Trudny temat: jak przyzwyczaić dziecko do nowego partnera?

Samodzielne wychowywanie dziecka zazwyczaj kojarzy się z jakiegoś rodzaju brakiem, niedosytem, czymś co nigdy nie będzie pełnią czegoś absolutnie kompletnego. Często jednak takie postrzeganie tej – i tak trudnej przecież – sytuacji jest krzywdzące. Wielu samodzielnych rodziców stara się robić dosłownie wszystko by mimo teoretycznie niepełnej, stworzyć rodzinę możliwie najpełniejszą. To trudne zadanie, każdy dzień okupiony jest ciężką pracą a w tym wszystkim często zapomina się o sobie i własnym szczęściu. W wielu przypadkach boimy się ponownego cierpienia. Boimy się kolejnego zawodu, krzywdy swoich dzieci. Bo przecież ktoś już zawiódł, ktoś już skrzywdził. Niektórzy zamykają się na ponowne szczęście, nie biorą nawet pod uwagę dania sobie i komuś szansy. Niektórzy potrzebują czasu, dla wielu musi upłynąć go naprawdę sporo.

Przeczytałam kiedyś gdzieś: badania dowodzą, że samodzielni rodzice spędzają ze swoimi dziećmi o wiele więcej czasu niż ci w pełnych rodzinach. Może i brzmi absurdalnie – trzeba przecież ogarniać wszystko za dwoje, martwić się za dwoje. Skąd więc brać na wszystko czas? I jak nagle, z dnia na dzień, wyrwać część tego czasu i obdarować nim nowego partnera? Kogoś, z kim zechcemy spróbować stworzyć coś trwalszego? Wydawałoby się to niesprawiedliwe. Odbierać dziecku czas, który spędzimy z kimś innym. Wydawałoby się to wręcz nie do przyjęcia. Dotąd stanowiliście nierozłączną ekipę, teraz ktoś próbuje się w nią z dnia na dzień wprosić. Co robić? Jak reagować? Jak ułatwić to każdej ze stron? Kiedy znajomość z B. nabierała rozpędu, czytałam o tym bardzo wiele. Nie było chyba takiego wieczoru, kiedy nie siedziałabym nad kolejnymi artykułami, poradnikami, nie przetrząsała jakiegoś forum. Chciałam by Mój Mały Mężczyzna jak najlepiej zniósł zmianę a w B. znalazł sojusznika zamiast rywala, o czym często się słyszy. Dziecko zaczyna traktować nową osobę jak kogoś, z kim musi walczyć o uwagę. A tak być nie powinno! Absolutnie nie. Jak więc przyzwyczaić dziecko do nowej osoby w Waszym życiu? Jak przeprowadzić tą rewolucję by przebiegła łagodnie i bez ofiar…?

Nie śpiesz się

Przede wszystkim przedstaw go dziecku dopiero, gdy będziesz absolutnie przekonana, że nie jest to przelotna znajomość. Zrób to też dopiero w chwili, gdy on o dziecku będzie już wiedzieć, akceptować sytuację i również będzie na to gotów. Nie warto śpieszyć się z żadną decyzją. Nie warto również zbyt łatwo się poddawać. Jeśli samo przekazanie tej informacji czy pierwsze spotkania przebiegać będą inaczej niż sobie wyobrażamy – nie ma sensu tak po prostu się poddawać, na wszystko potrzeba czasu. Odpowiednie podejście, spokój i cierpliwość mogą okazać się najlepszymi doradcami. I co ważniejsze: nie proś dziecka o zgodę. Nie lekceważ uczuć i emocji pociechy ale miej na uwadze, że ono nie musi wyrażać zgody na Twój związek z kimś i decydować o Twoim losie. 

U nas sprawa była łatwiejsza z kilku powodów. Malutki ma dopiero dwa latka, jego relacje z innymi ludźmi opierały się dotąd na zasadzie: albo lubię albo nie lubię. I tyle. Poza tym B. był pierwszym mężczyzną “wprowadzonym” w naszą codzienność. Wcześniej Mój Mały Mężczyzna znał świat, w którym spotykamy różnych ludzi ale w domu jesteśmy niezmiennie we dwoje. A gdy już poznał B. i zaczął się do Niego przyzwyczajać – nagle okazało się, że wiele zabaw i czynności o wiele chętniej dzieli z B. niż ze mną… 🙂

Pierwsze spotkanie – w neutralnych warunkach

Gdy przychodzi moment spotkania, najistotniejsze są dwie zasady: nie planuj go bez uprzedzenia obu stron i nie aranżuj go w domu. Wybierz neutralne miejsce, wybierzcie się na wspólny spacer, na ciacho do jakiejś miłej kawiarni. Po prostu go przedstaw, nie wchodź od razu w żadne szczegóły, usprawiedliwienia czy zapewnienia. Niech to będzie zwyczajne, naturalne spotkanie.

Z jak zazdrość i zagubienie

Zazdrość. Zagubienie. Mogą pojawić się niemal natychmiastowo. Wcześniej Mama należała tylko do małego człowieka, teraz swoją uwagę w mniejszym lub większym stopniu dzieli na kogoś jeszcze. Więc mały człowiek może stać się małym zazdrośnikiem. Wcześniej był tylko mały człowiek i Mama, teraz jest ktoś jeszcze i pewne elementy codzienności zaczynają wyglądać odrobinę inaczej. Więc mały człowiek może się odrobinę w tym pogubić. Może ale nie musi. Co robić? Jak reagować?

Po pierwsze: dawaj dziecku do zrozumienia, że zawsze będzie najważniejsze. Po drugie: tłumacz, rozmawiaj, poświęcaj tyle uwagi ile dziecko potrzebuje. Po trzecie: traktuj dziecko poważnie. Po czwarte: nie wywieraj żadnej presji. Nie dopytuj, czy lubi/kocha nowego członka Waszej familii. Niech partner okazuje dziecku sympatię i uczucia, czekając aż maluch to z czasem zacznie odwzajemniać. 

Pozostajemy przy starych rytuałach i zasadach, tworzymy nowe – dodatkowe

Nie zmieniaj zasad, które panowały dotąd w Waszym domu, nie wprowadzaj chaosu i rewolucji. Stare rytuały, przyzwyczajenia i Wasze codzienne zwyczaje – niech pozostaną niezmiennymi, Twoje dziecko potrzebuje poczucia stabilności i bezpieczeństwa. Wystarczającą zmianą jest wprowadzenie Twojego partnera, nie narzucaj dodatkowych, które mogą spotęgować poczucie zagubienia. Wprowadzaj nowe zwyczaje, które możecie współdzielić we dwoje z dzieckiem. Dzięki temu Twój partner zyska w oczach dziecka, stanie się też czynnym uczestnikiem w Waszej codzienności. 

Wiele, naprawdę wiele pozostało u nas bez zmian. To B. dostosował się do pór snu, posiłków, w dużej mierze weekendowych zwyczajów czy podobnych, przyziemnych, codziennych spraw. Z czasem zaczęły pojawiać się zwyczaje, których bohaterami stawali się tylko i wyłącznie Malutki z B. W ten sposób, zupełnie naturalnie, kilka kwestii uległo nieznacznym zmianom. To z B. co wieczór są sprzątane zabawki i to On przesiaduje w łazience, pilnując naszego Małego Mężczyzny, gdy ten radośnie chlapie się w wannie. 

Nowy tata?

Nie wprowadzaj od razu nowego partnera jako “nowego taty”. Jeśli biologiczny ojciec ma z Wami kontakt – on pozostaje w oczach dziecka prawdziwym tatą i tak będzie zawsze. Jeśli dziecko nie zna ojca, nie pamięta a Twój były mąż/partner nie utrzymuje z Wami żadnego kontaktu, nie oznacza to wcale, że Twoje dziecko będzie gotowe z dnia na dzień przysposobić sobie tatę, którego wcześniej po prostu nie miało. Starszym dzieciom warto pozostawić wybór, jak będą się zwracać do ojczyma. Młodsze można na początku uczyć zwracania się np. po imieniu. 

***

Nasz Mały Mężczyzna reaguje na imię B. Na sformułowanie “tata” wskazuje bohatera ulubionej książeczki o rodzinie. Póki co B. pozostaje więc dla Niego po prostu B. W tym wszystkim warto też pamiętać o jednym: nowy partner może obawiać się porażki, odrzucenia, może nie być gotowy na stanie się z dnia na dzień tatą. Chce wychowywać z nami wspólnie nasze dziecko? To wymaga ogromnej siły i odwagi! A na wszystko inne po prostu musi przyjść czas. I to właśnie czas jest najlepszym doradcą, najskuteczniejszym lekiem i najwierniejszym przyjacielem. 

mama-sama

6 Comments

  1. To musi być naprawdę twardy orzech do zgryzienia. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci! Trzymam kciuki za Was wszystkich 🙂

  2. trudny temat, ciezki do ogarniecia. Trzeba sie przygotować do tego solidnie, że dziecko przeżyło to tak na spokojnie. To jest trudne dla dwóch stron, dla dziecka i nowego “taty”. Powodzenia! 🙂

  3. Trudne ale na pewno trochę łatwiej gdy dziecko biologicznego ojca nie zna w ogóle. Bo nie porownuje nowego i starego wtedy…

  4. My mieliśmy tu sporo szczęścia. Moja córka miała 4 lata, kiedy pojawił się mój obecny mąż i przyjęła go od razu, bez dwóch zdań. Oczywiście nie wszedł do naszego mieszkania i nie zaczął z nami mieszkać od razu, to był przez pewien czas związek na odległość, ale… Nie było absolutnie żadnych problemów. Jakieś 3 lata temu (teraz ma 11) sama zaproponowała, że chce mówić do niego tato.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *