Squla – nasze odkrycie na później ;)

Żyjemy w czasach, gdzie elektronika jest wszechobecna. Całkiem niedawno pisałam o tym w tekście Tablet dla dwulatka – tak czy nie? Napisałam wówczas: Czy oswajacie dziecko z pociągiem lub tramwajem, kupując jemu skład na własność? Nie! Więc możecie dziecko oswajać z postępem technologicznym, nie dając jemu na własność najnowszych gadżetów. Wystarczy, że ( w odpowiednim wieku! ) pozwolicie pokorzystać czasami w odpowiedni sposób ze swoich.

I niedługo później miałam okazję przyjrzeć się czemuś, co w odpowiednim wieku dziecka i w odpowiedni sposób wykorzystywane – może przynieść sporo korzyści. A o czym mowa…?

***

Widywałam w telewizji reklamę platformy edukacyjnej Squla niejednokrotnie. Ale przyznaję szczerze – nie przywiązywałam do tego większej wagi. Mamy w domu dwulatka, wychowywanego możliwie najdłużej z dala od mass media i niekoniecznie nas to interesowało. Czego jednak ciekawość nie zrobi z ludźmi… Zajrzałam! I nie z samej ciekawości w zasadzie a po to by porównać możliwości takiej platformy z tymi możliwościami, które mieliśmy kiedyś my ( czyli w zasadzie żadne, gdy mowa o tego typu kwestiach ). Wstukałam więc adres witryny, scrollowałam sobie stronkę, przeglądałam, oglądałam, czytałam i snułam wnioski.

Innymi słowy: nauka przez zabawę, w łatwy, przystępny i bezpieczny sposób dla kilkulatków, chociażby uczniów szkoły podstawowej. Możemy kontrolować to, co dziecko robi. Widzę w tym dwie korzyści. Po pierwsze: maluch uczy się obsługi chociażby komputera, gdy mowa o przedszkolaku na przykład. Po drugie: poprzez taką naukę i korzystanie z tegoż komputera dziecko uczy się tego, co będzie wymagane od niego w szkole i nie tylko. Idźmy dalej.

Dziecko niechętnie podchodzi do nauki angielskiego? Albo niemieckiego? Może przełamie się i spróbuje ze squla.pl…? Problemy z matematyką? A może z jakimkolwiek innym szkolnym przedmiotem? Być może warto wtedy sięgnąć po rozwiązanie, jakim jest taka platforma. Bo zamiast ślęczeć z dzieckiem nieskończone ilości czasu nad czymś, czego pojąć nie potrafi albo zwyczajnie nie chce bo nasze metody do niego nie do końca przemawiają – można spróbować czegoś zupełnie innego. Gdyby tak usiąść z dzieckiem przy komputerze i spróbować wspólnie rozwiązywać squlowe zadania,

Co ważniejsze – i co mnie w sumie pozytywnie zaskoczyło – platforma jest w 100 % zgodna z aktualną podstawą programową. Wcześniej wydawało mi się, że to ot po prostu zagadki czy zadanka dla dzieciaczków. Teraz przekonałam się, że to zwyczajne szkolne zagadnienia, po prostu zupełnie inaczej przekazane. Ciekawiej dla dzieci a co za tym idzie – czyniąc naukę atrakcyjną. Dlaczego atrakcyjną? Bo nie jest postrzegana jako niechciany być może obowiązek, przykra powinność czy jakikolwiek przymus. Dla dziecka to zabawa, przyjemność i atrakcja. I to się chwali! Zabawa będąca jednocześnie nauką zamiast bezsensowne, nic nie wnoszące gry czy internetowe pułapki.

 

Świetną sprawą jest pełen monitoring postępów dziecka. Jako rodzice mamy swoje konto, dzięki któremu widzimy, z czym pociecha radzi sobie najlepiej, z czym nieco gorzej. Naprawdę fajna opcja. Jedyne, co mi odrobinę nie pasuje to możliwość wysyłania dziecku pochwał w aplikacji. Jak dla mnie to akurat zbędna rzecz bo troszeczkę ogranicza relację rodzica i dziecka. Zamiast normalnej rozmowy – mamy komunikaty wysyłane za pomocą aplikacji. I to sprowadza ten kontakt do nieco słabej formy. Ale może się tylko czepiam…? Mając określone zasady być może trudno nam ocenić taki detal obiektywnie. Nam nie pasuje i koniec kropka. Ale być może znajdą się rodzice, którzy za pomocą tych komunikatów będą mogli dotrzeć do swoich dzieci, gdy codzienne relacje będą nieco trudniejsze.

***

Pozwoliłam sobie wybiec nieco naprzód i zerknąć, jak wygląda platforma dla takiego przedszkolaka. Jako że Mały Człowiek na ten moment uwielbia liczyć, szeregować, segregować a na równie z tym bawić się w przeróżne zabawy logiczne dla dzieci w jego wieku – bez zastanowienia właściwie kliknęłam w kategorię zadań matematycznych. I pierwsze dwa zadania w zupełności wystarczyły mi by dojść do wniosku, że to całkiem fajna sprawa – serio!

Po pierwsze: kolorowo! Po drugie: przejrzyście. Po trzecie: ciekawie. Po czwarte: prosto. Po piąte: atrakcyjnie dla dziecka. Bo jest ładnie, kolorowo i bez zbędnych zawiłości. Bo przedmiotem zadań – czy też zagadek – są pojęcia dzieciom doskonale znane, jak chociażby kredki czy banany. Dziecko to zna i naturalniej przychodzi jemu reakcja na pytanie. Okna z odpowiedziami są duże, rysunek również. Grafika dostosowana – moim zdaniem – do małego odbiorcy by nie rozpraszać go zbyt wieloma, nic nie wnoszącymi, detalami.

Pozostając w temacie testowania możliwości platformy – można to zrobić zupełnie za darmo nim zdecydujemy się na wykupienie dostępu do pełnej wersji. Można bez problemu przeklikać sobie różne poziomy czy różne rodzaje zadanek. Dzięki takiej opcji nie kupujemy kota w worku. Widzimy, co czeka nasze dziecko i decydujemy, czy odpowiada to naszym wymaganiom czy preferencjom. W niewielu usługach czy na niewielu platformach, nie tylko edukacyjnych, możemy znaleźć opcję przetestowania w tak szeroki sposób. Bo w zasadzie mamy dostęp do próbek każdego poziomu trudności ( czy też wieku dziecka ) i różnych rodzajów zadań, jak chociażby pokazane wyżej liczenie dla przedszkolaka. Możemy też przyjrzeć się temu nieco bardziej przyszłościowo. Mając w domu pierwszoklasistę, możemy ocenić, czy platforma przyda nam się również na kolejnych etapach edukacji i rozwoju malucha. I tym bardziej ocenić, jak bardzo chcemy by z tego korzystało.

A co mi tam! Zajrzałam też w kolory – widzimy kolorek, odsłuchujemy dwie wersje nazwy koloru i wybieramy właściwą. Zajrzałam też w pory roku. I tu spodobało mi się chyba najbardziej! Bo Mały Człowiek w tym momencie absolutnie u w i e l b i a wszelkie puzzle, z tygodnia na tydzień przechodzimy do zestawów z coraz większą ilością elementów a jemu układanie idzie coraz płynniej. Kiedy więc zobaczyłam, że pory roku to nic innego jak układanie puzzli – wiedziałam, że za lat kilka ( jeśli jego fascynacja się utrzyma oczywiście ) taki sposób zabawy mógłby jemu nawet bardzo przypaść do gustu.

A już tak zupełnie na koniec: kolejna ciekawostka. Motywacją dla dziecko może – ale nie musi! – być możliwość zdobywania nagród, które za odpowiednią ilość specjalnych monet, które zbiera się przy każdorazowym poprawnym rozwiązaniu zadania. Gdy już zbierze właściwą ich ilość, uprawnia je to do wykupienia sobie nagrody. Są one dość różne, wszystkie bez wyjątku jednak przeznaczone dla dzieci. Przejrzałam je na szybko i pozytywnie się zaskoczyłam. Bo zgarnąć można chociażby prenumeratę wartościowych czasopism dla dzieci czy voucher do kina.

***

Podsumowując już ostatecznie: Squla to ciekawa propozycja dla tych rodziców, którzy nie mają pomysłu na zainteresowanie dziecka nauką konkretnych przedmiotów. Wydaje się być też dobrym sposobem poprawienia wyników w nauce, gdy maluch z czymś sobie nie radzi, uczony w tradycyjny sposób.

A przede wszystkim to – tak jak już wielokrotnie wyżej to powtarzałam – nauka przez zabawę, dzięki czemu dziecko nieświadomie nawet będzie osiągać coraz lepsze wyniki w czymś, czego w tradycyjny sposób nie chciałoby przyswoić. Nic dodać nic ująć. Mnie to póki co w zupełności przekonuje. 😉

mama-sama

5 Comments

  1. To nie jest moj pierwszy czytany na ten temat artykuł ale pierwszy nie będący tylko marketingowym belkotem. Fajnie się Cię czyta na każdy temat!

  2. Z braku czasu zaglądam tu rzadziej i czytam hurtowo. I być może dzięki temu widzę, jak bardzo rozwijasz się w tym co tutaj tworzysz. Więcej prosimy!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *