Catering dietetyczny po raz drugi – Cud i miód!

Jak wiadomo – od stycznia walczymy ze złymi nawykami żywieniowymi. Do odstrzału poszły już fast-foody, wyeliminowaliśmy też sklepowe słodycze, woda z kolei leje się strumieniami zamiast innych napojów. Jest dobrze? Jest poprawnie. Można jeszcze naprawdę wiele zmienić. I cały czas nad tymi dalszymi, choćby najdrobniejszymi zmianami – pracujemy, szukamy, inspirujemy się i eksperymentujemy. Po raz kolejny spróbowaliśmy więc przygody z cateringiem dietetycznym. A w zasadzie ja spróbowałam. Z bardzo prostej przyczyny. Nie umiem jeść regularnie.

Mogę unikać tego, co niezdrowe i zastępować lepszymi odpowiednikami. Mogę odmówić sobie tego czy tamtego, wprowadzić coś nowego. Ale wciąż nie potrafię wypracować w sobie regularności. Zjem śniadanie i czasami jem dopiero późną kolację z B., gdy wróci z pracy. Posiłki są dwa, czasem trzy. Zdarzają się dni, że z kolei jest ich zbyt wiele. A to zjem jakiś owoc, a to jakąś kanapkę, jakiś obiad z Małym Człowiekiem, później coś tam jeszcze. I tak dalej i dalej. Chaos i masakra, naprawdę. Samo wyeliminowanie tego, co niedobre nie wystarczy – muszę w końcu się ogarnąć z ilością posiłków. B. siedząc w korpo, jada regularniej niż ja pracująca z domu. Absurd totalny, prawda?

W takiej sytuacji zakumplowałam się z pudełkami na nowo, dostarczanymi nam od Cud i miód. Prawda, że genialna nazwa? Mało tego! Jak się zaraz pierwszego dnia okazało – całkiem trafna bo ich posiłki to naprawdę cud, miód i malina, jak to niektórzy mawiają.

Wybrałam dietę Standard 1600 kcal. I pierwszego dnia w zasadzie się zakochałam. Przez cały dzień zarzucałam B. zdjęciami kolejnych posiłków by pochwalić się, że jem regularnie co kilka godzin. A dlaczego się zakochałam…? Bo omlet jaglany z owocami na śniadanie. Bo genialny koktajl witaminowy na drugie śniadanie. Bo przepyszny kurczak z ryżem i pomidorami na obiad. Bo zupa z białych warzyw na podwieczorek. Bo pasta warzywna z tuńczykiem na kolację.

Sporo musiałabym się napracować by tyle dobrych posiłków sobie przygotować. A jak wiadomo – gotowanie moim Mężczyznom przychodzi mi naturalnie i chętnie wymyślam coś nowego, podczas gdy zrobienie sobie zwykłej kanapki jakoś często mi się nie udaje. Nie wiedzieć czemu ale tak zazwyczaj jest.

Kolejne dni zaskakiwały mnie coraz pozytywniej. Posiłki były tak proste, pyszne i sycące. Różnorodność nie pozwalała mi nawet przez chwilę zwątpić w to, że nie chciałoby mi się tak kombinować ze śniadaniami sobie. Pozostając w temacie – ryżowe naleśniki ze szpinakiem i kozim serem były chyba najlepszym ze wszystkich śniadań! W rankingu najlepszych śniadaniowych odkryć tej diety tuż za nimi plasuje się z całą pewnością owsianka z karobem. I przyznaję – najpierw musiałam sobie ten cały karob wygooglować. Ale smak był genialny!

Trzeciego dnia zauważyłam, że po pierwszym śniadaniu a tuż przed planowanym drugim – zaczynam odczuwać głód. Z każdym kolejnym dniem było coraz lepiej i powolutku zanikał mały głodek pojawiający się w nocy. Pięć regularnych posiłków, zbilansowanych i pysznych – tego było mi trzeba by przekonać się, że przede mną teraz kolejna ważna zmiana, jaką jest wdrożenie tego nawyku na stałe. Nie pozostaje mi nic innego jak przez jakiś czas nie rozstawać się z pudełkami… 🙂

Chcemy Wam uświadomić jak ważną rolę w naszym życiu pełni jedzenie, a jak często szkodzimy sobie poprzez nieregularne posiłki, zbyt tłuste potrawy, małą ilość witamin i substancji odżywczych oraz spożywanie wysoko przetworzonej żywności. Wszelkie niedobory i „grzechy kulinarne” są bardzo często przyczyną wielu nieprawidłowości w organizmie oraz chorób. To jak jemy dzisiaj będzie miało odzwierciedlenie w przyszłości, a wszelkie „wpadki” żywieniowe z czasem „wyjdą” w postaci na przykład cukrzycy, zawału, nadwagi lub otyłości.

Powyższe słowa można przeczytać właśnie na www.cudimiod.pl – chciałoby się, żeby podobna świadomość stawała się coraz bardziej powszechną. A że nie da się zmienić całego świata, warto zacząć od siebie. My póki co jesteśmy zadowoleni z tego, co udało nam się zmienić i mamy sporo pomysłów na to, co jeszcze możemy wyeliminować, wprowadzić, dodać czy wypróbować.

Catering dietetyczny już dla nas obojga będzie prawdopodobnie kolejnym krokiem, zwłaszcza że B. patrząc na moje zdrowe pyszności, zdecydowanie bardziej interesował się nimi niż przygotowanymi jemu lunchboxami do pracy czy kolacjami czekającymi po powrocie. I bardzo dobrze! I o to chodzi! By swoimi postanowieniami inspirować innych do podobnych wyzwań. A skoro o inspirowaniu mowa, mamy świetną wiadomość dla wszystkich Poznaniaków:

rabat 10 % na dietę (przynajmniej 7-dniową)

wystarczy podać hasło: mamasama w miejscu na kod promocyjny 🙂

mama-sama

3 Comments

  1. Nie pierwszy raz piszesz o pudełkach i przyznaję szczerze że od ostatnich Twoich tekstów o tym regularnie zamawiam różne cateringi w swoim mieście i szukam takiego, który zostanie ze mną na dłużej. Bo wyjście jest naprawdę dobre.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *