Czego nie zostawiam dla drugiego dziecka…?

Pamiętam pierwszy rok życia Małego Mężczyzny. Co kilka tygodni selekcja jego garderoby, odkładanie za małych. Następnie pranie, prasowanie (?!) i pakowanie w małe paczuszki, które następnie skrupulatnie odkładane były do szafy. Gdy takich paczuszek zebrało się kilka – były wywożone do Dziadków i upychane w przygotowane przeze mnie na to miejsce. Obok paczuszek z ubrankami trafiły za małe kocyki, pościele, baldachim do łóżeczka, bujaczek, chodzik i pierdyliard innych rzeczy. Miejsca zaczęło to zajmować coraz więcej, zbieranina zaczęła osiągać ogromne rozmiary a do mnie zaczął przemawiać zdrowy rozsądek – po co zbierasz wszystko w tak bezkrytyczny sposób…?!

O ile część rzeczy po naszym maluchu warto zostawić, zwłaszcza jeśli planujemy nie poprzestać na jednym – o tyle sporo z nich zwyczajnie nie ma sensu chomikować. Naprawdę! Bo pewne drobiazgi warto zostawić na pamiątkę czy wspomnianym już, kolejnym potomkom. Jednak, nie oszukujmy się ale gdy przyjdzie nam do tego, znajdzie się mnóstwo o wiele lepszych i ciekawszych rzeczy, które trafią do wyprawki a o tamtych odłożonych szybko zapomnimy. Czego więc n a p r a w d ę nie warto zostawiać dla drugiego dziecka…?

Pieluchy tetrowe czy flanelowe

Nie wiem, czy miałam takiego pecha, czy to zupełnie normalne ale cały zapas naszych pieluch tego typu zaczął bardzo szybko wyglądać przynajmniej nieatrakcyjnie… Zadowolona z pełnej szuflady rossmanowskich cudeniek w krówki, owieczki i pszczółki, szybciutko przekonałam się, że urocze obrazki nie idą w parze z jakością. Obecnie smutne pozostałości pierwotnych zapasów służą jako zwyczajne ścierki, duża część już dawno wylądowała w koszu. Tego typu rzeczy nie warto zostawiać, są używane w początkowym etapie życia dziecka niemal non stop i nie posłużą już kolejnemu tak porządnie, jakbyśmy chcieli. Wywalamy bez wyrzutów sumienia!

Butelki i smoczki

To akurat powinno być oczywiste. Wszelkie butelki, kubeczki-niekapki, smoczki i podobne im akcesoria powinny przede wszystkim regularnie lądować w koszu, będąc wymieniane na nowe i dostosowane do wieku dziecka. Ponadto nie powinny trafiać w rączki i do buzi kolejnych dzieci, ze względów higienicznych chociażby.

Gryzaki

Sytuacja ma się bardzo podobnie do punktu poprzedniego. Nic co “okołobuziowe” nie powinno być przekazywane kolejnym dzieciom, absolutnie i pod żadnym pozorem. Pierwszy gryzak pozostawiony na pamiątkę jeszcze można zrozumieć, chowanie niezliczonych ich ilości w bliżej nieokreślonym celu – już nie.

Drobiazgi do kąpieli

Wszelkie kaczuszki, żabki i tak dalej i dalej – wyrzucam regularnie, wymieniając na nowe. Dlaczego? Przez dziurki w tych zabawkach przedostaje się przecież woda, nie udaje nam się jej wycisnąć z nich co do ostatniej kropli a wewnątrz tworzy się… ohydna pleśń! Nie zostawiamy więc takich gadżetów ani “na później”, ani “na pamiątkę” ani dla kolejnego dziecka. Nie traktujemy ich jak przydasiów – bo absolutnie się nie przydadzą!

Buciki

Każde dziecko jest inne, każda stópka jest też inna. Dużo się mówi o właściwym doborze obuwia dla małych dzieci, jak również o tym, że buciki dopasowują się do stópki dziecka. Zakładanie “wyrobionych” przez jedno, drugiemu maluchowi – nie jest wskazane. Nawet najbardziej zadbane wizualnie buty – jeśli były noszone – nie są dla kolejnego dziecka odpowiednie i warto o tym pamiętać. Zawsze!

Ubranka w kiepskim stanie

Z dziurkami, plamami, porozciągane czy jakkolwiek podniszczone albo po prostu zniszczone. Nie ma sensu ich zostawiać – gdy pojawi się drugie dziecko, wrócimy do naszych “zapasów” i zapewne mimo wszystko te ubranka trafią prędzej do worka na śmieci niż do komody maluszka. Dlatego warto – jeśli już to robimy – odkładać ubranka z głową, zostawiając tylko te zadbane i naprawdę nadające się dla kolejnego potomka.

Rajstopki, skarpetki

Zwłaszcza gdy maluch już raczkuje lub zaczyna chodzić i chodzi – niszczą się najbardziej. Poprzecierane, zmechacone, etc. Nie warto ich zostawiać, pomijając oczywiście p i e r w s z e skarpetki czy p i e r w s z e niedrapki. Bo która mama nie zachowałaby sobie chociaż jednej pary maleńkich skarpeteczek z czasów noworodkowych? ❤

Wybrakowane zabawki

Zestawy klocków bez części elementów. Samochodziki bez kółek. Misie bez uszu. I tak dalej. Zabawki, które czasy świetności mają już za sobą, jednym słowem. Nie dość że nie są ani ładne ani estetyczne, to jeszcze mogą stanowić zagrożenie dla malucha, zależnie od tego, w jaki sposób zostały uszkodzone. Nie ma sensu trzymać wraków zabawek dla kolejnych dzieci – ani to bezpieczne ani jakoś szczególnie praktyczne. Wartość sentymentalna też jest tu dość słabym wytłumaczeniem.

***

Tych rzeczy nie warto zostawiać na pewno. To, czy będziemy gromadzić pozostałe elementy wyprawki typu: wózek, łóżeczko, bujaczki czy ubranka – zależy od nas i naszych planów. Jeśli planujemy kolejne dziecko za rok czy dwa, warto zostawić zwłaszcza to, co kosztowało krocie ( chociażby wózek czy fotelik samochodowy ). Wtedy za ten krótki okres czasu nie będzie trzeba tego wydatku ponawiać. Dziecko zdąży wyrosnąć z łóżeczka akurat, gdy pojawi się kolejny maluch – problem z głowy. Jednak jeżeli nie planujemy więcej potomstwa albo dajemy sobie dużo więcej czasu na tą decyzję – nie warto tego wszystkiego gromadzić.

Mieszkając w bloku, mamy i tak to szczęście, że posiadamy dostęp do małej, suchej i ogrzewanej piwnicy. Trzymamy tam w tej chwili chociażby wózek 3w1, od dawna nieużywany i wózek – parasolkę, który być może jeszcze się wiosną przyda. Zaraz obok stoi rowerek, z którego już wyrósł. Do niedawna towarzyszyło im nosidełko, łóżeczko, materacyk i kilka innych rzeczy. W szafie w przedpokoju upchnięty śpiwór do tegoż wózka z piwnicy. U Dziadków skryte leżaczek i chodzik oraz torby pełne posegregowanych ubranek. Robiłam to bezwiednie przed połowę dotychczasowego życia małego człowieka i odkładałam, odkładałam, odkładałam.

Kilka miesięcy temu wzięłam się w garść. W ciągu najbliższych 2-3 lat nie planujemy kompletować wyprawki dla żadnego bąbelka. Z piwnicy więc zniknęło łóżeczko i część gratów, z szaf również. Zostało tylko to, co potrzebne, lubiane i używane a na letni urlop planuję nawet ostrą selekcję zawartości tych całych zapasów, gromadzonych u Dziadków. Wolę zrobić to teraz niż za lat kilka, gdy ktokolwiek mniej chętnie je przyjmie bo na rynku będzie masa innych, lepszych rzeczy, z których sami będziemy woleli skorzystać niż z tego, co wcześniej sobie odkładałam. Takie są realia. Dlatego też sukcesywnie pozbywamy się kolejnych zbędnych już przedmiotów, zasilając tym samym skarbonkę małego człowieka, której zawartość będzie przeznaczona na coś – mówiąc kolokwialnie – wypasionego na wiosnę a o czym napiszemy Wam niebawem. 😉

Czy warto odkładać? Czy może lepiej się na bieżąco pozbywać? Odpowiedzi na to pytanie powinien sobie udzielić każdy rodzic indywidualnie, jednak warto pamiętać: jeśli w najbliższych latach nie planujemy drugiego dziecka – nie warto!

mama-sama

2 Comments

  1. Z racji, że wszystko musiałam upchnąć u siebie w mieszkaniu i niewielkiej piwnicy od razu robiłam selekcję w rzeczach. Te ubranka, które były zniszczone wyrzucałam, a te które były w dobrym stanie ale z jakiego powodu się nie sprawdziły przekazywałam dalej. Musze po mału zacząć wygrzebywać te rzeczy z powrotem, pewnie nastąpi kolejna selekcja 😉

  2. Często ludzie zostawiają ubranka, by potem wydać je, kiedy u znajomych trafi się dziecko. Od znajomych dziadka małego M. dostaliśmy kilka paczek takich ubrań. Miło, że ktoś o nas pomyślał. Gorzej, że w tych paczkach znalazły się ubranka właśnie wybrakowane – np. bez guzika. Trafiły się też poplamione, których za cholerę doprać nie mogłam, więc… wyrzuciłam. Poczułam się jednak dziwnie otrzymując takie ciuszki. Wolałabym już nic nie otrzymywać niż 3/4 wyrzucać…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *