Trudny temat: czy nowy Tata zabierze mi Mamę?

Trudno jest związać się dwóm bezdzietnym osobom tak by stworzyć zdrowy i trwały związek. Każda ze stron ma swoje przyzwyczajenia, swoje nawyki i swoje wady. Zazwyczaj jednak para ma odpowiednio dużo czasu by się dotrzeć, dokładnie poznać a przede wszystkim dojrzeć do decyzji o posiadaniu dziecka i gotowości do jego wychowania. Tak jest w przeciętnych związkach, gdy dwoje ludzi poznaje się, zaczyna dzielić ze sobą życie a z czasem i tworzyć rodzinę. Zupełnie inaczej jednak jest w tych relacjach, w których jedna ze stron posiada dziecko albo dzieci. Wówczas ta druga strona wchodzi w życie tej istniejącej już (dotąd niepełnej) rodziny z dnia na dzień, podczas gdy całkiem spora część życia dziecka minęła już bezpowrotnie i ten przyszywany rodzic już tego nie doświadczy. Nie towarzyszył dziecku od samiuteńkiego początku, nie doświadczył wielu wielkich i pięknych momentów, których doświadczyła – na przykład – tylko matka.

Przeczytałam kiedyś gdzieś: badania dowodzą, że samodzielni rodzice spędzają ze swoimi dziećmi o wiele więcej czasu niż ci w pełnych rodzinach. Może i brzmi absurdalnie – trzeba przecież ogarniać wszystko za dwoje, martwić się za dwoje. Skąd więc brać na wszystko czas? I jak nagle, z dnia na dzień, wyrwać część tego czasu i obdarować nim nowego partnera? Kogoś, z kim zechcemy spróbować stworzyć coś trwalszego? Wydawałoby się to niesprawiedliwe. Odbierać dziecku czas, który spędzimy z kimś innym. Wydawałoby się to wręcz nie do przyjęcia. Dotąd stanowiliście nierozłączną ekipę, teraz ktoś próbuje się w nią z dnia na dzień wprosić. Co robić? Jak reagować? Jak ułatwić to każdej ze stron?

Sytuacja trudna jest tak naprawdę dla wszystkich. Bo taki mężczyzna, wchodząc w życie tego dziecka – nie ma za sobą okresu bycia świeżo upieczonym rodzicem, wysiłku pierwszych tygodni czy miesięcy, zarwanych nocy, niepewności i piętrzących się pytań lub wątpliwości. Wkracza w momencie, gdy dziecko jest przez te wszystkie dotychczasowe momenty i doświadczenia ściśle związane tylko z Mamą, która stanowiła dotąd fundament jego świata. Dla dziecka z kolei też nie jest łatwo. Przecież to w jakimś już stopniu ukształtowany Mały Człowiek, znający określone zasady, mający swój świat wraz z Mamą, którą w zasadzie miał dotąd na własność. A teraz nagle pojawia się ktoś, z kim musi dzielić tą Mamę i jej uwagę.

O wiele łatwiej tak naprawdę mają w tej sytuacji ci partnerzy, którzy włączają się w rodzinę, w której nie ma biologicznego ojca w ogóle. Bo tego wspomnianego ojca nigdy nie było, dziecko nie zna nikogo kogo tak by nazywało, kto pełniłby rolę drugiego rodzica. Jeszcze łatwiej mają ci, którzy pojawiają się w życiu matki, gdy jej dziecko/ dzieci są naprawdę małe, do tego właśnie ojca biologicznego nie znają i dość naturalnie zaczynają traktować nowego przybysza jak tego brakującego ojca właśnie.

Samotna matka musi zdawać sobie sprawę z bardzo wielu kwestii nim zdecyduje się na nowy związek a co za tym idzie – w pewnym momencie wprowadzenie partnera w życie dziecka. Tak naprawdę potrzebne jest do tego całkiem sporo odwagi i opanowania. Trzeba odpowiedzieć sobie na całe mnóstwo ważnych pytań. Czy to właściwa osoba? Czy znajomość jest na odpowiednim etapie? Czy nie zakończy to się szybciej niż nam się wydaje? Odpowiedzi na część nurtujących pytań najprościej szukać w zachowaniu i reakcjach mężczyzny w różnego rodzaju sytuacjach. Trudno jednak o okazje ku temu, gdy samotne mamy mają o wiele mniej czasu na spędzanie go we dwoje. I tak dalej i dalej…

Jednak w tym wszystkim warto pamiętać o tym, że żadna matka nie może poświęcać się dla dziecka w taki sposób, że nie wyobraża sobie wprowadzenia w ich życie kogokolwiek z zewnątrz. Czasami mówi się, że do każdej – nawet najtrudniejszej – sytuacji człowiek może przystosować się w ciągu około pół roku. Warto więc przynajmniej tyle odczekać od chociażby bolesnego rozstania czy porzucenia. Nie zawsze jednak liczymy to z ręką na kalendarzu. Czasami tego czasu potrzeba więcej. Czasami nie planujemy nowej znajomości, to się po prostu zdarza, toczy i owocuje czymś poważnym na tyle by zaprosić tą osobę do naszego życia…

A gdy już to się przydarzy i stworzymy wszyscy razem rodzinę – musimy mieć na uwadze, że podstawą każdej rodziny jest związek. Jeżeli dziecko jest szczęśliwe w nowej sytuacji, z łatwością ją zaakceptowało i w zasadzie nie mamy powodów do zmartwień, powinniśmy postarać się wygospodarowywać czas tylko dla siebie. W każdym, absolutnie każdym, związku partnerzy potrzebują tego by dobrze funkcjonować. Gdy mamy do czynienia z takim “dołączeniem” nowej osoby do teamu Mamy i dziecka – partnerzy wcześniej nie mieli zbyt wiele takiego czasu bo wszystko potoczyło się dość nienaturalnie. Dlatego tym bardziej trzeba dbać o czas dla siebie i siebie nawzajem również.

U dziecka zazdrość i zagubienie mogą pojawić się niemal natychmiastowo. Wcześniej Mama należała tylko do małego człowieka, teraz swoją uwagę w mniejszym lub większym stopniu dzieli na kogoś jeszcze. Więc mały człowiek może stać się małym zazdrośnikiem. Wcześniej był tylko mały człowiek i Mama, teraz jest ktoś jeszcze i pewne elementy codzienności zaczynają wyglądać odrobinę inaczej. Więc mały człowiek może się odrobinę w tym pogubić. Może ale nie musi. Co robić? Jak reagować?

Po pierwsze: dawaj dziecku do zrozumienia, że zawsze będzie najważniejsze. Po drugie: tłumacz, rozmawiaj, poświęcaj tyle uwagi ile dziecko potrzebuje. Po trzecie: traktuj dziecko poważnie. Po czwarte: nie wywieraj żadnej presji. Nie dopytuj, czy lubi/kocha nowego członka Waszej familii. Niech partner okazuje dziecku sympatię i uczucia, czekając aż maluch to z czasem zacznie odwzajemniać.

A jak było u nas? Pisałam o tym już tutaj: >>Po prostu to się toczy, po prostu na to pozwalamy. Wyszarpujemy te momenty tylko dla siebie, tylko we dwoje, balansując między swoimi obowiązkami zawodowymi, wspólnymi wieczorami i chaosem, jaki wprowadza mój mały człowiek w zwyczajną codzienność. Myślałam, że będzie trudniej, mniej naturalnie i mniej normalnie. Miałam tak wiele obaw. Zupełnie niepotrzebnie.<< A co się zmieniło od tamtej pory? Wiele, bardzo wiele! Ale to już materiał na odrębny tekst… 🙂 

mama-sama

18 Comments

  1. Trudny ale bardzo ważny temat. Bo samotna mama ma prawo ułożyć sobie życie ale często opinia społeczeństwa i wmawianie że powinna skupić się tylko na dziecku na to nie pozwalają. Jakby była gorszą matką bo chce być kochana na nowo od tych mężatek czy będących z biologicznym ojcami dzieci.
    Tobie należą się brawa za to se potrafiłas odciąć się od tak złego człowieka, zupełnie sama ułożyć życie tobie i małemu człowiekowi a teraz otworzyć się na miłość i stworzyć normalną pełną szczęśliwą rodzinę. ❤️

  2. Czy na zdjęciu (Instagram) widziałam pierścionek zaręczynowy ?:)

  3. Na Instagramie pierścionek zaręczynowy! Gratulacje! To kiedy na blogu cykl ślubny?

  4. Widziałam pierścionek i gratuluję! A temat bardzo mądrze ugryziony jak zawsze. :))

  5. Jejuśku, gratuluję Wam z całego serducha! Wyczekuję wpisów przedślubnych! Z Waszym stylem życia i podejściem do przedmiotów wiem, że będzie cudownie prosto i pięknie! Kiedykolwiek by to się nie wydarzyło! Cieszę się razem z Wami kochani! :* :* :*

  6. Bardzo ważne, że poruszasz takie trudne tematy, ale przykro mi, że masz w nich doświadczenie. Jesteś bardzo dzielną kobietą. Trzymam za Ciebie kciuki.

  7. Twojemu synkowi ten tata się po prostu należy! I życzę po raz kolejny całej waszej trójce nieskończenie dużo szczęścia.

  8. Każdy szuka szczęścia i miłości na codzień, nie można żyć przeszłością, bo wtedy trudniej znaleźć. Trzeba łapać każdy moment, każdą najmniejszą chwilę, żeby poczuć, że można być szczęśliwym. Każde dziecko zasługuje na kochającego tatę ☺i życzę Wam, żeby wszystko się ułożyło, miłości i samych szczęśliwych dni!

  9. Ale fajnie w maju obserwatorzy pytali o cykl ślubny i bum już jest. Ale ten czas leci!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *