A kawę to piję zawsze zimną!

Rankiem za oknem ujrzałam świat cały w bieli. Przez noc nasypało tyle śniegu, że mogłoby to wydawać się na pozór niemożliwe. Tydzień temu otrzymałam z naszej przychodni zawiadomienie o szczepieniu, które przypadało właśnie na dziś. Kolejny ze smutnych dni, kiedy Tatuś powinien nas zawieźć, być przy nas i wspólnie z Mamusią pocieszać zapłakanego Malutkiego. Ale tak – oczywiście- nie było.

Wstałam rano, zrobiłam pyszną kawę, błyskawicznie się ubrałam w swój nowiutki, ciepły sweter i zwyczajne leginsy, przypudrowałam nos i gotowa do wyjścia, mogłam rozpocząć żmudny proces przygotowywania Malutkiego. Do mojej torebki wrzuciłam Jego książeczkę, smoczek, pieluszkę, chusteczki nawilżane i ulubioną maskotkę. Przewijam Malutkiego, zakładam Mu śnieżnobiałe body, śliczne skarpetki, niebieskie spodenki i bluzę z kapturkiem do kompletu. Wygląda ślicznie. Gdyby Tatuś mógł Go tak zobaczyć– przyłapuję się na bolesnej myśli. Ubieram Go w czapeczkę, cieplutki kombinezon i usadzam w nosidełku. Wciągam na siebie płaszcz i jesteśmy gotowi. Kątem oka widzę kubek z kawą. Zimną już kawą.

W przychodni Malutki z ogromnym zainteresowaniem rozgląda się po gabinecie, gaworzy do pielęgniarki, macha rączkami, śmieje się. Lekarz, którego znam od najmłodszych lat, dopytuje mnie o codzienne zwyczaje Malutkiego, co lubi a czego nie, ile śpi, itd. Nie pyta, dlaczego nie widział nigdy Tatusia. Moje nazwisko zamiast Jego przy imieniu Malutkiego mówi chyba wystarczająco na ten temat. Temat tabu. Nikt nie pyta, każdy podejrzewa prawdę. Po stwierdzeniu lekarza, że Malutki jest zdrowy, pielęgniarka wbija mu w nóżkę igłę. W tym czasie mój Malutki, przytulony do mojego mięciutkiego swetra, rozgląda się dookoła i podziwia kolorowe plakaty. Nawet nie zapłakał. Mój mały bohater!

W samochodzie zasypia głębokim snem, w domu delikatnie wyjmuje go z nosidełka i przenoszę do łóżeczka. Wysuwam Go z kombinezonu, przykrywam Jego ulubionym kocykiem i obserwuję, jak śpi. Całuję go w czółko. I w nosek. I w malutkie rączki. Nadal nie umiem sobie wyobrazić, że można nie chcieć patrzeć na to wszystko. Ocieram łzę, która pojawia się w kąciku oka. Zdejmuję mój ciepły sweter, siadam w fotelu i dopijam zimną kawę.

Ostatnimi czasy zawsze piję zimną kawę. Zaparzę, postawię kubek na stoliku i zwykle wzywa mnie coś ważniejszego. Brudna pielucha. Przenikliwy płacz. Pora karmienia. Albo inna z miliona ważnych spraw. Moim małym marzeniem jest wypicie filiżanki gorącej kawy, podczas gdy to Tatuś zajmie się Malutkim. Płonne nadzieje. Pocieszam się jednak: podobno nadzieja umiera zawsze ostatnia.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top