Nasza przygoda z Juicy Jar

Przy okazji lutowego wyzwania #12wyzwańMSpl kontynuowaliśmy nasze zmagania z porzucaniem wstrętnych nawyków żywieniowych i pomagały nam w tym różne pyszności, m.in. od Juicy Jar. Odkryliśmy nowe, ciekawe smaki – na dodatek takie, które ze spokojem mogą zastąpić inne, gorsze odpowiedniki ( gorsze pod kątem składu, nierzadko wypchanego wszystkim tym, czego zdrowym nazwać niestety nie można ). A co to za pyszności…?

Macu Pikczu

Na ich stronie o tym specyfiku możemy przeczytać m.in. takie słowa: Jeśli mnie wybrałeś, najprawdopodobniej żyjesz w ciągłym biegu. Trafione w dziesiątkę! Ostatnie miesiące to w naszym przypadku życie na najwyższych obrotach. Praca, wyjazdy, nauka, zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany, które kosztują nas ogrom czasu, wysiłku i zaangażowania. Dodatkowo obietnica zmniejszenia wypadania włosów, czyli mojej absolutnej zmory codzienności – tylko mnie przekonała by spróbować niemal od razu. Słodkawy smak urzekł mnie już za pierwszym razem, każdego kolejnego dnia sięgałam po słoiczek z przyjemnością. Czy zauważyłam różnicę…?

Trzeciego dnia nie potrzebowałam porannej kawy, czwartego dnia poczułam przypływ odrobiny energii, dzięki której od samego rana byłam nieco bardziej efektywna niż zwykle w pracy. Dnia piątego było jeszcze ociupinkę lepiej, szóstego i siódmego – wstawanie (prawie) bez problemu. Czy warto było spróbować…? Warto. Z kilku prostych powodów. To świetne rozwiązanie na przemęczenie, okresowe problemy z koncentracją czy spadek formy psychicznej. Zamiast faszerować się przeróżnymi suplementami diety czy innymi specyfikami, możemy sięgać po zdrowe, w pełni naturalne a przede wszystkim przyjemnie słodkie eliksiry i widzimy efekty po kilku dniach, zamiast czekać długie miesiące na działanie jakichś tabsów. Osobiście jeszcze nie raz po nie sięgnę i polecam to samo każdemu, kto jest przemęczony, rozdrażniony, osłabiony czy potrzebuje zastrzyku energii, która gdzieś wyparowała.

20170212_163254

20170201_101412

Mus Lee

Muesli w nieco innej odsłonie. Nieco zniechęciła mnie obecność gorzkiej czekolady, za którą tak średnio przepadam. Nic bardziej mylnego! Ta właśnie czekolada, prażone orzechy i skórka pomarańczowa, dodane do jogurtu naturalnego i owoców są świetnym pomysłem na śniadanie, moim ulubionym zresztą ostatnio. Dlaczego? Żadnego cukru, żadnego tłuszczu, żadnych konserwantów i jakiejkolwiek chemii. Dla mnie to wystarczające argumenty by po nie sięgać o poranku. I wieczorami też czasami… 😉

Ulubiony sposób podania? Na jogurcie naturalnym – wersja na szybko. Jak mam więcej czasu i większy głód – do tego różne owoce, najchętniej kiwi lub banany. Pyszności!

20170212_163954

20170305_113100

20170305_113323

Zdrowaśka

Ziołowa herbata. Skład? Korzeń mniszka, ziele uczepu, liść brzozy, liść pokrzywy, liść borówki czernicy, ziele nawłoci, owoc bzu czarnego, owoc jarzębiny, owoc róży, kwiat hibiskusa. Delikatny, jednocześnie wyrazisty smak – jak dla mnie idealny, spodziewałam się czegoś o wiele bardziej intensywnego i tego się obawiałam. Na szczęście zupełnie niepotrzebnie, posmakowała mi bez najmniejszych oporów. Do śniadania i przed snem – idealna!

Słoik jest dość spory, mi przez dwa tygodnie zeszło coś koło 2/3 całości więc myślę, że na niespełna miesiąc wystarczy na pewno, zakładając picie dwa razy dziennie.

20170212_164011

20170305_113358

20170305_113523

Niezła Zupcia!

O niej pisałam już od razu:  >> to absolutnie przepyszna i sycąca zupa, która dosłownie urzekła mnie samym zapachem, o smaku już nie wspominając. A z czego to zupa…? Zajrzyjmy do składu: Dynia Gospodynia, Bataty od Taty, lana woda, mleko od kokosa, garbaty imbir, przyprawy dla zabawy. Kreatywne i intrygujące podejście nie tylko do samych nazw ale również do składów produktów, pogratulować tylko Juicy Jar niebanalnego pomysłu! A jak zerknęłam w wartość 500 ml tej zupy – nic tylko się cieszyć. 236 kcal! << Nie trzeba nic więcej dodawać. 🙂

***

20170212_134507

Wypróbowaliśmy również masło orzechowe Harry Butter, jednak wykorzystaliśmy je w tak ciekawy i przepyszny sposób, że napiszę o tym zupełnie osobno i wszystko Wam pokażę! Pisałam już o tarcie z masłem orzechowym -> Małe co nieco: tarta na dwa sposoby. Niebawem napisze też o innym smakołyku, który z jego użyciem można zrobić i z powodzeniem zastępuje sklepowe słodycze. 😉 Póki co my nadal walczymy w ramach #12wyzwańMSpl i omijamy z daleka wszelkie fast-foody i batoniki, może niedługo zrezygnujemy z czegoś jeszcze? To się okaże, póki co kontynuujemy te nasze małe postanowienia niezmiennie i sumiennie. I z całego serca polecamy każdemu taką próbę silnej woli, o lekkości wynikającej z porzucenia tego, co “śmieciowe” już nie wspomnę. Świetna sprawa, naprawdę! Czasami warto zrobić coś dla siebie, nawet jeśli wiąże się to z wyrzeczeniami. Jak najbardziej pozytywne efekty to wystarczająca nagroda. Powodzenia!

mama-sama

3 Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *