Tak niedawno żeśmy się spotkali a już pożegnania nadszedł czas… Żegnaj, 2016!

Zeszłoroczny Sylwester był zupełnie inny niż ten jutrzejszy. I nie dlatego, że miasto było przysypane śniegiem, czego tym razem raczej nie doświadczymy. I nie dlatego, że wówczas z góry założyłam, że spędzimy go we dwoje w domu. I nie dlatego, że moim towarzyszem o północy były koc, latte i pączki. Dlaczego więc?

Dlatego, że wówczas kończyliśmy jeden z możliwie gorszych dla nas okresów, czego nie mogę powiedzieć dzisiaj o mijającym teraz roku. Dlatego, że wówczas byliśmy tylko we dwoje i nawet nie brałam pod uwagę innego stanu rzeczy. Dlatego, że wówczas chciałam czegoś zupełnie innego niż dziś.

***

2016 przyniósł pierwsze wyraźne słowa Malutkiego, łatwość w porozumiewaniu się z Nim, pierwsze kroki w żłobku i pierwsze babki z nadmorskiego piasku. To również pierwsze dłuższe rozstania, pierwsze rysunki i pierwsze piosenki. Mój Mały Mężczyzna przeniósł się do własnego pokoiku, nauczył zasypiać samodzielnie i wiele innych, zupełnie zwyczajnych – ale dla mnie wielkich – rzeczy.

2016 przyniósł nowe miejsce bloga w sieci. Nasze własne, wciąż udoskonalane, wciąż rozwijane. Blog zapewnił mi pracę. Na dodatek taką, którą uwielbiam. Blog dał mi możliwość poznania świetnych ludzi, szansę rozwoju. Blog dał i wciąż daje mi bardzo wiele, cieszę się że go mam, że Was mam i niech to nie mija!

2016 przyniósł, podobnie, jak jego poprzednik – przetasowanie w znajomościach. Straciłam – na szczęście – tych, którzy okazali się być nic niewarci. Trudne, czasami naprawdę szalenie ciężkie sytuacje, pokazują nam często, kto będzie na dobre i na złe a kto przy tym złym zniknie w tłumie, czekając na powrót pomyślności u nas. Nie żałuję. Absolutnie nie żałuję. Było smutno ale do przejścia. Mamy przy sobie ludzi, na których mogę liczyć z wzajemnością i którzy – niekiedy mimo odległości – są zawsze. Zyskałam również tych, którzy są warci absolutnie wiele. I… odzyskałam tych, za którymi zwyczajnie tęskniłam, którzy są dla mnie kimś ważnym i zawsze będą.

2016 przyniósł mi zamknięcie a w zasadzie zatrzaśnięcie uchylonych drzwi, przez które wciąż nieprzyjemnie wiało. Teraz jest błogo ciepło, spokojnie a ja jestem gotowa na zaryglowanie ich na zawsze. To właśnie Nowy Rok ma mi przynieść to, na co w końcu znalazłam w sobie siłę. Będzie ciężko. Będzie jednak warto. Tego jestem pewna.

2016 przyniósł mi na nowo wiarę. W siebie! W to, że mogę, potrafię, dam radę i to nie tylko w sprawach przyziemnych. W to, że mogę spełnić swoje marzenia, osiągać cele, które kiedyś były dla mnie ważne a macierzyństwo wcale ich nie przekreśla! Odzyskałam dawne pragnienia i siłę by do nich dążyć. To dopiero był kopniak, to dopiero jest motywacja i siła!

2016 przyniósł nam B. Przypadek, znajomość na pozór chwilowa i BUM! To ten, to Ten Właściwy. Nagle, z dnia na dzień, okazało się, że można mieć obok kogoś, kogo możemy kochać w całości. Nie tylko dobre strony – bo tych złych, ciemnych zwyczajnie nie ma! Nagle okazało się, że można każdego dnia, w każdej chwili, nawet najdrobniejsze momenty celebrować z uwagą i miłością, jakbyśmy byli jedynymi ludźmi na świecie. Nagle okazało się, że prawdziwa miłość to taka, której żadna, absolutnie żadna przeszkoda nie zniechęca i nie niszczy. Pierwsze tygodnie były jedną wielką próbą, wyszliśmy w niej obronną ręką, umocnieni i pewni siebie nawzajem. B. to najlepsze, co mnie i Małemu Mężczyźnie się przydarzyło!

2016 przyniósł nam dom, jakiego pragnęłam. Z dnia na dzień wszystko się zmieniło. W naszym domu role są dzielone na dwoje, nie jestem już “mamą i tatą w jednej osobie”. W naszym domu są wspólne plany, wspólne działania i wspólne małe sukcesy. W naszym domu tworzymy wszystko razem. W naszym domu mieszka mała rodzinka, z wielkimi planami i jeszcze większą miłością. Wzajemne wsparcie i ogromna miłość. Nasz dom.

***

2017 przyniesie nam ogromne zmiany, w zasadzie już od pierwszych tygodni. Na ten moment jeszcze do mnie nie dociera, w jak zupełnie innej rzeczywistości możemy znaleźć się za miesiąc czy dwa. Ruszyliśmy niedawno z przygotowaniami do tak wielkiej rewolucji, że wciąż podziwiam siebie za odwagę, serio! Niebawem dowiecie się, do czego popchnęły nas nasze plany i marzenia, będziemy relacjonować Wam jedną z ważniejszych decyzji w życiu naszej trójki. Póki co trzymajcie kciuki!

2017 przyniesie nam ciężką walkę. Gdy poczułam się na tyle silna by ją podjąć, odpowiednie kroki w jej stronę poczyniłam – nie wycofam się. Zmierzymy się z tym, zawalczymy, pokonamy i z impetem zamkniemy jeden z trudniejszych dla naszej trójki tematów. Doskonale przecież wiecie, że z B. góry mogę przenosić i to właśnie będę robić w tym roku!

2017 przyniesie mnóstwo nauki. O ile B. czasy studenckie ma dawno za sobą, przyszedł moment, motywacja i powody bym i ja zakończyła naukę! W tym roku czeka mnie ogromne wyzwanie, tysiące stron, pierwsze z najcięższych egzaminów w życiu, tytuł i trudne decyzje. Wracam do gry!

2017 przyniesie odmienionego bloga. Oj, tak! Jeszcze więcej zmiany, szczegółowy plan na najbliższe miesiące, rozmowy, negocjacje, pomysły i godziny nad klawiaturą!

2017 przyniesie zapewne tysiące wspomnień, mnóstwo wzruszeń i radości. Jesteśmy na nie gotowi, podobnie jak na każdą przeszkodę i wyzwanie. Jesteśmy gotowi na wszystko, nadchodź 2017! 

***

Kochani, życzę Wam, życzę sobie, życzę nam i wszystkim bliskim – by ten nadchodzący Nowy Rok był lepszy, jakkolwiek. By przyniósł siłę do stawiania czoła każdemu wyzwaniu, każdej trudności. By przyniósł nam ludzi, na których możemy liczyć. By przyniósł nam szanse na spełnianie naszych pragnień. By nas zaskoczył – ale pozytywnie! 

Szampańskiej zabawy w noc sylwestrową i Szczęśliwego Nowego Roku Wam, moi drodzy!

2 Responses

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top