeliminowaliśmy fast-foody. Po miesiącu (wytrwania w postanowieniu!), dołożyliśmy do tego sklepowe słodycze. Wówczas więc unikaliśmy już dwóch rzeczy. Następnie odpadły kolorowe napoje. I tak dalej i dalej – sens jednak jest jeden. Miesiąc wystarczy by przywyknąć do zmiany na tyle by być gotowym na kolejną. I to ma prawo się udać!

Z perspektywy czasu – a przecież trochę już go minęło! – widzimy same korzyści. Nie czujemy potrzeby sięgania po „zakazane” jedzenie. Ot, zdarza nam się raz na ileś miesięcy zjeść pizzę w restauracji czy batonika w trasie ale to sporadyczne sytuacje. Nie mamy wtedy jakichś ogromnych wyrzutów sumienia. Cały czas trzymamy się postanowień, jesteśmy z siebie poniekąd dumni – jedna czekoladka na kwartał czy pół roku, nie zepsuje nam naszego planu i dobrze o tym wiemy. 😉

Wprowadzamy dobre nawyki żywieniowe

Kolejny banał. Najlepszym przykładem jest ta nieszczęsna woda. Wyuczenie się nawyka picia wody, chociaż kilku szklanek dziennie – to naprawdę wielka zmiana! Wiem to po sobie, gdzie musiałam na początku pilnować każdego łyka. Nie czułam wcześniej potrzeby, nie piłam za wiele wody. Dopiero kawał czasu temu zaczęłam zwracać na to uwagę, zmuszać się wręcz, aż w końcu nauczyłam się pić bez żadnych zahamowań i zapominania.

Takim wprowadzonym nawykiem może być picie wody, ileś porcji owoców czy warzyw dziennie, nie jedzenie na ileś czasu przed snem. Ważne by wprowadzany nawyk był z korzyścią dla nas i naszego zdrowia. Bo o to przecież chodzi, prawda?

Aktywność fizyczna – oczywiście, jakżeby inaczej?

Tak jak pisałam wyżej, tak jak pisywałam nie raz i nie dwa – codzienny trening. W domu, na podłodze w salonie – przynajmniej w moim przypadku. Nie trzeba mieć super stroju, dresiwo z Pepco daje radę. Nie trzeba pędzić gdzieś na konkretną godzinę – można odhaczyć go w dowolnym momencie dnia. Czy to podczas drzemki dziecka, czy to w innej dogodnej chwili.

Najważniejsze tak naprawdę – uwaga, banał! – to nie poddawać się zbyt szybko. W planie treningu, z którego korzystam, przewidziane są dni przerwy. I to daje naprawdę sporo. Na początku niełatwym, zresztą – to takie dni na odsapnięcie. Z czasem jednak zauważa się, że gdy przypada przerwa – tego wysiłku jednak brakuje. 😉

Peeling, masaż, czyli… coś dla skóry!

Gdzieś kiedyś wyczytałam, że masaż poprawia krążenie, pomaga rozbić tkankę tłuszczową, i tak dalej i dalej i dalej. Kupiłam wówczas rękawicę do masażu, peeling używałam codziennie – bo na mojej półce na stałe gościł produkt dwa w jednym, czyli żel pod prysznic z peelingiem. Przyszedł jednak moment, gdy postanowiłam to zmienić. W zasadzie przypadkiem! Bo wpadł mi w ręce świetny peeling kawowy, poużywałam go trochę a gdy pierwsze opakowanie się skończyło – sięgnęłam po kolejne.

I od tamtej pory towarzyszy mi na co dzień. Masaż rękawicą, peeling kawowy – duet obowiązkowy przy każdej kąpieli. Czy jest różnica? Ogromna! Skóra napięta, gładka, mięciutka w dotyku.

Coś cudownego! Warto wdrożyć sobie zwyczaj peelingu, chociaż kilka razy w tygodniu na początek. Osobiście polecam codziennie! 🙂

***

I tyle. Pięć punktów z listy, które warto odhaczyć i odhaczać regularnie, jeśli chcemy rozpocząć wędrówkę do zadbanej sylwetki. Nie chodzi o figurę modelki, nie chodzi o rozmiar XXS. Chodzi o poczucie bycia zadbaną, świadomość że nasze ciało jest wypielęgnowane na tyle, na ile możemy o to się postarać. Zadbana skóra zawsze będzie wyglądać lepiej w szortach niż niezadbana. Osoba dbająca o to, co je – zawsze będzie czuć się lepiej niż ta, która o zdrowe odżywianie nie dba. Te wszystkie czynniki, które wymieniłam w tekście, nie wymagają dużego nakładu czasowego ani finansowego.

Wymagają jedynie samozaparcia i minimum regularności. Oczywiście, że na początku może nie być łatwa. Ale z czasem nie dość że ta regularność będzie czymś naturalnym – to jeszcze stanie się tak nieodłącznym elementem codzienności, że przestanie być obowiązkiem czy wyzwaniem a stanie się przyjemnością. Warto walczyć o siebie i swoje samopoczucie, absolutnie zawsze! A zadbana mama to szczęśliwa mama przecież!

mama-sama

One Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *