Mała sypialnia z wielkim potencjałem: urządzamy mieszkanie, odcinek trzeci!

Czym powinna być sypialnia? Miejscem wyciszenia, odpoczynku i namiastką intymności. Nieważne, czy duża czy mała – powinna przede wszystkim być n a s z a. Kojąca, uwielbiana i urządzona z sercem, niezależnie od nakładu. Od momentu narodzin Małego człowieka nie cieszyłam się sypialnią zbyt długo, po jakimś czasie przeniosłam się na rozkładaną sofę w salonie by stworzyć jemu własny pokój. Ten stan rzeczy nie zmienił się również z chwilą, gdy zamieszkał z nami B.

Mały Człowiek więc miał swój pokoik, my mieszkaliśmy w salonie, który stanowił pokój dzienny, pracownię, jadalnię za dnia a nocą naszą sypialnię. Z końcem kwietnia – ten stan rzeczy uległ zmianie. Bowiem niepraktyczny duży salon i nieduży pokój Małego człowieka zostały zamienione na duży pokój dziecięcy, małą sypialnię i nieduży pokój dzienny. Czy jesteśmy zadowoleni…? Jesteśmy zachwyceni, oczarowani i przeszczęśliwi!

Tak naprawdę nie chcieliśmy wiele. Po pierwsze: duże łóżko. Po drugie: kąt do pracy dla mnie. Po trzecie: możliwie najwięcej przestrzeni na niewielkim metrażu. Garść faktów na początek! Sypialnia ma dziesięć metrów kwadratowych, jedno okno, jedne drzwi, ściany pomalowane na szaro a część ściany za zagłówkiem łóżka została pomalowana dodatkowo w białe pasy. Nie, to nie tapeta jak możnaby stwierdzić na pierwszy rzut oka. Do umeblowania użyto jedno duże łóżko, jedną komodę, blat z szufladą podwieszony na ścianie, dwie półki-kwadraty, jedną półkę narożną, karnisz i… to w zasadzie wszystko.

Centralnym elementem jest oczywiście łóżko. Biała rama z wygodnym materacem. Ot, filozofia.

Zrezygnowaliśmy z wszelkich szafek nocnych by nie zagracać przestrzeni. Obok łóżka stanęła komoda (Meble Wójcik), która stanowi schowek na część naszych ubrań – tych nie wymagających wieszania. Są zawsze pod ręką a jednocześnie ukryte w schludny sposób. Na niej plakat z miłosnym motywem (Gumberry). Pozostaje wystarczająco miejsca by wieczorem odłożyć okulary czy postawić kubek herbaty. Idźmy dalej.

Znalazło się w naszej sypialni również – w końcu! – miejsce dla mnie. Tylko dla mnie. I nie – nie jest to toaletka. Nie jest to nawet wygodny fotel do relaksu z kubkiem kawy. Jest to mini-biurko, dwie półeczki i tutaj mogę w spokoju pracować. Nie na kanapie, nie przy kuchennym stole. Nigdzie indziej tylko tu. Może i nie jest to wielkie biuro ale póki co miejsca dla mnie w zupełności wystarczy bym mogła w spokoju skupić się na tym, co mam do zrobienia. Mały biały blat z szufladą, nad nim dwie półki. Tyle w temacie. Aktualnie trwają poszukiwania idealnego krzesła.

***

Chcieliśmy by możliwie najwięcej miejsca nie było zastawione, zapełnione, czymkolwiek zajęte. Samo łóżko zajmuje jego sporą część, w zasadzie większość. Komoda zgrabnie zajęła pozycję pod ścianą dzięki czemu trochę tej przestrzeni udało nam się wykrzesać, nie trzeba przeciskać się między meblami. Na razie jest dobrze i niech tak zostanie. O urządzaniu tak małego kącika pracy w sensowny sposób – już niebawem. 😉 

________________________________________________________

dodatki widoczne na zdjęciach:

pościel – Ikea

plakat – Gumberry

mama-sama

12 Comments

  1. Piękne macie to swoje miejsce! Chyba po raz kolejny muszę powiedzieć: życzę wam szczęścia razy milion!

  2. A ubrania na wieszaki? Gdzieś indziej?
    Piękny efekt! Pozdrawiam!

    • Ubrania “wieszakowe” w zabudowanej szafie poza sypialnią. 🙂 Pozdrawiam!

  3. Kolor na ścianach bardzo mi się podoba. Nie ważne, że mała sypialnie ważne że jest takie miejsce do całkowitego odpoczynku ;]

  4. Widziałam na Instagramie zmiany. Komoda tylko z lampą wygląda piękniej! A będzie relacja z metamorfozy?

  5. Super kolorki 🙂 Też chciałabym iść w szarości:) Właśnie aktualnie czekam na projekt łóżka od stolarza i działamy z remontem 🙂 Może ktoś poleci jakiś dobry sklep z materacami ?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *