12wyzwańMSpl => Miesiąc ósmy: odpuść sobie!

Się wzięło i się wylało. Mleko się wylało. A Ty chodzisz wkoło niego i biadolisz. Bo mleko się rozlało. Możesz tak bez końca. Roztrząsać, rozpamiętywać. Wypominać sobie, ile mogłeś zrobić a ile nie zrobiłeś. Co mogłeś zrobić a czego nie zrobiłeś. I tak dalej i dalej. W pewnym momencie swojego życia osiągnęłam mistrzostwo w dobijaniu samej siebie. To takie przerabianie danego tematu na milion sposobów, niekończąca się praca umysłu nad nim i powtarzanie w kółko tego samego.

Ciągle obecne uczucie, że coś mogło być zrobione, ogarnięte lepiej. Że coś mogło się udać podczas gdy się nie udało i to właśnie ta porażka napędza wciąż od nowa machinę dokopywania sobie na każdym niemal kroku. Stawianie sobie wymagań, którym nie sposób sprostać. Trzymanie za wszelką cenę ścisłej kontroli nad swoim życiem, z którą w pewnym momencie możemy zwyczajnie przesadzić. A najgorsze w tym wszystkim tak naprawdę jest to, że nie potrafimy wybaczyć i odpuścić sami sobie. Każdemu innemu, ale nie sobie. I błędne koło się zamyka, kręcąc się bez końca.

***

Tak już kiedyś napisałam tutaj. Warto zajrzeć do tamtego tekstu z prostej przyczyny: by przekonać się, dlaczego naprawdę warto sobie odpuszczać i co można odpuszczać z czystym sumieniem. Dlaczego o tym przypominam akurat w cyklu #12wyzwańMSpl? Bo miesiąc sierpień będzie miesiącem… odpuszczania! I to na dodatek takiego wielowymiarowego. Bo będziemy odpuszczać sobie innym na wiele sposobów. Może na początek garsteczka przykładów:

  • nie musisz sprzątać w domu dwa razy dziennie, raz na dwa dni też wystarczy. Perfekcyjna Pani Domu nie wpadnie Ci nagle do mieszkania z białą rękawiczką.
  • nie musisz robić treningu, gdy masz naprawdę kiepski dzień. Coś Cię boli, coś dolega, jesteś zmęczona albo po prostu… wolisz pójść poleżeć, pospać, obejrzeć coś, poczytać. Nic na siłę, nic wbrew sobie. Jeden dzień bez treningu nikogo jeszcze w nadwagę nie wpędził.
  • nie musisz codziennie wyglądać perfekcyjnie. Są upały, jest lato, są wakacje. Myślisz, że ktoś zauważy brak makijażu na placu zabaw? Myślisz, że ktoś zwróci uwagę na to, co masz na sobie? Ty masz czuć się dobrze, nie zważając na opinię innych!
  • nie musisz codziennie gotować pięciu super posiłków niczym zawodowy szef kuchni. Ułatw sobie i stawiaj na proste, pyszne – smaczne zarazem – potrawy. Świat się nie zawali, gdy podasz rodzinie sadzone jajka z ziemniakami i mizerią (uwielbiamy latem a Wy?) zamiast wymyślnych specjałów, podglądanych na kulinarnych blogach czy portalach. Bylebyś nie stołowała się z rodzinką w KFC i Macu na zmianę, w imię swojej wygody. Na to zgody nie masz! 😉
  • nie musisz udawać, że wszystko gra idealnie niczym orkiestra ze światowych czołówek. Nie obawiaj się powiedzieć komuś, że coś Cię męczy lub coś nie wychodzi. Bądź sobą, bądź szczera i nie skrywaj emocji!
  • z czystym sumieniem rób sobie regularnie dzień lub dni bez kontaktu ze światem. Internet, telefon, telewizja. Zrób sobie weekend bez tych ustrojstw. Wymaga być może odwagi ale… warto!

Tych pięciu punktów zamierzam się w sierpniu (A być może dłużej? Być może na stałe?) trzymać.

 

Dlaczego akurat te kwestie poruszam? Dlaczego akurat w sierpniu? Ponad połowa roku za nami, zmęczenie jakimiś tam planami, dążeniem do realizacji tego czy tamtego, życiowe zmiany i wyzwania – mogły już każdego zmęczyć. A przecież jeszcze tyle tego roku zostało! Warto więc troszeczkę podładować baterie na jego pozostałą część. Jeśli nie mamy w planach typowego urlopu, taki miesiąc luzu i swobody może dać nam całkiem sporo. A z pewnością mniej stresu!

Z początkiem roku przybyło nam wyzwań, przybyło nam pracy. W pierwszych miesiącach ogarnialiśmy przeprowadzkę, urządzanie na nowo – tym razem we troje. B. zmienił pracę, niedługo później ja na część etatu wróciłam do biura. Sztafeta obowiązków w tygodniu, wyjazdy w weekendy. W międzyczasie doszedł nam wielki i zarazem niezwykle ważny projekt, który do września musimy dopiąć na absolutnie ostatni guzik.

Wskoczyliśmy tym samym na taki poziom zmęczenia, że jedno zasypiało nim drugie wzięło prysznic. Zdarzało nam się zasnąć przed telewizorem. Zdarzało nam się na siebie warknąć, sfrustrowani złym dniem czy tygodniem.

Postanowiłam trochę to nasze wyczerpanie ukrócić. I zaczęłam wprowadzać drobne zmiany. Począwszy od nieszczęsnego sprzątania. Dotąd odkurzałam, ścierałam kurze, myłam podłogi czy ogarniałam kuchnię i pracownię, podczas gdy Mały Człowiek kąpał się pod okiem B. Innymi słowy: pół godziny dziennie zasuwałam by na noc mieszkanie lśniło czystością. Rano kurz leżał z powrotem a po godzinie od przebudzenia Małego Człowieka, jego pokój wyglądał jak po przejściu tornado. Zaczęłam więc sprzątanie ograniczyć. Co drugi dzień wystarczy! Na bieżąco ogarniam tylko kuchnię. Wieczorne porządki Małego Człowieka w zupełności wystarczają w jego pokoju. Nie lecę z mopem co wieczór ani z niczym prontopodobnym w rękach. Brudu nadal nie ma, pół godziny dziennie a jakieś dwie w tygodniu – już są.

Podobnie z pozostałymi punktami z listy. W przygotowywaniu obiadów już wcześniej ceniłam proste i zdrowe posiłki, teraz po prostu nie staram się by codziennie było coś wymyślnego. Szybko i zdrowo – tak, to możliwe! Makijaż? Dotąd ograniczałam go do minimum (krem BB, tusz do rzęs, balsam do ust). Latem, zwłaszcza w takie upały – tylko krem z filtrem. I nic więcej!

Tak naprawdę to od nas zależy, jak wysoko stawiamy sobie poprzeczkę w różnych sferach życia. Im wyżej ją sobie postawimy w takich błahych sprawach, tym większą frustrację – mniej lub bardziej świadomie – będziemy odczuwać. 

Dlatego rzucam Wam wyzwanie na sierpień: odpuśćcie sobie! Wrzućcie na luz!

***

Ja mam taki zamiar! Zaczęłam kilka tygodni temu – niby w takich detalach a jednak ilość czasu i sił, jakie już zdążyłam zaoszczędzić, w zupełności mnie przekonuje. Zacznijmy więc traktować siebie z większą uwagą. Być może nawet będziemy częściej myśleć o tym, jak zadbać o siebie samych. Nie będzie nam grozić szybkie wypalenie. Poziom stresu też nieco się obniży – bo nie będziemy negatywnie nakręcać się każdym, najdrobniejszym niepowodzeniem czy niedociągnięciem. Warto spróbować, chociaż przez miesiąc!

mama-sama

3 Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *