Wypowiadajcie “kocham Cię” na 1001 sposobów!

Związek to ciągła praca – nie ma wątpliwości. To kompromis pomiędzy byciem niezależnym a pozostawaniu w bliskiej zależności z kimś innym, pomiędzy dbaniem o własną przestrzeń a wprowadzaniem w nią kogoś. Tworzenie i podtrzymywanie wspólnych rytuałów, tradycji.

Żaden związek, pozostawiony sam sobie, bez codziennej pielęgnacji – nie przetrwa. Dlatego pielęgnujmy go i umacniajmy. Nie zapominajmy, że ta druga strona potrzebuje naszego zapewnienia o uczuciach, wysłuchania w chwilach kryzysu czy adorowania. Koniec kropka. 

***

Swego czasu napisałam to tutaj: klik! i nadal – niezmiennie – się z tym zgadzam. A gdzieś do tego wszystkiego, co wtedy napisałam, dzisiaj dodałabym jeszcze: wyznawajcie sobie miłość na każdym możliwym kroku! I nie mówię tu tylko o wiadomym >> kocham Cię <<! Oj nie nie! Mówię tu o wypowiadaniu tego na setki, tysiące różnych sposobów, nawet tych najmniej oczywistych! Problem tkwi jednak w tym, że wielu nie ma pojęcia, w jaki sposób to robić. I zazwyczaj nie robi tego w ogóle…

Od razu przychodzi mi do głowy taka sytuacja, często spotykana na Fejsbuku czy innych Instagramach: kobieta wrzuca focię śniadania/kawy/lodów i podpisuje, jaki to wspaniały mąż/chłopak/narzeczony wpadł na pomysł szarpnięcia się na taki gest. I od razu nasuwa się wniosek, że codziennością to u nich nie jest.

Nie mówię, że ten wspomniany facet ma to robić c o d z i e n n i e. Nie mówię też, że to działa w jedną stronę. Bo nie działa! Jednak nie powinno być w tym nic nadzwyczajnego. Normalnym czymś powinny być tego typu gesty w swoją stronę nawzajem. Poranna kawa zrobiona bez słowa, niedzielne śniadanie do łóżka, otulenie kocem czy jakikolwiek inny, zupełnie naturalny odruch w związku dwojga ludzi. Pomijając już zupełnie staż relacji, fakt czy są rodzicami czy też nie są albo ile obowiązków mają na głowie – musimy o sobie nawzajem pamiętać, o siebie nawzajem dbać! Czasem nawet bez słowa.

Wyobraźmy sobie dwie zupełnie różne sytuacje, okej…?

W pierwszej widzimy parę. Mówią sobie, jak bardzo się kochają. Jacy to oni nie są szczęśliwi przecież! Słitaśne zdjęcia na fejsbuczku, ochy i achy w gronie znajomych. W domu żyją obok siebie. Czepiają się siebie o pierdoły. O pozostawioną na blacie filiżankę po kawie. O niewytarte buty przy wejściu. Nie silą się na komplement, na troskę, na nic. Ale mówią: kocham cię! Nieważne, że szklanki wody sobie nie podadzą po tym w s p ó l n y m treningu czy bieganiu.

W drugiej sytuacji widzimy parę, która to >> kocham cię << wypowiadają raz, może dwa dziennie. Przed snem, gdy już leżą w swoim łóżku i zasypiają. Rano, przed rozejściem się, każde w swoją stronę. Czasami w innych, nie dość częstych jednak sytuacjach. Nie wrzucają codziennie kilku wspólnych zdjęć, nie snują opowieści o swoim idealnym wspólnym życiu, przy byle spotkaniu z przyjaciółmi. Nie muszą. Dlaczego nie muszą? Bo tę ich miłość po prostu i naprawdę widać gołym okiem.

Widać, gdy on odsuwa jej krzesło nim usiądzie, z czułością. Widać, gdy ona poprawia jemu niesforny kosmyk włosów. Widać, gdy – tak po prostu, odruchowo – chwytają się za ręce, gdy razem idą. Widać, gdy na siebie patrzą, do siebie mówią. Po prostu TO widać.

Powiedzieć, że kochamy – możemy na naprawdę wiele sposobów. Kubkiem gorącej herbaty przygotowanym na przywitanie, gdy Druga Połowa wraca z pracy w środku ulewy. Pozmywaniem naczyń po obiedzie. Zabraniem dziecka czy dzieci na plac zabaw by drugi rodzic uciął sobie drzemkę w spokoju. Komplementem, niewymuszonym i naturalnym – nawet, gdy ukochana siedzi w swoim starym dresie na Waszej kanapie. Powiedzieć, że kochamy – możemy zawsze i wszędzie. Stojąc w korku na autostradzie, robiąc zakupy w markecie, pracując wspólnie wieczorem.

To, w jaki sposób i jak często to robimy – zależy tak naprawdę tylko i wyłącznie od nas. Czasami jednak, w pędzie codziennych obowiązków, zapominamy o tym że obok nas, z nami – żyje i trwa druga osoba. Zapominamy, że oczywistym powinno być dbanie o siebie nawzajem, adorowanie, wyznawanie miłości na milion sposobów. Zapominamy, że powinniśmy zdobywać się na nowo i wciąż na nowo. Zapominamy, dochodzimy do momentu gdy jest za późno – bo pojawia się żal, frustracja, niewypowiedziane słowa zaczynają ciążyć zbyt mocno. 

Niech nasza miłość miewa zwykłe dni. Przede wszystkim takie niech miewa. Niech będzie wspólnie zjedzonym śniadaniem, podaną sobie nawzajem kawą, rzuconym uśmiechem czy podanym kocem wieczorem, na kanapie, po trudnym dniu. Niech nasza miłość będzie przerażająco zwyczajna, taka prosta, tak codzienna. Taka naturalna.

Te słowa z kolei napisałam kiedyś w tekście: Mój drogi, przyszły mężu, pozwól że porozmawiamy…,w którym zawarłam w zasadzie wszystko to, co powinno znaleźć się w prawdziwym, opartym na wzajemnej akceptacji i szacunku, związku. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, że jedna z nowych wówczas znajomości, zaowocuje dokładnie takim związkiem, jakiego sobie w tych słowach życzyłam. 😉

Związek wystarczająco dobry jest lepszy od idealnego i o tym naprawdę warto pamiętać. Nie warto nawet dążyć do ideałów. Do idealnego związku tym bardziej. Związek to bliskość, potrzeba bycia obok, wzajemne wsparcie i zrozumienie. Upadki, po których razem się podnosimy, wspólnymi siłami. Kompromisy, do których musimy niekiedy dojrzeć. Świadomość swoich wad, akceptowanie ich i życie ze sobą na co dzień mimo to. Związek to czasami żal, złość, kłótnie a innym razem kojące słowa otuchy, godzenie się i stałe docieranie na nowo. 

Dopóki macie nad czym pracować i robicie to wspólnie, z równym zaangażowaniem – będzie dobrze! Kłóćcie się i gódźcie. Pamiętajcie jednak by nie kończyć dnia pokłóceni! Codzienne problemy rozwiązujcie wspólnie, nierzadko niech będzie trzaskanie drzwiami a później godzenie się. Nierzadko niech będą łzy, które już po chwili będziecie sobie nawzajem ocierać. Zdarzać się też będą takie słowa, po których przyjdzie moment przeprosin. Ten moment jest nieunikniony, zawsze któreś nie wytrzyma i wyciągnie rękę na zgodę. I wiedzcie, że nieważne, jak trudny mieliście dzień – wsparcie i bliskość czekają na Was w domu. Czeka ciepło, miłość i zrozumienie. Że czeka na Was wyznanie miłości, za każdym razem w inny sposób. I po prostu tą miłość wyznawajcie. 

3 Responses

  1. Po 20 latach razem dość często widzi się właśnie te “pierdoły”? ale jak jest zrozumienie, wybaczenie i przyzwyczajenie jednocześnie to wszystko da się przeżyć. Piękny tekst ☺

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top