Wiem co jem, czyli… jem z pudełka?

Temat żywienia to u nas niekończąca się opowieść niemal. W życiu “przed dzieckiem” absolutnie n i g d y chyba nie zdarzyło mi się trzymać jakiejkolwiek diety, narzuconej sobie dobrowolnie. Serio, nigdy nie odczuwałam szczególnej potrzeby by sobie odmawiać tego czy tamtego albo wręcz przeciwnie – coś sobie do jadłospisu dodawać. Później pojawił się Mały Mężczyzna, głównym źródłem energii stała się kawa i słodycze, urozmaicane gorącymi posiłkami w postaci zamawianej pizzy albo robionych naprędce tostów.

Kolejnym etapem było Jego rozszerzanie diety. Przerobiliśmy słoiczki, własnoręcznie przygotowywane papki i zupki, ostatecznie stanęło na słoiczkach, które wręcz pokochał. Dziecko jadło słoiczki, Mama pączki. I sobie żyliśmy. Pojawiły się zęby Małego Człowieka, pojawiła się konieczność przygotowywania już nieco bardziej złożonych posiłków dla małego łakomczucha, przy okazji jadałam z Nim i ja. I w zasadzie tak już zostało: zaczęliśmy jadać razem te posiłki, które Jemu przygotowywałam. Później poszedł do żłobka i zdecydowaną ich większość zjadał tam, matka wróciła więc do kawy i ciastek.

***

A później matka poznała Cateromarket i w zasadzie… tak się zaczęło. Zanim powiem, któż kryje się pod tą tajemniczą nazwą – przyznaję: RAZ zastanawiałam się  nad rozwiązaniem, jakim jest catering dietetyczny. Wtedy brałam pod uwagę jedynie dwie jego zalety: wszystko podane pod drzwi, wszystko gotowe do spałaszowania. Nie trzeba biegać po zakupy, stać przy garach, przygotowywać, niczym w zasadzie nie trzeba się przejmować. Wówczas nie myślałam nawet o połowie tych korzyści, które poznaję teraz.

Cateromarket to akurat nic innego jak porównywarka wszelkiej maści cateringów dietetycznych. Na ich stronie znalazłam i bazę firm, uporządkowanych według miast, i blog dietetyczny, i sporo naprawdę fajnych informacji. To z ich bloga właśnie dowiedziałam się, jakimi naturalnymi produktami mogę wspomóc swoje wyniki w pracy ( przeczytaj tu => KLIK! ). Kiedy więc zaproponowali mi bym przekonała się na własnej skórze, jak to z tymi cateringami jest – stwierdziła: czemu nie? I w ten oto sposób pewnego poranka trafiło nam pod drzwi tekturowe pudełko, skrywające pięć posiłków. Menu mnie bardzo mile zaskoczyło. Różnorodnie, smacznie i – no cóż, nie ukrywajmy – sama raczej nie znalazłabym chęci by sobie tak gotować. Może rzucę przykładem z pierwszego dnia zaledwie:

Śniadanie: Kanapka z ziołową pastą z twarożku i pomidorami
II śniadanie: Pieczone jabłko z żurawiną
Obiad: Łosoś z zielonym pesto, fasolką szparagową i kaszą kuskus
Podwieczorek: Sałatka z dynią, serem Feta i sezamem
Kolacja: Placuszki ziemniaczane z dipem i sałatką

Obiad tego dnia był moim absolutnym faworytem. Łososia uwielbiam w każdej postaci, tym razem również mi smakował. Przyznaję, że za dynią nieszczególnie przepadam – akurat w formie sałatki odrobinę mnie zniechęciła. Mój Mały Mężczyzna spałaszował całość. Z ogromnym entuzjazmem i smakiem. Pozostałe posiłki? Na pewno nie przygotowałabym ich w tak ładny sposób. Na pewno nie zrobiłabym sobie ot tak, w środku dnia pieczonych jabłek, raczej nie miałabym czasu. No i te zgrabne pudełeczka oznaczające tylko jedno: mniej brudnych naczyń.

No dobra. Przejdźmy do kilku konkretnych faktów, które udało mi się wygrzebać z sieci, wysnuć na podstawie własnych przemyśleń czy doświadczeń. Zanim zdecydujemy się na cokolwiek, również taki catering, zazwyczaj rozważamy wszelkie za i przeciw.

# ZALETY

  • różnorodność w doborze składników

  • sezonowość dań

  • dobry początek dla odchudzania – posiłki przygotowywane tak, że nie zderzamy się z dnia na dzień z dietą, której nie jesteśmy w stanie podołać; to też fajny sposób na przygotowanie do kolejnego etapu, jakim będzie samodzielne jej trzymanie a co za tym idzie – własnoręczne przygotowywanie odpowiednich posiłków

  • dobry sposób na poprawę zdrowia => zbilansowana dieta to jego podstawa

  • ułatwienie jakich tak naprawdę niewiele

# WADY

  • cena – tak zapewne spora część osób by wskazała; gdyby jednak przeliczyć wartość zakupów, czas poświęcany na gotowanie i porównać je z cateringiem i jego ceną – możemy spojrzeć na to nieco inaczej; dla wielu może się mimo wszystko jednak okazać przeszkodą na tyle dużą by nie brać tej opcji pod uwagę

***

Na pewno o wiele łatwiej będzie mi się wypowiadać, gdy już skończymy swoją przygodę z testowaniem diety pudełkowej, wówczas nieco obszerniej opiszę wrażenia, zdjęć pojawi się również niemało – co by jak najdokładniej pokazać, czego można się spodziewać. W międzyczasie zachęcam do obserwowania nas i Cateromarket na Instagramie, tam znajdziecie garść codziennych (apetycznych!) migawek z życia na diecie opartej na wspomnianych pudełeczkach.

mama-sama

3 Comments

  1. Nieraz się nad tym zastanawiałam , jednak w Uk wyglada wszystko trochę inaczej … próbowałam diety z bebio, ale rozłożyłam się właśnie na przygotowywaniu posiłków, pogrążyła mnie ospa dzieci i się poddałam .. gdy wrócę do Polsku ( mam
    Nadzieje niedługo ) na pewno sobie o tym przypomnę 😉

  2. Sama nie zdecydowalabym sie raczej na taka diete, ale moj kolega w biurze bardzo sobie chwali, bo nie musi gotowac, robic zakupow i mowi, ze pilnuje go to przed podjadaniem. Czyli dobra sprawa 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *