Dobrze wychowane dzieci mają łatwiej?

Czym jest dobre wychowanie…? Savoir vivre to – niestety – dla wielu nadal obcy termin. Oczywiście mają pojęcie, co oznacza ale nie widzą potrzeby by te zasady jakkolwiek brać pod uwagę czy wdrażać w życie. Dobre wychowanie odchodzi do lamusa? Czyżby? Nawet nie chodzi o to, że to coś przestarzałego czy nieaktualnego. Nie nie! Po prostu bardzo wielu ludzi, zwłaszcza młodych, wychodzi z – błędnego – założenia, że arogancją czy zwyczajnym cwaniactwem można osiągnąć więcej niż uprzejmością albo dobrymi manierami. Bo mamy takie czasy, że od najmłodszych lat uczymy dzieci rywalizacji, rozpychania łokciami i braku jakichkolwiek skrupułów. Ale czy to właściwe…? Dlaczego – mimo wszystko – powinniśmy wpajać naszym maluchom zasady właściwego zachowania w każdej sytuacji i odpowiedniego stosunku do innych ludzi? I czego dokładnie powinniśmy ich uczyć?

***

Gdy widzę czasami w sklepie dzieci, które ż ą d a j ą histerycznie konkretnej rzeczy bo w innym przypadku nie wyjdą, zastanawiam się: co poszło nie tak…? W miażdżącej większości przypadków niestety nie tak poszło wychowanie. Bo maluch od początku był uczony, że dostaje wszystko, czego zapragnie, niezależnie czy chodzi o najmodniejszą zabawkę, piątego batona tego dnia czy przełączenie na kanał telewizyjny, którego żąda ono a nie – na przykład – rodzice. Czasami szokuje mnie wręcz to, co słyszę dookoła. Gdzieś tam matka upomina swojego syna, dlaczego nie odpyskował komuś, kto zwrócił jemu uwagę na niewłaściwe zachowanie. Gdzieś tam rodzice idą z awanturą do nauczyciela – bo ośmielił się powiedzieć, że ich dziecko musi nad czymś przysiąść a gdy dziecko go zwyzywało, nie pogłaskał i nie pochwalił tak, jak robią to oni, ucząc go by “sobie radził”. Zakrawa na paranoję ale to naprawdę delikatne przykłady. Bardzo delikatne.

Ostatnio gdzieś czytałam o matce, która chodząc ze swoim trzyletnim synem na zakupy – pozwalała jemu a wręcz tego przyuczała (!) by zabierał sobie do kieszonki dowolny batonik i nie wykładał go z innymi rzeczami na taśmę. Gdy została na tym przyłapana, tłumaczyła że “to tylko dziecko” i “co komu zaszkodzi, że jej synek sobie radzi?”. Radzi…?!  I nie, to nie była bieda. To było cwaniactwo. Po co kupić jak można mieć za darmo? I tego uczono to dziecko. Nie do pojęcia jest, gdy rodzice próbują swój brak zasad i właściwego wychowania własnych dzieci, tłumaczyć tym, że “dzięki nim” ich ukochane dziecko “sobie poradzi”. Nie, ono sobie nie poradzi. Teraz wychowywane jest w taki a nie inny sposób i przekonywane o tym, że dzięki takim absurdalnym zasadom i zachowaniom – jest lepsze od innych. Później życie i świat pokażą jemu, jak bardzo się myliło przez cały czas i wskażą właściwe jemu miejsce. I to będzie dość brutalne przebudzenie ze snu, jakim było wychowanie bez żadnych, podstawowych nawet, zasad kultury, współżycia społecznego czy szacunku dla innych.

Dobrze wychowane dziecko, znające chociaż podstawowe zasady savoir vivre będzie mieć w życiu łatwiej z wielu powodów. Nie będzie musiało poznawać tych zasad dopiero wtedy, gdy ich brak sprowadzi na nie jakieś przykrości lub upokorzenia. Nie będzie musiało odstawać od grupy, w której oczywiste będzie ich stosowanie. Nie będzie musiało odczuwać skutków bycia nieuprzejmym czy braku umiejętności okazywania szacunku dla innych. Nie będzie musiało spotkać się z wieloma konsekwencjami tego, że nie zostało nauczone, jak należy się w pewnych sytuacjach zachować. Jakie zasady więc powinniśmy wprowadzić w wychowywaniu naszych dzieci? Oto kilka najważniejszych:

Proszę, dziękuję, przepraszam – trzy słowa, których stosowania powinniśmy uczyć dzieci od najmłodszych już lat. Powinniśmy doprowadzić do sytuacji, gdy używanie ich staje się naturalnym odruchem. Dziecko coś otrzymuje – umie podziękować. Dziecko czegoś chce – umie poprosić. Dziecko zrobi coś niewłaściwego – umie przeprosić.

Negatywne czy przykre komentarze i uwagi zachowujemy dla siebie. Warto uczyć dziecko, że negatywne czy niemiłe uwagi na temat innych ludzi warto zachować dla siebie zamiast wypowiadać dosadnie – możemy przecież kogoś urazić albo zrobić przykrość. Głośne wykrzykiwanie takich uwag może nie tylko wyrządzić komuś krzywdę ale też sprowadzić na nas krępującą sytuację.

Nie przerywamy innym, nie przeszkadzamy, nie zwracamy na siebie uwagi na siłę. Powinno się tutaj zastosować bardzo prostą zasadę: dziecko czeka aż dorosły skończy mówić i wtedy zabiera głos a my jemu wówczas poświęcamy uwagę i wysłuchujemy. Nie powinniśmy pozwalać na to by dziecko notorycznie nam przerywało, wchodziło w słowo czy nie szanowało naszego zdania. Dlatego od samego początku uczymy dziecko tej istotnej zasady – nie przerywamy i nie wchodzimy w zdanie innym. Po prostu.

“Dzień dobry” i “do widzenia” powinny być zupełnie naturalnym odruchem. Uczmy dzieci witać się, gdy do kogoś wchodzimy i żegnać przy wyjściu. I niezależnie, czy mowa o bliskich i znajomych, czy np. o fryzjerze albo lekarzu. Powitanie i pożegnanie to nawyk, który wpajamy i pielęgnujemy w zasadzie już od momentu, gdy dziecko zaczyna składać krótkie zdania. Im szybciej tym lepiej.

Szacunek wobec innych. Kwestia bardzo istotna. Wpajajmy dziecku zasadę: traktuj innych tak, jak sam chcesz być traktowany. szacunek, empatia i zrozumienie powinny być podstawową tej zasady. Nie dawajmy dzieciom złego przykładu, szydząc z innych, poniżając czy będąc okrutnymi albo zwyczajnie podłymi. Musimy pokazać i wyjaśnić, gdzie przebiega cienka granica między żartem a wyszydzeniem. Małym dzieciom będzie trudno pojąć tą różnicę ale nie odpuszczajmy – im wcześniej je na to uczulimy, tym lepiej dla nich.

Nie używamy wulgarnych słów. Najprościej byłoby nie używać takowych przy dziecku a gdy już będziemy świadkiem, gdy robi to ktoś inny – tłumaczyć, że to zwroty brzydkie i niewłaściwe a co najważniejsze, że ich absolutnie nie powtarzamy. Gdy dziecku już się to przydarzy, powinniśmy upominać. I tak za każdym razem.

***

Będąc rodzicami, musimy mieć na uwadze, że  n i g d y nie uda nam się ukształtować i wychować naszego dziecka dokładnie takim, jakim stanie się w przyszłości bo nie wszystko zależy od nas. Mimo to warto pamiętać, że im więcej dobrych wzorców i zasad dziecko wyniesie z domu – tym lepiej dla niego. Dlatego też powinniśmy zadbać chociażby o to by potrafiło zachować się w każdej sytuacji. Bo dobrze wychowane dziecko może mieć w życiu o wiele łatwiej niż jego rówieśnik, który takiego wychowania nie odebrał. 

5 Responses

  1. “I nie, to nie była bieda. To było cwaniactwo. Po co kupić jak można mieć za darmo? I tego uczono to dziecko. Nie do pojęcia jest, gdy rodzice próbują swój brak zasad i właściwego wychowania własnych dzieci, tłumaczyć tym, że “dzięki nim” ich ukochane dziecko “sobie poradzi”.” straszne to ale sama takich znam :((

Leave a Reply to @aggii Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top