Ślub na głowie: garść weselnych zasad

Pod koniec czerwca napisałam pierwszy tekst z cyklu Ślub na głowie. Wówczas nie spodziewałam się, że ten właśnie tekst wskoczy w kilka zaledwie dni do pierwszej dziesiątki czytanych tu najczęściej. Chcieliśmy tylko pokazać, że można inaczej, że da się postawić na siebie a nie na zadowolenie otoczenia. Chcieliśmy tylko podzielić się swoimi spostrzeżeniami, marzeniami, pomysłami. W zamian otrzymaliśmy pozytywne reakcje, komentarze, wiadomości i pytania. Możemy tylko powiedzieć, że w teksty z tego cyklu wkładamy całe serce i owszem – nie są przypadkowe.

Tyle tytułem wstępu, nad wyraz osobistego – innego niż dotychczasowe, prawda? Pisaliśmy już o wadach i zaletach wielkiego wesela oraz kameralnego przyjęcia (Wielkie weselicho czy kameralne przyjęcie?). Pisaliśmy też o tym, dlaczego przy organizacji tego wielkiego dnia warto postawić przede wszystkim na siebie (Zróbmy to po swojemu!). Ostatni z tekstów był o poszukiwaniu inspiracji (Gdzie szukać inspiracji?). W związku z tym, że to nas bezpośrednio dotyczy, – bo od sierpnia mamy… trzy różne śluby, każdy kolejny miesiąc po miesiącu! – postanowiliśmy zebrać w całość wszystkie weselne zasady, których niezależnie od miejsca i atmosfery wesela, powinniśmy się trzymać!

***

Wiadomo, że ślub i odbywające się po nim, czy to przyjęcie, czy to tradycyjne wesele – to dzień i czas pary młodej. To nie powinno budzić żadnych wątpliwości akurat! Warto więc pamiętać o kilku kwestiach, których dopilnowanie może ułatwić życie wielu osobom a przede wszystkim pozwoli uniknąć jakichkolwiek przykrości.

Zasada pierwsza: przykładamy wagę do treści zaproszenia!

Temat rzeka. Należy zwrócić uwagę, czy jesteśmy zaproszeni zarówno na ślub, jak i przyjęcie – czy na przykład tylko na samą uroczystość ślubną. Następnie, czy zaprasza się nas w pojedynkę czy np. z osobą towarzyszącą. To samo dotyczy dzieci. Maluchy są uwzględniane w zaproszeniu rodziców, dzieci starsze czy dorosłe, powinny mieć odrębne zaproszenia. Jeżeli nie ma ani dopisku ani osobnego zaproszenia – oczywiste jest, że dzieci nie zabieramy. Często nowożeńcy organizują wesela czy też przyjęcia bez małych gości i ogromnym nietaktem byłoby wpraszać się z pociechami mimo to.

Ważne jest też by w określonym terminie potwierdzić narzeczonym nasze przybycie, ewentualnie poinformować o nieobecności. To nie jest czyjaś fanaberia, zazwyczaj wiąże się to z organizacyjną i finansową stroną całego przedsięwzięcia. Ignorując termin potwierdzenia, narażamy parę młodą na stres a niekiedy na komplikacje czy nieprzyjemności typu: puste talerze stojące smętnie na weselnych stołach bo ktoś nie raczył poinformować, że nie przybędzie.

Zasada druga: nie spóźniamy się!

Warto wcześniej sprawdzić dojazd na miejsce uroczystości, wziąć pod uwagę korki czy inne okoliczności i dać sobie rezerwę czasu. Lepiej przybyć odrobinę wcześniej niż się spóźnić. To powinno być oczywiste w każdej sytuacji, nie tylko ślubu. Czy to czyjegoś, czy to… własnego. Bo i takie historie się zdarzają, gdy para młoda spóźnia się na własny ślub. I to nie tylko w filmach! 😉

Zasada trzecia: odpowiedni strój!

Ojej, to już naprawdę temat rzeka. Nawet na najpiękniejszym i najbardziej eleganckim weselu, zdarzy się ktoś – kto właśnie strojem się wyróżni… Po pierwsze: kolor biały zarezerwowany jest tego dnia tylko i wyłącznie dla Panny Młodej! I naprawdę odpuśćmy sobie – żałosne, zresztą – tłumaczenia, że w tym kolorze dobrze wyglądamy… Nie, nie, nie! Po prostu tego nie robimy! Po drugie: zachowajmy umiar i rozsądek w dobieraniu kreacji. Czasami skromniejszy strój obroni się o wiele bardziej niż zbyt krótka, zbyt wyzywająca czy zbyt krzykliwa kiecka. O błędach w weselnych stylizacjach akurat tworzymy odrębny tekst, ukaże się za dwa tygodnie (będą też gotowe propozycje!), wtedy skupimy się na wszelkich ubraniowych wpadkach weselnych.

Zasada czwarta: szanujmy decyzje i prośby Państwa Młodych!

Poczynając już od samego początku, czyli zaproszenia – nie wnikamy, dlaczego zapraszają bez dzieci albo dlaczego siostry wuja brata X nie będzie. To były ich świadome decyzje, to ich dzień i należy to po prostu uszanować… Podobnie z prośbami. Często teraz nowożeńcy proszą w zaproszeniach by nie przynosić im kwiatów. W najbliższych trzech miesiącach będziemy uczestniczyć w trzech ślubach i weselach. Na dwa z trzech jest prośba o pieniądze zamiast prezentów. Szczerze? Świetna sprawa! Nie biegamy gorączkowo w poszukiwaniu ładnego prezentu, który im się spodoba i przyda. Ponadto mamy okazję dołożyć maleńką cegiełkę do ich marzeń – w obu przypadkach do własnych mieszkań. Czy może być coś piękniejszego?

Dość krzywdząco powtarza się stereotyp, że w kopertach wesele nam się “zwróci”. Dlaczego krzywdząco? Bo wiele par ma jakieś swoje marzenia, jakieś plany – na które łatwiej im nazbierać, gdy dołożą do tego zawartość kopert weselnych. Pięć zestawów kawowych czy robotów kuchennych nie miałoby takiej mocy sprawczej. Druga sprawa to te nieszczęsne kwiaty. Wyobraźcie sobie przeciętne wesele. Załóżmy – czterdzieści par. Każda para przynosi bukiet. Każdy zupełnie inny. Wyobraźcie sobie swoje maleńkie mieszkanko. A w domu nie macie ani tyle wazonów ani tyle wiader! Kwiaty zwiędną, zapomnimy o nich. I tyle. A w zamian można zrobić coś fajniejszego, niekiedy o wiele niższym kosztem! Na jedno wesele Młodzi proszą o kupony totolotka, na drugie przybory szkolne dla domu dziecka, w trzecim przypadku prośba dotyczy butelki wina. Można? Można!

Zasada piąta: umiar!

Przede wszystkim, jeśli chodzi o… alkohol. Nie ma chyba nic gorszego niż upokorzenie towarzyszące sytuacji, w której nasz partner czy partnerka mocno przesadzają z ilością wypitego alkoholu. Na wielu przyjęciach weselnych niestety zdarzają się goście, którzy zataczają się na parkiecie, półleżą na krzesłach czy zaczepiają wszystkich gości w nachalny sposób. Powinniśmy przede wszystkim znać umiar, znać swoje możliwości i umieć dostosować się do sytuacji. Nie przysparzajmy sobie powodów do wstydu a gościom niezręcznych sytuacji. Nie powinniśmy w tak negatywny sposób zwracać na siebie uwagi. Po prostu – nie powinniśmy!

***

Musimy przede wszystkim pamiętać o jednym: to jeden z piękniejszych dni w życiu Państwa Młodych a wręczając nam zaproszenie – obdarzyli nas ogromnym zaufaniem, wierząc że będziemy towarzyszyć im w tym dniu i współtworzyć podniosłą, wzruszającą atmosferę. Zawodząc ich zaufanie, pozostawimy nie tylko niesmak po swojej obecności ale też przyłożymy rękę do negatywnych wspomnień z dnia ich ślubu. Nie chcielibyśmy by ktoś zrobił to nam, prawda…? Więc nie róbmy tego innym! Absolutnie i pod żadnym pozorem! 

mama-sama

5 Comments

  1. “Musimy przede wszystkim pamiętać o jednym: to jeden z piękniejszych dni w życiu Państwa Młodych a wręczając nam zaproszenie – obdarzyli nas ogromnym zaufaniem, wierząc że będziemy towarzyszyć im w tym dniu i współtworzyć podniosłą, wzruszającą atmosferę. Zawodząc ich zaufanie, pozostawimy nie tylko niesmak po swojej obecności ale też przyłożymy rękę do negatywnych wspomnień z dnia ich ślubu. Nie chcielibyśmy by ktoś zrobił to nam, prawda…? Więc nie róbmy tego innym! Absolutnie i pod żadnym pozorem! ” – sedno!

  2. Rzeczywiście przez 20 lat wszystko się ogromnie zmieniło!!! Na pozytywnie ☺

  3. Ostatnio oglądałam film z wesela ciotki który był w 2001 roku. Pamiętam że wesele, było na wypasie i chciałam się jakoś zainspirować. I wiecie co? Stwierdziłam że wszystko było staroświeckie i nie modne w dzisiejszych czasach.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *