Samodzielna mamo, piszę do Ciebie…

Samodzielna mamo, która dźwigasz zakupy w jednej ręce a dziecko i inne tobołki w drugiej. Samodzielna mamo, która bierzesz drugi etat by wiązać koniec z końcem. Samodzielna mamo, która nie masz wychodnego i spędzasz calutki czas z dzieckiem, ewentualnie w pracy. Samodzielna mamo, która chciałabyś kupić sobie ten krem albo zamówić kolację z restauracji. Samodzielna mamo, która pełnisz tak naprawdę podwójną rolę, będąc w tym wszystkim tak cholernie sama. Samodzielna mamo – posłuchaj tej historii, która ma dać Tobie nadzieję i jeszcze więcej siły, której potrzebujesz i o czym ja doskonale wiem. Wiem bo sama przez to wszystko przechodziłam. Posłuchaj więc, co mam Ci do powiedzenia:

Wiem, że być może w tej chwili jest Ci niezmiernie trudno się odnaleźć. Bo z jednej strony czujesz się skrzywdzona, oszukana, być może po prostu porzucona a z drugiej strony nie potrafisz pojąć, dlaczego ktoś porzucił własne dziecko, Twoje dziecko. Poczucie niesprawiedliwości. Poczucie bezradności. Poczucie osamotnienia. Rozpacz. Ból. Przerażenie. To tylko niewielka część tego, co wówczas możesz odczuwać. Nagle banalne sprawy, jak chociażby zwykła codzienność – urastają do rangi niewykonalnych. Musisz z dnia na dzień zmobilizować się do ogromnego wysiłku, jakim jest ułożenie życia swojego i dziecka w taki sposób by wszystko pogodzić.

Wiem, że być może w tej chwili masz już dość dociekania, doradzania i niezrozumienia ze strony innych. Ale wierz mi – to będzie zawsze. Nieważne, czy jesteś dzielną samodzielną mamą czy szczęśliwą mężatką, ludzie zawsze znajdą sobie coś, czym będą zawracać sobie głowę. I Tobie przy okazji. Więc po prostu się tym nie przejmuj, tak zwyczajnie nie przejmuj.

Wiem, że być może masz już dość ciężkiej pracy, czasami brakuje Ci sił ale wciąż masz na uwadze to, że Twoje dziecko może liczyć tylko i wyłącznie na Ciebie. Samotne matki często muszą pracować za dwoje. To jest temat wciąż okropnie trudny. Przede wszystkim: alimenty. A raczej ich brak w większości przypadków. O dłużnikach alimentacyjnych – na szczęście! – robi się coraz głośniej, nie zmienia to jednak faktu, że zwyczajnie na swoje dzieci nie płacą.

Wiem, że być może masz już dość ciągle tego makaronu na kolację ale wiem też, że na pierwszym miejscu stawiasz potrzeby dziecka. Wiem, że przecież trzeba też chociaż niewielki grosz odłożyć. Wiem, że zdarzają się nieprzewidziane wydatki. Wiem, że dziecko rośnie i potrzebuje tego czy tamtego. Wiem, że tak naprawdę to cały czas liczysz, przeliczasz, odliczasz i rezygnujesz. Rezygnujesz z możliwie wielu wydatków dla siebie czy dla domu, byleby Twojemu dziecku nie brakowało niczego, by nie odczuwało w żaden sposób tego, że w tak strasznie trudnej sytuacji się znaleźliście.

Wiem, że być może chciałabyś wyjść z domu. Inne matki mają wychodne, chociaż do dentysty czy marketu mogą wyjść same. Ty zabierasz dziecko wszędzie. Od przychodni, przez pocztę po sklepy właśnie. Kilkuminutowy prysznic to maksimum samotności, na jaki Cię stać.

Wiem, że być może chciałabyś by wieczorem ktoś Ci zrobił herbatę albo podał koc, gdy masz migrenę. Ba! By ktoś Cię zastąpił, gdy coś Ci dolega, byś mogła odpocząć, położyć się. Matka to przede wszystkim człowiek. Ma prawo do zmęczenia, frustracji, łez. Ma prawo pragnąć godziny w ciszy i spokoju. Ma prawo chcieć by ktoś docenił jej urodę, podał kawę do łóżka. Ma prawo marzyć i te marzenia spełniać. Nigdy nie przestanę powtarzać: szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko.

Ja naprawdę wiem to wszystko. Wiem bo przeżywałam dokładnie to samo, dokładnie tego samego doświadczałam i dokładnie z tym samym się borykałam. Wiem, rozumiem i powiem coś jeszcze: jestem pewna, że to wszystko minie.

Odnajdziesz się w tej nowej, niesłychanie trudnej sytuacji. Sama dojdziesz do tego, że być może tak jest po prostu lepiej. Że lepiej dla Ciebie i dziecka, że jesteście już z dala od tego, co miałoby Was unieszczęśliwiać. Niezależnie od tego, co było powodem – uwierz mi, że lepiej byście byli sami niż z kimś, kto by Was krzywdził lub był wobec Was obojętny… Czasami trzeba po prostu zatrzasnąć zbyt długo już uchylone drzwi, z których tylko nieprzyjemnie wieje i nic ponad to. Czasami po prostu trzeba zamknąć pewien rozdział, zapomnieć i pójść dalej. Nie unieszczęśliwimy w ten sposób dziecka, wręcz przeciwnie! Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, spokojna mama to spokojne maleństwo. I w końcu zrozumiesz, że to szczęście i ten spokój są Ci potrzebne, że zwyczajnie Wam się należą…

Z czasem może się okazać, że ktoś doceni Twoją pracę i zaangażowanie, awansujesz, być może będziesz mogła trochę mniej pracować. A może po prostu znajdziesz nową, lepszą? Z czasem nauczysz się gospodarować swoimi możliwościami tak by wystarczało na jeszcze więcej. Może wydarzy się jeszcze coś innego, co przyniesie jakieś zmiany? Teraz tego nie możesz wiedzieć ale musisz wierzyć, że tak po prostu będzie. Że będziesz mogła pozwolić sobie na te piękne szpilki, które mijasz niezmiennie w sklepowej witrynie. Że będziesz mogła wybrać się do restauracji czy zamówić coś z ulubionej knajpki do domu.

Może się przydarzyć też niemożliwe: komuś zaufasz, kogoś pokochasz, stworzysz związek, będziesz kochać i będziesz kochana. I wiesz co, samodzielna mamo…? Mimo że teraz pomyślałaś o tym, jak bardzo to niesłychane – powiem Ci, że zapewne się i w tej kwestii się mylisz. Bo tego się nie planuje, to się może zwyczajnie Tobie przytrafić. W tej bajce nie ma księżniczki czekającej w wieży. W tej bajce nie będzie księcia na białym rumaku. To nie jest Śpiąca Królewna ani 50 twarzy Greya. Mimo to może przydarzyć się: i żyli długo i szczęśliwie. I żyli razem, kłócili się i godzili. Zabiegali o siebie, rozumieli się i po prostu – kochali.

Dwa lata temu pisałam tutaj: Półtora miesiąca po narodzinach mojego pierworodnego synka, zostałam samotną mamą. Stwierdził, że w przyszłości założy nową rodzinę z nową kobietą i będzie miał nowe dziecko. Niezmiennie mam nadzieję, że powiedział to tylko pod wpływem emocji i wcale tak nie myślał. Póki co Mamusia z Malutkim muszą zacząć budować swój świat na nowo- wyjścia innego raczej nie mamy. I budujemy. 

Rok temu pisałam tutajPojaw się w moim życiu a nic od Ciebie nie będę wymagać. Wręcz przeciwnie – pragnę dać Ci więcej niż posiadasz, o wiele więcej niż Ty chciałbyś dać mi. Chciałabym Cię bezinteresownie uszczęśliwiać, ochronić, nie chciałabym Cię zmieniać bo kochałabym Cię takim, jakim byś był, jaki byłbyś naprawdę. Tak zwyczajnie chciałabym Ci dać coś więcej niż banalne drobiazgi. Chciałabym z Tobą rozmawiać, uwielbiać te rozmowy. Chciałabym martwić się, starać, troszczyć. Chciałabym móc Ci obiecać, że nie zostawię Cię bez żadnego wyraźnego powodu, będę tak po prostu obecna tu w Twoim życiu, bez żadnych warunków, bez żadnych zasad. Potrzebuję tylko pewności, że nie zamieniłbyś mnie na żadną inną. Tylko tyle. I aż tyle.

A teraz, moja droga samodzielna mamo, piszę: mając Mojego Małego Mężczyznę i mając B., mam wszystko. Mam absolutnie wszystko. Kilka lat temu musiałam być silna. Musiałam być tak cholernie silna. By znosić to wszystko, co nas spotykało. By przetrwać we dwoje z Malutkim, ułożyć wszystko od nowa. Musiałam być silna i wyjścia innego w zasadzie nie miałam. Byłam silna długo, upadałam i wstawałam. Wątpiłam i wierzyłam na nowo. Podnosiłam się setki razy dziennie, z drobnych i ogromnych upadków. I Ty, moja droga – podnoś się tyle razy ile tylko dasz radę. Podnoś się zawsze! Któregoś dnia powiesz, że już nie musisz być tak nadludzko silna. Któregoś dnia powiesz, że jesteś spokojna. Niech ta historia pomoże Ci znajdować jeszcze większe pokłady siły. 

mama-sama

5 Comments

  1. Az sie popłakałam, trafilo w mój czuły punkt. Ja niestety chyba jeszcze nie umiem zamknąć tych “uchylonych drzwi “choć bardzo bym chciała. Wierze że kiedyś się uda

  2. Jakie to piękne i jednocześnie trudne. Nie do wiary, że potrafisz z takim spokojem o tym teraz mówić. Gratuluję siły. Jesteś wielka!

  3. Nie jest łatwo być samotną matką. Osobisty tekst, dodajacy otuchy.😊

  4. Pięknie ujęte, tak cudownie kojąco działają te słowa moja droga!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *