Jesteś rodzicem, jesteś odpowiedzialny!

Stając przed wyzwaniem, jakim jest rodzicielstwo – musimy mieć zawsze na uwadze to, że jesteśmy odpowiedzialni już nie tylko za siebie. Na naszych barkach spoczywa też ogrom odpowiedzialności za małą istotkę – najpierw noszoną pod maminym sercem, później doglądaną przez świeżo upieczonych rodziców – i nie tylko – z każdej możliwej strony. Czasami jednak zbyt mocno skupiamy się na odpowiedzialności za dziecko, pomijając przy tym to, że powinniśmy być również odpowiedzialni przede wszystkim za siebie i wiele innych aspektów wspólnego życia, które rzutują również na jego dobro.

Rodzicu, bądź odpowiedzialny na drodze! Czasami błędnie pada stwierdzenie: “Nie jadę z dzieckiem więc mogę zaszarżować.” Nic bardziej mylnego! Owszem, w ten sposób nie narażamy bezpośrednio zdrowia i życia dziecka. Narażamy jednak bez wątpienia jego los. Bo jeśli spowodujemy wypadek, w którym ucierpimy lub – w najgorszym wypadku – zginiemy, przyszłość naszego dziecka stanie pod ogromnym znakiem zapytania. Bo straci rodziców, poczucie bezpieczeństwa i fundament jego dotychczasowej codzienności. Świat nie będzie dla niego już taki sam – bo bez Mamy i Taty.

Poczynając od wyboru najodpowiedniejszego fotelika dla dziecka, właściwym jego montażu, właściwym zapięciu dziecka w nim – dbamy bezpośrednio o bezpieczeństwo malucha. Idąc dalej – posiadając wykupione ubezpieczenie samochodu, sam samochód na bieżąco naprawiany w razie potrzeby a jego stan kontrolowany regularnie. Idąc jeszcze dalej – wsiadając za kierownicę tylko wtedy, gdy czujemy się na siłach by prowadzić, absolutnie nigdy po alkoholu czy czymkolwiek odurzającym, mając odpowiednie uprawnienia i umiejętności. Idąc jeszcze kroczek dalej – zawsze pięć razy zastanawiając się nim kogoś wyprzedzimy, wymusimy pierwszeństwo czy dociśniemy pedał gazu. To wszystko składa się na naszą odpowiedzialność za kółkiem. Odpowiedzialność za życie i zdrowie nasze oraz naszych dzieci.

Pozostając w temacie odpowiedzialności na drodze – pamiętajmy również o tym, że niekiedy nasza uwaga i ostrożność mogą nie wystarczyć. Trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte, odpowiednio szybko reagować i zawsze, absolutnie zawsze, myśleć krok do przodu.

Rodzicu, bądź odpowiedzialny za swoje zdrowie! Banał – być może. Ale naprawdę często (zbyt często) zapominamy o swoim własnym zdrowiu. Pamiętamy o szczepieniach, bilansach i wizytach kontrolnych dzieci. Z byle katarkiem pędzimy do przychodni. Doglądamy, pilnujemy lekarstw i tak dalej. A my sami – rodzice, posiadamy niesamowicie rozwiniętą umiejętność bagatelizowania wszelkich objawów pojawiających się u nas samych.

Głowa boli od pół roku? Środki przeciwbólowe dostępne bez recepty przecież dają radę. Przeogromne, nienaturalne wręcz zmęczenie? Tłumaczymy sobie, że w rodzicielstwie to norma. Boli to, boli tamto? To na pewno nic groźnego. Wymieniać można bez końca, naprawdę. Bo tak naprawdę potrafimy zignorować wszelkie sygnały wysyłane przez nasz organizm. Czasami do tego stopnia, że umyka nam moment na odpowiednią reakcją i gdy jakakolwiek reakcja w końcu następuje – mamy całkiem sporo do leczenia.

A tak naprawdę wystarczyłoby pamiętać o badaniach kontrolnych. Chociażby podstawowych. Czasami jako usprawiedliwienie słyszy się, że lekarze niechętnie dają skierowania na badanie, nie mając ku temu konkretnych przesłanek. Ale przecież taka morfologia, poziom żelaza czy cukru kosztuje zazwyczaj kilkanaście złotych! Dwie kawy na mieście mniej i mamy pakiet podstawowych badań! Stomatolog, ginekolog czy okulista – powinni być odwiedzani regularnie. Nie masz co zrobić z dzieckiem? Weź je ze sobą! Przez niespełna dwa lata musiałam zabierać Małego Człowieka regularnie ze sobą, wizyt kontrolnych czy u specjalistów było wówczas sporo. Dlaczego? Bo zaniedbałam to wcześniej. Teraz widzę swój błąd, niestety wtedy nie mogłam już cofnąć czasu. Nie polecam nikomu! Znajdujmy te kilka godzin raz na pół roku by zrobić tych kilka badań i mieć rękę na pulsie. Zdrowi rodzice to podstawa!

Rodzicu, bądź odpowiedzialny za swoją pracę! Mając na uwadze utrzymanie dziecka czy dzieci – w pierwszej kolejności bierzemy pod uwagę koszty jego utrzymania i co za tym idzie: kwestię zaspokojenia tych potrzeb. Mając pracę warto pamiętać by nie rezygnować z niej zbyt lekkomyślnie, gdy nie mamy oszczędności ani zapewnionego innego zajęcia.

Często też mamy do czynienia z tzw. pracą na czarno – wolimy pracować bez umowy, bez odciąganych składek po to by zarobić ciut więcej albo – dla przykładu – otrzymywać jakieś świadczenia socjalne, których nie otrzymalibyśmy w przypadku dochodu udokumentowanego.

Gdzieś w tym wszystkim zapominamy, że tak naprawdę jest to stracony czas – nie będzie nam się liczył jako staż pracy a jeśli cokolwiek złego nam się stanie w miejscu pracy – w wyniku czego będziemy do niej niezdolni, nasze dzieci nie otrzymają żadnych środków z tytułu chociażby ubezpieczenia. Sami nie będziemy wówczas mieć żadnych środków na przeżycie bez pracy, do której nie będziemy mogli wrócić z powodu uszczerbku na zdrowiu… A już tak zupełnie abstrahując od zabezpieczenia dzieci – uzyskiwanie świadczeń socjalnych tylko dlatego, że zatailiśmy dochód, może skończyć się co najmniej kiepsko. Bo jeżeli wyjdzie to na jaw – najprawdopodobniej wszystkie otrzymane środki będziemy musieli zwrócić. Warto? Nie warto.

Rodzicu, bądź odpowiedzialny z swoje słowa. Przede wszystkim te kierowane do własnych dzieci. Musimy pamiętać by zbyt łatwo nie osądzać, absolutnie nie ośmieszać czy nie moralizować nazbyt mocno. Pocieszanie, zawstydzanie czy grożenie na zmianę również mijają się z celem. Podobnie się ma kwestia krytyki czy rozkazywania. Nie próbujmy wyładowywać swoich negatywnych emocji czy zniecierpliwienia na dziecku, które być może nie zrozumie, skąd u nas taka reakcja albo poczuje się tym zbyt przytłoczone i… odpowie tym samym.

Mówiąc o odpowiedzialności za swoje słowa – pamiętajmy też o tym by dotrzymywać słowa danego dziecku. Poczynając od najprostszych, codziennych spraw, gdy obiecujemy pokopać piłkę po obiedzie – kończąc na tych zupełnie poważnych, gdy dajemy słowo wspierać w każdym wyborze u progu dorosłości.

Odpowiedzialność nasza, rodziców – to kwestia bardzo złożona, będąca elementem naszej codzienności. Nieodłącznym, zawsze obecnym i nie dającym o sobie zapomnieć, elementem. Każdy nasz ruch, każda decyzja i działanie mogą swoimi konsekwencjami dotknąć nasze dzieci i to zawsze musimy mieć na uwadze. Absolutnie zawsze. Z chwilą, gdy decydujemy się na dziecko – bierzemy w ręce ogromną odpowiedzialność i musimy udźwignąć jej ciężar.

mama-sama

3 Comments

  1. Masa rodziców oszczędza na fotelikach… Wydają kupę kasy na wypasione wózki itd bo z nimi się “pokazują” a fotelik kupują byle jaki. Nie rozumieją że to najważniejszy element wyprawki bo gwarantuje bezpieczeństwo dziecku…

    • Niestety… Widziałam kiedyś rodziców, którzy wieźli dziecko na rękach bo “taksówką fotelika nie trzeba”.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *